Archiwum

Marek Ruta - Czy feminizm jest zjawiskiem chrześcijańskim ?

1 Dislike0
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Termin „feminizm" pochodzi od łacińskiego słowa fenima, co znaczy „kobieta". Feminizm interpretuje rzeczywistość społeczną w trzech aspektach: intelektualnym, gdzie status kobiety zdeterminowany jest wyłącznie przez czynniki
o charakterze kulturotwórczym; oceniającym, gdy kobieta jest dyskryminowana, umniejsza się jej pozycję i rolę w społeczeństwie; politycznym, który podnosi kwestię działania na rzecz poprawy statusu kobiet.

Pojęcie feminizmu potocznie wywołuje najczęściej sprzeczne skojarzenia. Jako idea społeczna posiada zarówno elementy godne pochwały jak i krytyki. Godna pochwały działalność ruchów feministycznych przejawia się: w walce o równość płac dla kobiet i mężczyzn zatrudnionych na tych samych stanowiskach; posiadaniu równych praw wyborczych oraz równym traktowaniu w przestrzeganiu praw i obowiązków obywateli. Należy jednak zastanowić się nad lansowaną przez feminizm ideą parytetu, czyli równego udziału mężczyzn i kobiet w instytucjach publicznych. Osobiście uważam, że kryterium wyboru nie powinna być płeć, lecz posiadane umiejętności.
Zastanawiając się nad zjawiskiem feminizmu nie sposób nie dostrzec interesującego faktu, że jest on obecny prawie w każdej dziedzinie życia społecznego, a więc: w polityce, nauce, a także w religii. Relacje kościół – feminizm przebiegały różnie w zależności od okresu historycznego danego społeczeństwa. Jak traktowane były feministki na przestrzeni dziejów, należałoby prześledzić ten fakt na kartach historii. W literaturze poświęconej tematyce feministycznej wyróżnia się kilka okresów.
Na początku kobietom chodziło przede wszystkim o wyzwolenie się spod panowania i opieki mężczyzn. Później o równość wobec prawa, o możliwość kształcenia się i pracy. Wiele kobiet wiązało nadzieję z rewolucją francuską. Szybko okazało się, że ogłoszona w 1789 roku Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela traktuje wyłącznie o mężczyznach. Nieustanna walka kobiet stopniowo kruszyła męski bastion wyższości płci w różnych dziedzinach życia społecznego. Prawa wyborcze dla kobiet nadawano w poszczególnych krajach w różnym czasie, na przykład w Polsce od 1918 roku, a w Szwajcarii od 1971 roku. Na początku XX wieku pozwolono kobietom studiować na uniwersytetach, jednak na możliwość habilitacji kobiety musiały jeszcze poczekać.
Dwudziestowieczne ruchy feministyczne broniły głównie godności kobiet. Wyraźnie zaznaczyła się aktywność amerykańskich i angielskich sufrażystek, które walczyły o: reformę prawa rodzinnego, prawo wyborcze i poprawę ekonomicznych warunków życia kobiet. Feministyczna aktywność sufrażystek napotkała sprzeciwy strony antyfeministycznej. Do ostoi antyfeminizmu, długo należał kościół katolicki, który sprzeciwiał się edukacji kobiet, ich uczestnictwu w życiu publicznym, a także demonizującej roli seksu i erotyzmu. Uważano kobietę za groźną dla dominacji mężczyzn. W literaturze pojawiło się pojęcie femme fatale, czyli kobiety przynoszącej zgubę.
We współczesnym feminizmie pojawiły się nurty: liberalny, socjalistyczny i radykalny. Feminizm liberalny głosi konieczność istnienia społeczeństwa liberalnego i demokratycznego, w którym nie ma dyskryminacji płci. Feministki liberalne swoją działalność realizują poprzez przemiany legislacyjne oraz posługiwanie się państwem jako egzekutorem prawa. Cele feministek z ruchu liberalnego to: szeroko rozumiana równość płci, równość w dostępie do stanowisk pracy zawodowej, równa płaca w zależności od stanowiska pracy, dopuszczenie kobiet do sprawowania urzędów kościelnych, tworzenie takich społeczeństw, w których seksualność korzysta z pełnej swobody wyrazu.
Feminizm socjalistyczny kładzie nacisk na zniesienie nierówności społecznych, nierówności płci i związanego z tym ucisku i wyzysku kobiet.
Feminizm radykalny zakłada zorganizowanie społeczeństw „po kobiecemu". Ważne zadanie tego ruchu polega pełnej likwidacji zniewolenia kobiet. Ważną rzeczą dla tej grupy feministek jest realizacja hasła „prywatność jest polityczna". Kobiety postulują budowę nowego społeczeństwa z usunięciem istniejącego dotąd patriarchatu. W celu realizacji założeń konieczne jest poszerzanie świadomości społeczeństwa, a przede wszystkim edukowanie kobiet, ucząc o ich równych prawach i zachęcanie do ich realizacji.
Niezwykle ciekawy jest nowy nurt feminizmu zwany chrześcijańskim. Podstawą „ideologiczną" tego ruchu jest katolicka nauka społeczna. Działaczki występujące w ramach feminizmu chrześcijańskiego, zaangażowane są w obronę praw kobiet, polegającą na równym dostępie do rynku pracy oraz walce o prorodzinną politykę państwa. Działaczki akcentują pozytywną rolę chrześcijaństwa w rozwoju praw człowieka, a tym samym w rozwoju praw kobiet. Od innych feministek różnią się zdecydowaną negacją antykoncepcji, walką przeciw aborcji oraz promocji homo- i biseksualizmu. Wiele feministek chrześcijańskich działa w organizacji Opus Dei.
Niełatwo kobiecie być jednocześnie feministką i katoliczką. Wizja kościoła jest utożsamiana z konserwatyzmem i patriarchatem. Innym feministkom trudno jest traktować feministki katolickie jako partnerki do rozmów. W ruchu feministycznym katoliczki postrzegane są jako podporządkowane mężczyznom nieuświadomione kobiety. Najczęściej zapomina się o tym, że Kościół katolicki potępia dyskryminację kobiet.
Droga do równouprawnienia płci w Kościele katolickim była długa i zawiła. Na temat równouprawnienia kobiet wypowiadali się papieże, począwszy od Jana XXIII, który w orędziu dla kobiet pisał:

„Nadeszła już godzina, w której powołanie niewiasty realizuje się w pełni. Godzina, w której niewiasta swoim wpływem promieniuje na społeczeństwo bądź uzyskuje władzę nigdy dotąd nie posiadaną".

Natomiast papież Paweł VI w 1970 roku po raz pierwszy w historii nadał godność Doktora Kościoła dwóm kobietom: Teresie Wielkiej i Katarzynie ze Sieny.
Najpełniej dotąd na temat roli kobiet w społeczeństwie wypowiedział się Jan Paweł II, w liście apostolskim „Mulieris dignitatem" z okazji konferencji ONZ w Pekinie w 1995 roku. W liście apostolskim papież wzywa kobiety do stworzenia „nowego feminizmu" i m.in. pisze:

„Za naszych czasów sprawa praw kobiet nabrała nowego znaczenia w szerokim kontekście praw osoby ludzkiej. Naświetlając ten stale deklarowany i na różne sposoby przypominany program „orędzie biblijne i ewangeliczne" strzeże prawdy o „jedności dwojga", czyli o tej godności i o tym powołaniu, jakie wynikają ze swoistej odmienności i oryginalności osobowej mężczyzny i kobiety. Dlatego też słuszny sprzeciw kobiet wobec tego, co wyrażają biblijne słowa „on będzie panował nad tobą" (Rdz 3, 16) nie może prowadzić pod żadnym warunkiem do „maskulinizacji" kobiet. W imię wyzwolenia się od „panowania" mężczyzny, kobieta nie może dążyć do tego by – wbrew swej kobiecej „oryginalności" – przyswajać sobie męskie atrybuty. Zachodzi uzasadniona obawa, że na tej drodze kobieta „nie spełni siebie", może natomiast zatracić i wypaczyć to, co stanowi o jej istotnym bogactwie, a jest to bogactwo ogromne. Okrzyk pierwszego mężczyzny w biblijnym opisie na widok stworzonej kobiety jest okrzykiem podziwu i zachwytu, który przechodzi w całe dzieje człowieka na ziemi".

Jak chrześcijaństwo rozumie feminizm, wskazówek udzielił papież Jan Paweł II w zacytowanym fragmencie listu apostolskiego z 1995 roku. Uważnie wczytując się w treść, znajdujemy odpowiedź na postawione w tytule pytanie. Feminizm od samego początku istniał w chrześcijańskiej nauce Kościoła. W pewnym okresie historycznym był jednak nie akcentowany tak, jak wynikałoby to z interpretacji Biblii.
Dzisiaj Kościół katolicki otwarcie przyznaje, że w chrześcijaństwie powstawały struktury dyskryminacji kobiet. Kiedy mówimy „feminizm" i „Kościół" z jednej strony, mamy radykalną i jednostronną krytykę patriarchatu, a z drugiej strony jednostronną krytykę feminizmu i tego co on proponuje. Feminizm wynika z głównych założeń chrześcijaństwa o równości wszystkich ludzi. Dla wielu katolików feminizm i katolicyzm wzmacniają się nawzajem. Wiele katoliczek uważa, że im bardziej jest wierząca, tym bardziej jest feministką. Dla innych jednak sprzeczności doktrynalne między chrześcijaństwem, a zwłaszcza katolicyzmem i feminizmem, są nieusuwalne. Są również katoliczki, które czują się wewnętrznie rozdarte i uważają, że w ten sposób nie można długo funkcjonować. Są wśród katoliczek i feministek takie, które uważają, że należy podporządkować się nauczaniu Kościoła, nawet jeśli ma się wątpliwości.
Pytanie: „Czy można być jednocześnie katoliczką i feministką", zapewne pozostanie jeszcze długo nierozstrzygnięte.

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org
We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.

Ok