Stefan Pastuszewski - Staroprawosławie w powieści "Piotr Pierwszy" (2)

0 Dislike0
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

7 kwietnia 1685 roku ukazały się Artykuły Zofijskie (Sofijskije Statija) uznające raskolników za wrogów Cerkwi i państwa. Ustaliły one takie wobec nich represje, jak palenie na stosie, ścinanie głów toporem, odrąbywanie rąk, wyrywanie nozdrzy, obcinanie języków, palenie starowierskich osad. Karze podlegali także ci, którzy namawiali raskolników do samospalenia się. Artykuły Zofijskie, choć są mocno eksponowane w literaturze staroprawosławnej jako dowód okrutnych prześladowań, w istocie nie przetrwały długo, gdyż carówna w 1689 roku została odsunięta od władzy, a car Piotr I wolał raskolników wykorzystać do budowy państwa, niż ich zabijać i okaleczać. W Rosji prawo zmieniło się wraz z monarchą.

Po stłumieniu strzeleckiego buntu regentka kontynuowała już bez przeszkód swoją politykę umacniania tronu poprzez zwycięską wojnę. Usilnie dążyła do starcia z Turkami, lecz obydwie wyprawy na Krym (1687-1689) były nieudane. „Poderwały w opinii dworzaństwa autorytet ambitnej carówny”1. Były poza tym zabójcze z punktu widzenia gospodarki.

„Podatki na krymską potrzebę wszystkich wyniszczyły. Powiadają, że na drugą wojnę ostatnią skórę będą zdzierać. Słobody i miasteczka pustoszeją. Lud tysiącami ucieka do raskolników - za uralskie skały, na Pomorze, nad Wołgę, nad Don. Zaś owi raskolnicy oczekują nadejścia Antychrysta - są tacy, którzy go już widzieli. Żeby choć dusze ratować, kaznodzieje raskolników chodzą po siołach i chutorach i przekonują ludzi, by palili się żywcem w stodołach i łaźniach. Wołają, że car i patriarcha, i całe duchowieństwo nasłane jest przez Antychrysta. Zamykają się w klasztorach i walczą z carskim wojskiem, które przychodzi zakuwać ich w kajdany. W klasztorze Paleostrowskim raskolnicy rozbili dwie sotnie strzelców, a gdy im już brakło sił, zamknęli się w cerkwi i spalili żywcem. Pod Chwalińskiem, w górach, trzydziestu raskolników zastawiło się w stodole bronami i podobnie spalili się żywcem. I pod Niżnim w lasach palą się ludzie na stosach. Nad Donem, nad rzeką Miedwiedicą zbieg Kuźma obwołał siebie papieżem, żegna się patrząc w słońce i powiada: - Bóg nasz jest na niebie, a na ziemi nie ma, na ziemi jest Antychryst-car moskiewski, patriarcha i bojarzy, jego słudzy... - Kozacy zjeżdżają się do tego papieża i wierzą mu. Cały Don się burzy.

Takie opowiadania śmiertelnie przestraszały Natalię Kiriłłownę. Piotruś (przyszły car - przyp. S.P.) weselił się i bawił nie wiedząc, jakie chmury gromadzą się nad jego głową. Lud zapomniał o pokorze i bojaźni... Żywcem się w ogień rzuca, czyż lud taki nie jest straszny!” (t. I, s. 95). Rozprzestrzeniające się wśród raskolników praktyki samospalania się nie tylko przerażały carycę-matkę Natalię Kiryłłowną, Naryszkinę (1651-1694), ale też wieść o tym rozchodziła się wśród ludu i w większości przypadków znajdowała posłuch, jako że „przyczyną była wiara” (t. I, s.188).

W Rosji panowała wówczas narodowa teokracja. Inaczej wierzących torturowano, palono na stosach. Dotykało to nawet luteran. W powieści A.N. Tołstoja opisana jest kaźń Niemca, której przypatrywał się sędziwy patriarcha moskiewski Ioakim (t. I, s.190). Jedynym wyjściem dla inaczej wierzących była więc ucieczka: „Uciekajcie, dziatki torturowane, palone, kołem łamane, uciekajcie ile sił w puszcze leśne.” (t. I, s. 190). Lud rosyjski był na wskroś religijny.

Po odsunięciu od władzy jesienią w 1689 roku przez Piotra przyrodniej siostry-regentki2 i odesłaniu jej do Klasztoru Nowodziewiczego w Moskwie oraz zesłaniu jej faworyta księcia Wasilija Wasiljewicza Golicyna do Kargopola doszło w Rosji do rozprężenia społecznego. Młody (17 lat), choć według rosyjskiej tradycji już pełnoletni, gdyż 27 stycznia 1689 roku ożeniony z Eudoksją Fiodorowną Łopuchiną (1670-1731), car początkowo nie panował nad sytuacją;

Życie było biedne, mdłe. Za czasów Zofii istniało jeszcze jakieś wędzidło, teraz wielcy i potężni duszę wytrząsali z szarego człowieka. Sądy krzywoprzysiężne, powszechne zdzierstwo i rozkradanie dobra państwowego. Mnóstwo ludzi zbiegło do lasów na rozbój. Inni uciekali od przeklętego życia w mateczniki leśne nad północnymi rzekami, żeby nie dźwigać na plecach kupy wojewodów, szlachty, diaków i podiaczych, ławników i sędziów pijących krew bez miary i litości. Tam, na północy, mieszkali sobie w zapomnieniu, żywiąc się płodami lasów i rzek. Karczowali polany, siali jęczmień. Chaty budowali obszerne, na słupach ze stuletnich sosen, daleko jedna od drugiej - pałace chłopskie. Z okolic porzuconych na zawsze przynieśli na te pustkowia jedynie baśnie, byliny i tęskne pieśni. Wierzyli w duchy domowe i leśne. Na modły chodzili do surowych starców raskolników, którzy rozdawali komunię pod postacią mąki z borówkami. - Antychryst na świecie - mówili starcy - ci jeno zbawią duszę, którzy uciekli od cara i patriarchy.

Ale zdarzało się, że i do tych pustkowi na skraju świata dobierali się słudzy Antychrysta, szukający opornych i złorzeczących. Wówczas chłopi z żonami i dziećmi, porzuciwszy domy i bydło, zbierali się w zagrodzie starca albo w cerkwi i strzelali do żołnierzy, a jeśli nie mieli czym strzelać - złorzeczyli im nie poddając się, ażeby nie wpaść w ich ręce, spalali się żywcem w chacie lub cerkwi i ginęli wśród okrzyków i jękliwych śpiewów.” (t. I, s. 198).

Do tych północnych enklaw dążyli nie tylko ci, którzy chcieli wieść świątobliwe życie, ale także ci, którzy wchodzili w konflikt z prawem (t. I, s. 230). Nic też dziwnego, że o owych głubinkach opinie nie zawsze były najlepsze.

Po powrocie z peregrynacji po Zachodniej Europie w latach 1697-1698, Piotr, chcąc cywilizować Rosję, zajął się także jej powierzchownością.

- „Bojarzy nasi i szlachta to chamstwo zakamieniałe - śpią, żrą i modlą się… Kraj nasz jest ponury.” (t. I, s. 272) - mówił:

Nic też dziwnego, że wkrótce po powrocie do Rosji, 26 sierpnia 1698 roku, w swojej siedzibie w siele Preobrażeńskoje pod Moskwą na dzień dobry, zorganizował wielkie golenie bród. Przybywających na poranne posłuchanie z hołdem bojarów witał następującymi słowami:

- „Ho! ho! Aleś brodę zapuścił! Mój panie, w Europie ludzie szydzą z bród… Musisz mi ją darować na powitanie (…)

Starodawna uroda opadała do carskich nóżek. Bojarzyn w milczeniu, dygocząc zasłaniał dłonią poszarpane oblicze, lecz car podawał mu osobiście sporą szklanicę potrójnej pieprzówki”.

- Pij nasze zdrowie na mnogie lata... I Samsonowi włosy ścię­to... (Spoglądał błyszczącymi oczyma na dworzan, podnosił palec.) Skąd wzięło się golenie bród? To przyszło z Paryża, jako rzecz miła rodzajowi niewieściemu. Cha! cha! (dwukrotnie, drewnianym gło­sem). A żal ci brody - każ ją włożyć do trumny, przyrośnie na tamtym świecie...” (t. I, s. 296).

Osobiście też ścinał brody. Najmniejsza próba protestu wywoływała wściekłość panującego, który wówczas wyrywał włosy, nie bacząc na zadawany ból i powstałe rany”3.

Niektórzy zabierali ścięte brody i chowali je w kieszeniach, by je zabrać do trumny, „skoro wstyd przed Bogiem…” (t. II-III, s. 350).

 


Przypisy:

1. Tadeusz Ochmański, Dzieje Rosji do 1861 roku, Warszawa 1986, PWN, s. 152.

2. Była ona córką pierwszej od 1648 roku, żony Aleksieja Michajłowicza Romanowa (1645-1676), Marii Uljinicznej Miłosławskiej (1626-1669)!

3. Władysław Andrzej Serczyk, op. cit. , s. 85.

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org
We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.

Ok