Archiwum

Edmund Pietrytk - Logika nocy

0 Dislike0
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Spis treści

Mój przyjaciel - poeta dzwoni ze szpitala psychiatrycznego w Gnieźnie - wyrokiem logiki nocy znów tu jestem Wokół tyle mroku ile się uda udźwignąć Zastrzykami chcą mi od nowa meblować duszę To jest kraina ciemnych czarów Wszyscy tutaj fruwają w niebie lub pełzają w piekle Wpadłem w czarną dziurę Trwa tu szatański karnawał i to jest kara za niewiadome zbrodnie Zgarniam jeszcze bezbronne imiona moich wierszy Uchodzi ze mnie życie O północy diabeł śpiewa mi swoją czarną kołysankę - mówi mi że razem tracimy dar śnienia Noc zna już wymiar kary Dusi mnie Gwiazda Polarna w czarnym kapturze Modlitwom zasycha w gardle - tak przyjmują od Najwyższego Sakrament Odrzucenia Z telefonicznej słuchawki wypełza ciężki oddech zmierzchu
Lekcja pokory Kruche życie podpełza do gardła ciemną pieśnią jak wilczym wyciem Sęp zamieszkał w moim śnie i mówi o daremności skowytu Zbierasz liście w sadzie pełnym zwiędłych nadziei Bóg przemawia śpiewem kosa Spada gilotyna kartki z kalendarza Podpełza kruk zmierzchu Ciernie to kwiaty bólu Jeszcze jeden świt spopielony po bezsennej nocy gdy leciałeś na skrzydłach nietoperzy Bóg pisze nuty kołysanki śmierci
Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org