Stefan Pastuszewski - Język białoruskiej oświaty

0 Dislike0
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Próba poszerzenia nauczania w jednym z dwóch języków państwowych w dwóch polskich szkołach na Białorusi, czyli w Grodnie i Wołkowysku ma wiele aspektów. Na pewno jest ona między innymi podyktowana unifikacją społeczeństwa, a w procesie tym jedną z głównych ról, obecnie rozciągniętą w czasie, odgrywa oświata. Ma też charakter pragmatyczny.

Skoro większość obywateli RB posługuje się rosyjskim, a już na pewno tzw. surżykiem, czyli hybrydą rosyjskiego, białoruskiego i ukraińskiego, skoro jest to język codzienności, to anachronizmem jest wyłącznie kształcenie w języku mniejszości narodowych. Do tego wniosku doszły już polskie szkoły na Litwie i Łotwie, które dla dobra swoich uczniów poszerzyły kształcenie w językach państwowych w zakresie innych przedmiotów niż język polski i historia Polski.

Nieco inaczej przedstawia się sprawa, gdy mamy do czynienia ze społecznością dwujęzyczną (dyglosja), czyli sprawnie, na co dzień posługującą się dwoma językami. Jeżeli taka społeczność zamieszkuje Grodno i Wołkowysk wraz z okolicami, to poszerzanie nauczania w języku państwowym jest zbędne.

Białorutenizacja czyli zbiałoruszczenie Białorusi stopniowo postępuje. W przestrzeni publicznej zaczynają dominować napisy w języku białoruskim, coraz więcej prac naukowych pisanych jest w tym języku. „Faktem pozytywnym jest, że główne naukowe publikacje historyczne wydawane w języku białoruskim są rzetelnymi opracowaniami, jak chociażby czterotomowy „Wielki historyczny atlas Białorusi” (…). Taki charakter noszą też wydawnictwa dotyczące m. in. architektury kościelnej i cerkiewnej. Są one napisane w języku białoruskim i przygotowane z należytą starannością, wolne od niedomówień i niejasności występujących w opracowaniach powszechnych.”

Białorutenizacja kultury jest procesem długotrwałym, ale nie ulega wątpliwości, że Białoruś pozwoli wybija się na suwerenność kulturową, choć do politycznej i ekonomicznej daleka jeszcze droga.

14 procent białoruskich uczniów uczy się dziś po białorusku, a kilka lat temu wskaźnik ten był znacznie niższy. „Trochę inna sytuacja panuje w katolickich diecezjalnych seminariach duchownych. Tu językiem wykładowym jest białoruski, a drugi, w zależności od potrzeb wiernych np. dla mniejszości narodowej występującej w danej diecezji. Przykładowo w Pińsku tym drugim językiem jest polski. Diecezja ta powstała na terenie II Rzeczypospolitej, graniczy obecnie z Polską i wierni narodowości polskiej oraz z rodzin mieszanych stanowią duży jej procent. W kościołach nabożeństwa są na przemian odprawiane w języku białoruskim i polskim. Czasami liturgia sprawowana jest w ten sposób, że niektóre jej fragmenty odprawia się po polsku, a inne po białorusku.”

Mińsk mówi surżykiem, a inteligencja, cały czas mentalnie wpatrzona w Moskwę, mówi po rosyjsku. W stolicy działa pięć białoruskojęzycznych gimnazjów i jedna szkoła podstawowa. Podobny efekt rusyfikacji można zaobserwować w Kijowie, choć tam ostatnio, w ramach ostrej akcji ukrainizacyjnej, zwanej przez oponentów banderowską, coraz częściej słychać może nie czysty, ale przynajmniej ambitny język ukraiński.

 

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org
We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.

Ok