Archiwum

Emil Biela - Liryczna wieczność widziana oczyma wiary

0 Dislike0
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Są życiorysy, które budzą szczerą zazdrość. Curriculum vitae poety, KRZYSZTOFA ANDRZEJA JEŻEWSKIEGO, budzi właśnie takie uczucie. Urodzony w 1939 r. w Warszawie miał wybitnych i zacnych antenatów. Wiele życiorysowych informacji znajdziemy w obszernej nocie biograficznej, w którą zaopatrzył wydawca, Krzysztof Kuczkowski, tom nowych wierszy K.A. Jeżewskiego Światłość  u progu. Niech edytorzy biorą przykład, bo zazwyczaj informacje o autorze przypominają strzępki policyjnego listu gończego. A przecież zupełnie inaczej czyta się książkę, gdy wiele się wie o jej twórcy.
    Co znajdujemy po przekroczeniu tytułowej światłości na progu poezji Jeżewskiego? Odnajdujemy poetycki zapis rozmów z Bogiem. Wyłania się z nich liryczna wieczność widziana oczami ufnej wiary. Pozwala to usytuować Jeżewskiego obok sześciu mistrzów poezji polskiej XX wieku: Micińskiego, Leśmiana, Lieberta, Sebyły, Baczyńskiego i Miłosza.
    Jeden z czytelników Światłości u progu powiedział mi, że są w tym tomie wiersze dające... wieczność. Są skarbem egzystencjalnym. Ocena bardzo wysoka, ale sprawiedliwa, pełna szacunku dla mądrości autora. Bez wątpienia książka Jeżewskiego to przykład poezji wysokich lotów, trudno dościgłych. Naśladowcy nie urodzą się prędko, bo któż dysponuje takim życiorysem? Nie ma takich  i może dobrze, że nie będzie, bo nasza rzeczywistość nie cechuje się odwagą istnienia i wykształcenia. Zaraza internetowa zadżumia nas dokładnie. Ojcowie zadżumionych nie budzą nawet litości. Raczej pogardę. I to jest smutne, ale prawdziwe. Źle jest, gdy litość zamienia się w  pogardę. Przeciwko takiej ewolucji staje twórczość Jeżewskiego. Niedościgłym przykładem może być matka poety, o której czytamy w wierszu Strawiński w Warszawie:
Stanął przed nami sędziwy mędrzec
dobijający do Portu, pod żaglami wiary,
Kiedy dyrygował «Symfonią psalmów»
zdało się, że sam Przedwieczny
dobywa tony ze swej harfy.
A «Ognisty ptak» przeleciał nad salą
Z szumem swych gorejących piór...
I wtedy, po koncercie, matka moja
poszła do niego za kulisy (piękna, elegancja kobieta
w stylu Grety Garbo) i uklękła przed nim.
Są gesty teatralne,, ale są i takie,
gdzie teatr przerasta rzeczy tego świata.
    Niech Przedwieczny strzeże poezji Krzysztofa Andrzeja Jeżewskiego, bo ona jak teatr przerasta rzeczy tego świata.       

Krzysztof Andrzej Jeżewski: Światłość u progu, Biblioteka „Toposu", Sopot 2012, ss. 72

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org
We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.

Ok