jeżeli usiadłbyś tu obok
znów jak gdyby nic
w jednej chwili
stałabym się
majową konwalią
brzozą na twojej wyspie
dzbankiem ciepłej herbaty
słońcem na twarzy
babką na otarcia
ciepłym chlebem
nie udałoby ci się jednak
mnie pokroić
Modlitwa Małgorzaty
w dni spokojne chcę podchodzić blisko
całować zmęczone czoło
rzodkiewka którą posiejemy
pasować będzie do naszych skromnych posiłków
pochłonie nas codzienność ubrana w sweter
będę patrzeć jak dzieci pulchnymi rączkami szukają jajek w kurnikach
szybko zasypiałyby po długich i pełnych dniach
cieszyłabym się
gdyby nasze dłonie miały wiele pracy
a gdy przychodziłyby chłodne wieczory
obok kaflowych pieców
układałabym do snu
szepty

