Archiwum

Grzegorz Pełczyński - Kultury do myślenia, kultury do rozgrzeszania

0 Dislike0
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Termin kultura kojarzy się najczęściej z działalnością artystyczną. Stanowi on też synonim dobrych manier. W tym szkicu ma on jednak znacznie szerszy desygnat, obejmujący nie tylko pisanie wierszy, umiejętność zachowania się przy stole, ale dosłownie wszystkie sprawy ludzkie, oprócz tych, które dotyczą również zwierząt. Rozmaite grupy ludzi – etniczne, klasowe, religijne, zawodowe oraz wiele innych – mają swoje, odrębne kultury.   
    Europejczycy i ich potomkowie mieszkający poza Europą chyba zawsze interesowali się innymi kulturami. Obecność obcych w ich rozmyślaniach daje się stwierdzić we wszystkich epokach, łącznie ze współczesnością. Nic więc dziwnego, że to właśnie oni stworzyli osobną dyscyplinę naukową zajmującą się obcymi kulturami – antropologię kulturową, zwaną również etnografią lub etnologią. Jak dowodził kiedyś Leszek Kołakowski, jest to nauka iście europejska, nie mająca gdzie indziej swego odpowiednika. Jednakże stanowi ona tylko jeden z wielu, choć bardzo znaczący, przejaw refleksji nad innymi.
    Od wielu wieków snuje się refleksje na temat starożytnych Greków i Rzymian. Ich kultury są już martwe, dzięki czemu można wobec nich zachować dystans i swobodnie nimi się posługiwać. Atrakcją jest bez wątpienia ogromne bogactwo każdej z nich – wiele ich dziedzin osiągnęło wprost niedościgły stopień rozwoju. Jednakże nie znaczy to, że kultury proste nie przykuwają w ogóle uwagi, na co przykładem są Inuici, znani raczej jako Eskimosi. Myśli się też niejednokrotnie o dawnej kulturze swojego narodu. Postępują tak chociażby Polacy, rozważający rozmaite przypadki swych praszczurów w szlacheckich kontuszach i chłopskich sukmanach.
    Wyszczególnienie wspólnych cech takich kultur wydaje się bardzo trudne, a może nawet niemożliwe. Fakt, że na ogół myśli się o kulturach z przeszłości, nie upoważnia jeszcze do konstatacji, iż ich wyróżnikiem musi być dawność. W refleksjach pojawiać się przecież może któraś ze współczesnych. Ale ich wyodrębnienie nie wynika z powodu dostrzeżenia cech wspólnych, tylko funkcji. Służą one bowiem do myślenia o kulturze, do której się samemu przynależy.
    Oczywiście można interesować się obcymi z czystej ciekawości, tak czynią zwłaszcza antropolodzy. Jednak oni także niekiedy przypatrują się obcym, myśląc wciąż o swoich. Amerykańska antropolożka, Margaret Mead pojechała na Samoa, aby przekonać się, że swoboda obyczajów zaczynająca się szerzyć w jej kraju, nie jest niczym nagannym. W każdym razie myśląc o własnej kulturze, przywołuje się inne z jednego z dwóch powodów: Ażeby udowodnić, że w tej własnej dzieje się coś złego lub, przeciwnie, że przeżywa ona dobry okres. W innych kulturach znaleźć można przecież mnóstwo zjawisk podobnych do tych występujących we własnej, co inspiruje do wplatania ich w tok rozumowania jej dotyczący. Jeśli, na przykład, u siebie zauważa się pewne zjawisko i nie wie się, jak się doń ustosunkować, przypomnieć się może podobne zjawisko zaistniałe już w całkiem innym miejscu, i że takie a nie inne były jego następstwa. W takim razie, tak jak gdzie indziej, może być u siebie.
    Nasuwa się pytanie o słuszność takiego rozumowania. Jego fundamentem jest teza mówiąca o biologicznej jedności rodzaju ludzkiego i w konsekwencji porównywalności kultur rozmaitych grup ludzkich. Ten fundament mocno się chwieje, jeżeli weźmie się pod uwagę praktykę różnego interpretowania tych samych zjawisk kulturowych. Wydaje się jednak, że sprawa dotyczy nie tyle interpretacji, ile realnej wiedzy na temat kultur. Niewielu jest ich faktycznych znawców, większość zaś zna je pobieżnie, stereotypowo. Lecz duża ilość wiadomości wcale nie jest w tym przypadku nieodzowna. Przedmiotem dociekań nie są wszakże te inne kultury, tylko ta, w której się żyje.
    Spośród wszystkich zastosowań wiedzy o innych kulturach, służących do rozwikłania problemów własnej, szczególnie frapujące wydaje się jedno, a mianowicie rozgrzeszanie. Rozgrzeszenie to termin kojarzący się nieodparcie z religią chrześcijańską, stanowiącą bezsprzecznie zaczyn europejskiej kultury. Oznacza uznanie popełnionych grzechów, a więc niezgodnych z pewnym prawem czynów, za nieistniejące i jednocześnie niepodlegające karze. Rozgrzeszyć może tylko ten, który nadał owe prawa, i który może za ich nieprzestrzeganie ukarać czyli Bóg. Jednakże zdarza się czasami, że człowiek uznaje, iż jego czyny nie są grzeszne, chociaż boskie prawo mówi inaczej. Człowiek ten sam się rozgrzesza. W tym celu musi unieważnić prawo. Na jego miejsce podstawić prawo inne, a przynajmniej udowodnić, że postąpi słusznie, postępując inaczej niż ono chce.
    Dzisiaj bardzo często ci, którzy w ten sposób się rozgrzeszają, przywołują inne kultury. Dziwicie się dlaczego tak robimy – powiadają – a przecież tak robią Indianie Hopi, Inuici, Hindusi, Tybetańczycy i są szczęśliwi. Obcy są zatem traktowani jako autorytety w różnych dziedzinach. Takie rozumowanie możliwe stało się wskutek odrzucenia swojej kultury czy chociażby wyjątkowo krytycznego do niej stosunku, który zauważalny jest szczególnie w środowiskach lewicowych, chętnie podsuwających projekty innowacji.
    Innowatorzy zachwalając swoje pomysły, zwłaszcza te mogące budzić kontrowersje, twierdzą, że nie są one niczym nowym, bo gdzie indziej już je wypróbowano. Jest to argument bardzo poważny, gdyż oparty na empirii. Jednakże funkcjonalistyczna szkoła w antropologii, zainicjowana w Wielkiej Brytanii przez Bronisława Malinowskiego, stwierdziła już dawno, iż każda kultura to odrębny system, który wprawdzie może prowadzić wymianę z innym takim systemem, lecz zawsze na określonych warunkach. Bo to, co dobrze funkcjonuje w jednym systemie, przeniesione do innego, może mu zaszkodzić. Jeśli ludzie Zachodu czasami zjadają coś  w restauracjach chińskich, to pewnie nic złego z tego nie wynika. Ale jeżeli naśladują seksualność antyku, konsekwencje są  wielce przygnębiające. Podobne skutki powoduje  stosowanie niektórych, egzotycznych  terapii.  
    Niewątpliwie bezkrytyczna fascynacja innymi kulturami nie przybierałaby tak dużych rozmiarów,  gdyby więcej o nich wiedziano. Gdyby znaleziono solidną odpowiedź na pytanie: Kto rzeczywiście był w nich szczęśliwy? A ponadto: Dlaczego upadły?       
    
    
   

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org
We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.

Ok