Archiwum

Ryszard Siemiątkowski - Rzeka

od tamtej pory

rzeka przynosi mi słońce

i wyrzuca na brzeg ociekające potem

zwykle leży na moich dłoniach

dotyka ust i ciąży na oczach

rudą plamą z obrazów Van Gogha

 

a wieczorem umiera

zbieram jego na piasku ślady

jak muszle ukradkiem

i przykładam do ucha by usłyszeć

milczenie które wrzuciliśmy z brzegu do rzeki

milczenie naszych dłoni drżących gorących

układanych do snu o Tristanie i Izoldzie

 

od tamtej pory

popełnionych słów najbanalniejszych i wierszy