Archiwum

Emil Biela - Nie bój się być sobą

0 Dislike0
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Gdy czyta się dzienniki Dąbrowskiej, Nałkowskiej, Herlinga-Grudzińskiego, Gombrowicza, Lechonia, Stachury, Mycielskiego, Mrożka czy innych twórców naszej kultury odnosi się wrażenie, jakby się siedziało w konfesjonale. Czytelnik w roli spowiednika nie może w końcu czuć się dobrze, bo tak tylko po prawdzie to zaspokoił moją ciekawość, która jest pierwszym krokiem, stopniem do piekła. Tak mówi przysłowie i jest w tym spory procent prawdy. Jesteśmy wścibscy, lubimy podglądać, podsłuchiwać. Znowu jest kulturalna okazja, bo …
    Bo poeta – obieżyświat Józef Baran opublikował trzeci już tom swoich dzienników. Pierwszy miał tytuł „Koncert dla nosorożca", drugi „Przystanek marzenie".
„Spadając, patrzeć w gwiazdy". Autor [ur. 1947] tak charakteryzuje siebie w nowym tomie swych dzienników:
    „Zauważam jeszcze raz, że jestem jakimś dziwolągiem bujającym w obłokach słów i odstającym od „prawdziwych mężczyzn", co to potrafią wszystko zrobić: Przybić gwóźdź, wyborować otwór w ścianie, wykopać dreny, zamontować kuchnię". Ale ma istotną przewagę, którą sam realizuje i poleca innym:
„nie bój się być sobą
wyjdź z własnego cienia
do istnienia
nie bądź tylko statystyczną
pierwszą lepszą głową pozującą za życie
do zbiorowej fotografii
Ziemian"
Podziwiać trzeba zaradność Barana wokół zagospodarowania swego talentu poetyckiego. Stwórca na Sądzie Ostatecznym nie będzie miał pretensji i nie postawi zarzutu, że chłopak z Borzęcina zmarnował dane mu zdolności. Stało się wprost przeciwnie: walnie je pomnożył i wzbogacił. Stawał do rywalizacji z najlepszymi. Nie onieśmielali go nawet nobliści. O spotkaniach z nimi czytamy w „Spadając, patrzeć w gwiazdy". Szkoda, że wydawca książki nie zamieścił zwyczajowego indeksu nazwisk. Są ich setki…
    Siedząc w czytelniczym konfesjonale myśli się, że warto i trzeba pisać dzienniki. Zmuszają one do ciekawego i niebanalnego życia, aby było w nich co zanotować. Przykładem może być żona poety Zofia, która prowadzi też dziennik, z którego cytat znalazł się chwalebnie w mężowskim „Spadając, patrzeć w gwiazdy".
    Osobiście ze szczególnym zainteresowaniem czytałem te fragmenty dziennika Józefa Barana, w którym on rentgenuje problem istnienia Boga. Wsparł się nieoczekiwanie słowami polskiego kosmonauty Mirosława Hermaszewskiego:
    „Dopiero z kosmosu widać wielkie uporządkowanie Wszechświata. Harmonię. I nagle kto zna mechanikę nieba, zaczyna sam siebie pytać, gdzie jest środek tego kosmicznego wiru. I kto kreci korbą. Ktoś, kto tam siedzi w środku – nie ma innego wyjścia. Bóg. Kiedy się tam poleci, to staję się oczywiste. Nie znam kosmonauty, a jest ich już blisko 500, który by wyleciał niewierzący i niewierzący wrócił. A wiara wierzących się pogłębia. Konsekwencja praktyczna? Koniec lęku przed śmiercią. I skłonność robienia czegoś dla innych".
    Józef Baran wybitny poeta, nie musi być kosmonautą. Nie musi latać w kosmos liryki. On to już wszystko wie, bo jest po prostu sobą.


Józef Baran, Spadając, patrzeć w gwiazdy, Wydawnictwo ZYSK i SKA, Poznań 2013, ss. 346.

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org
We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.

Ok