Akant - Miesięcznik Literacki - literatura, poezja, recenzje - akant.orgAkant - Miesięcznik Literacki - literatura, poezja, recenzje - akant.org
  • O wydawnictwie
  • Info
    • Kontakt
    • Redakcja
    • Wskazówki dla autorów
    • Logowanie
  • Publikacje
    • Polecane artykuły
    • Polecane książki
    • Nadesłane
  • Szukaj
    • Świat Inflant
    • Wydarzenia
Irena Kaczmarczyk
Polecane
27 lipiec 2021

Irena Kaczmarczyk - Z Witkacym i Malinowskim na Cejlon

Doprawdy, niezwykłą podróż po lankijskiej wyspie odbyła Alina Kręcisz, autorka książki „Moja podróż z Witkacym i Malinowskim na Cejlon”. Bo, po pierwsze, odbyła ją w towarzystwie dwóch wybitnych osobistości polskiej kultury, a po wtóre, zamierzona podróż miała miejsce w tym samym okresie, czyli od 28 czerwca do 11 lipca, tylko... ponad sto lat później. Motywacje egzotycznej wyprawy Aliny Kręcisz różniły się jednak od okoliczności towarzyszących wyjazdowi bohaterów książki. Jakie to były okoliczności?


Stanisław Ignacy Witkiewicz i Bronisław Malinowski znali się i przyjaźnili od dzieciństwa. Byli wybitnymi indywidualnościami. Mieli podobne zainteresowania. Obydwaj otwarci na świat, na nowe idee, sztukę i naukę. Niecodzienną ekspedycję w celach naukowych do Australii i Nowej Gwinei zaplanował antropolog dr Bronisław Malinowski na okres dwóch lat.
Powodem przyłączenia się do wyprawy przyszłego autora „Szewców” była jego tragedia osobista, spowodowana samobójstwem narzeczonej Janiny Janczewskiej, która odebrała sobie życie 21 stycznia 1914 roku w Dolinie Kościeliskiej w Zakopanem. Obwiniając się za śmierć narzeczonej, Witkacy szuka pomocy dla zdruzgotanej psychiki i prosi Malinowskiego o zabranie go w daleką podróż. Stan psychiczny Malinowskiego również nie był najlepszy po nieodwzajemnionej miłości do pani Otolii, nazywanej przez niego w „Dzienniku” Tośką lub Retingerką.
Młodzi, bo 30-letni przyjaciele, wyruszają do Nowej Gwinei z Londynu. Po drodze zatrzymują się w Paryżu, Marsylii i Tulonie, gdzie wsiadają na statek „Orsova” i płyną na Cejlon przez Neapol, Port Said, Kanał Sueski i Ocean Indyjski. Po siedemnastu dniach, 28 czerwca 1914 roku docierają do Kolombo, stolicy Cejlonu, ówczesnej kolonii brytyjskiej. Zetknięcie się z tropikiem po nużącej podróży i chorobie morskiej, było pełne oczarowania, ale też szokujące z powodu wysokiej temperatury. Witkiewicz, po opuszczeniu pokładu parowca notuje: „Mimo wczesnego ranka żar wprost piekielny, (...) widać brzeg niski, pokryty palmami i czerwone domy (...) Nie jestem w stanie opisać tych cudów, które tu widzę. Są to rzeczy wręcz potworne od piękności” („Moja podróż...” s. 19, 20). Zwiedzanie wyspy z uwagi na upał jest dla młodych i wrażliwych podróżników dość uciążliwe, ale pełne fantastycznych wrażeń. Przyglądają się ludziom, notują ich wygląd i zwyczaje: „Ludzie cudowni. Od koloru czerwonej czekolady do czarnego brązu. Jedni z długimi włosami, inni z węzełkami i grzebieniami okrągłymi naokoło całej głowy, których końce świecą w słońcu jak płomykowate rożki” („Moja podróż ...” s. 26) (...) Niektórzy do połowy nadzy, inni w kolorowych, przewieszonych przez plecy szalach; wszyscy prawie w kolorowych spódniczkach. Barwy ubra najróżniejsze: od niebieskich do pomarańczowych, od purpurowych do zielono- szmaragdowych (...) Niektóre kobiety noszą szaty granatowe, obramowane szerokim, żółtym szlakiem.(...) Bardziej dystyngowane damy noszą krótkie, białe staniczki, obszyte koronkami, z dużym dekoltem i krótkimi rękawkami” („Moja podróż...” s. 27).
Relacje Witkiewicza i Malinowskiego są pełne emocji i plastyki. Posiłkuje się nimi autorka na kartach książki dość często, co ubogaca jej literacki, wielogłosowy - pokuszę się go nazwać - przewodnik po Sri Lance. Ale wracając jeszcze do roku 1914 i wyprawy bohaterów książki. Podczas 2-tygodniowego pobytu na Cejlonie Witkacy i Malinowski zwiedzili najbardziej znane miasta: Kolombo, Kandy, Dambullę, Matale i Anuradhapurę. Obejrzeli wiele buddyjskich i hinduskich świątyń, m. in. słynną Świątynię Zęba Buddy w Kandy. Chociaż nie udało im się zobaczyć samej relikwii, wystrój i ceremonie wywarły na nich ogromne wrażenie. Nie opisał ich jednak Witkacy a Malinowski, który nie podzielił nastroju przyjaciela zamieścił w „Dzienniku” taki oto opis Świątyni:
„Główna budowla jest to malutki dwupiętrowy domek czworoboczny, pokryty olbrzymim dachem, z werandą biegnącą naokoło. Pomalowany lichymi freskami o naiwnym, bezstylowym pacykowaniu. Nie dotarliśmy do jego wnętrza. W podwórku wewnętrznym, otaczającym ten domek, a otoczonym otwartymi nań werandami, roi się od ludzi, przekupnie kwiatów, betelu.

kadzidła; ciemne, półnagie postacie, krzątające, przesuwające się cicho i leniwie.(…) Monotonna muzyka gongów i tamtamu u wejścia do świątyni. Słychać ją tu wszędzie pod wieczór i w południe. Z daleka brzmi suchy bełkot pustej beczki wiezionej po kamienistej drodze” (Moja podróż...” s. 55, 56). Malinowski jest też rozczarowany pałacem królewskim, biblioteką orientalną za czasów brytyjskich. Notuje: „Wnętrze pełne świecidełek i świętości, zaczynając od złotych posążków wysadzanych klejnotami i poowijanych w szmaty haftowane ręcznie, kończąc na oleodrukach świeżo sprowadzonych z Europy. Posążki, posągi Buddy wszelkich rozmiarów i z najróżniejszych materiałów; złoto, srebro, alabaster, kamienie, stiuki. Wszystko poustawiane pod kloszami lub poobwijane w szmatki, bez symetrii, ładu lub bezładu artystycznego (...) Pod przykrym ważeniem znów jednej rozproszonej iluzji, tajemnicy, która rozpłynęła się w nicość, wychodzę ze świątyni” („Moja podróż... s. 57). Kończy swoje rozważania refleksją: „pierwsze ważenie zupełnie nieznanego kraju, religii, pejzażu są zawsze pełne takich rozczarowań” i aby „uchwycić od razu treść nowego świata” musi mu towarzyszyć „świeża, wypoczęta myśl” („Moja podróż...s. 57).
Z relacji Witkacego i Malinowskiego dowiadujemy się, iż często podczas zwiedzania zabytków każdy z nich zamykał się w sobie, analizując ukryte głęboko osobiste rozterki i dramaty. Witkacy swoją tragiczną miłość, a Malinowski swoje sercowe problemy z Retingerką.
Intensywne zwiedzanie wyspy nie do końca było lekarstwem na depresyjny nastrój Witkacego. W czwartym dniu pobytu, siedząc na werandzie, artysta poważnie myśli o samobójstwie. Nie chcąc sprawić kłopotu towarzyszowi podróży, pisze list do władz Cejlonu, który warto przytoczyć w całości:
„2 VII 1914 Anuradhapura Wyjaśnienia dla Władz Cejlonu.
Po utracie mojej narzeczonej, która popełniła samobójstwo przed czterema miesiącami chciałem się zabić. Moja rodzina doradziła mi udanie się w podróż. Mój przyjaciel (jeden z dwóch moich najlepszych przyjaciół) wybierał się właśnie na Nową Gwineę z wyprawą naukową. Był tak uprzejmy, że do sumy, jaką rozporządzałem, pożyczył mi pięćdziesiąt funtów szterlingów i zabrał mnie ze sobą w bardzo złym stanie psychicznym, na skutek czego miał wiele kłopotów. On był tak dobry jak najlepszy brat. I jest mi bardzo przykro, że jestem zmuszony popełnić wobec niego taką niegodziwość i opuszczam go w jego niebezpiecznych wędrówkach. Ja jednak widzę, że podróżowanie, zamiast poprawić mój stan, sprawia mi okropne cierpienie, ponieważ fakt, iż ja mogę oglądać piękne rzeczy, których Ona nigdy nie zobaczy, czyni mnie w najwyższym stopniu nieszczęśliwym. Jeszcze bardziej niż byłem poprzednio. Piszę to z pełną odpowiedzialnością, żeby mój przyjaciel dr Malinowski nie miał żadnych kłopotów w związku z moją śmiercią, żeby uniknął wszelkich formalności i przesłuchiwań, co mogłoby spowodować jego spóźnienie na ten statek. To jest moja ostatnia wola, żeby z mojego powodu nie doznał on żadnych przeszkód w podróży, ponieważ musi być w Australii na Kongresie Stowarzyszenia Brytyjskiego. Sprawiłoby mi wielki ból, gdybym, zamiast okazać moją wdzięczność, stał się przyczyną jakichkolwiek dla niego kłopotów.
Proszę wybaczyć mój okropny angielski.
Wasz S. I. Witkiewicz”.
(„Moja podróż...” s. 80).
Na szczęście list ten do władz Cejlonu nigdy nie został wysłany, chociaż Witkacy 8 lipca w Nalandzie, siedząc z browningiem-przy skroni, ponownie zamierza się zabić. Zanotuje, iż nie zrobił tego, gdyż powstrzymała go w ostatniej chwili myśl o Rodzicach.
Nie sposób wymienić wszystkich miejsc, rezerwatów i ogrodów, które podczas 14-dniowego pobytu zwiedzili nasi bohaterowie a które po ponad stu latach odwiedziła Alina Kręcisz. Precyzyjnie przygotowana wycieczka szlakiem Witkiewicza i Malinowskiego była możliwa dzięki wnikliwemu przestudiowaniu ich wspomnień. I chociaż wg autorki są one najmniej kompletne, stały się impulsem do podjęcia decyzji o niezwykłym wyjeździe na Sri Lankę. „Postanowiłam - pisze w swojej relacji - w samotności przeżyć ich wspomnienia, spróbować odtworzyć i maksymalnie zrozumieć tę podróż oraz odnaleźć miejsca ich artystycznych inspiracji” bo „była to chyba najtrudniejsza emocjonalnie podróż o jakiej udało mi się przeczytać, pod każdym możliwym względem i znaczeniem. Była podróżą w metafizyczny świat kreowany artystycznymi wizjami dwóch istnień” („Moja podróż ...” s. 8).
Oprócz „Dziennika” Bronisława Malinowskiego, reportażu Stanisława Ignacego Witkiewicza „Z podróży do Tropików”, jego „Listów” oraz artykułów' pisanych na wyspie do „Echa Tatrzańskiego”, znajdujemy w relacji Aliny Kręcisz cytaty z „Pamiętników” Juliana Fałata, z listów Adama Asnyka, książki dra Jana Hupki „Podróże po Indyach” oraz kilkunastu publikacji obcych twórców, które udostępniono autorce w Archiwum Narodowym i Miejskiej Bibliotece w Kolombo. Bogata bibliografia oraz 274 przypisy (sic!) świadczą o wyjątkowej skrupulatności autorki w opracowaniu książki. Spędziła nad nią, jak sama pisze, cały rok. Nie jest to jednak tylko - o czym wspomniałam we wstępie - relacja napisana na podstawie istniejących w bibliotekach i archiwach dokumentach. Autorka bowiem, po sześciokrotnym pobycie na Sri Lance, zdecydowała się w 135. rocznicę urodzin Witkacego, odbyć prywatną podróż śladami wybitnych osobistości przełomu XIX i XX wieku i odtworzyć ich wyprawę na Cejlon dzień po dniu. Przemieszczając się dokładnie szlakiem bohaterów, barwnym, poetyckim językiem opisuje współczesną Sri Lankę i przemiany, jakie zaszły w sposobie komunikacji, w architekturze miast, wiosek i świątyń na wyspie. Alina Kręcisz zachwycająco prowadzi literacką narrację. Mistrzowsko komponuje opowieść, łącząc swoje wrażenia z zapiskami bohaterów. Całość stanowi malowniczą topografię tego urodziwego azjatyckiego państwa, zilustrowaną kilkudziesięcioma archiwalnymi i współczesnymi fotografiami, jak również barwnymi reprodukcjami prac Witkacego. Jedna z nich: „Wizyta u Radży” zdobi okładkę książki. Jest tak energetyczna, że chce się tę cenną publikację wziąć do ręki i wędrować przez jedną z największych na Oceanie Indyjskim lankijską wyspę. Należy dodać, iż książka Aliny Kręcisz wzbudziła duże zainteresowanie w świecie literacko-artystycznym. Jej promocja odbyła się na deskach Narodowego Starego Teatru im. H. Modrzejewskiej w Krakowie; uczestniczył w niej gość honorowy Ambasador Sri Lanki w Polsce, Jego Ekscelencja C. A. H. M. Wijeratne. Fragmenty książki czytała też na antenie Radia Kraków znakomita aktorka teatralna, filmowa i telewizyjna Dorota Segda.

Alina Kręcisz, Moja podróż z Witkacym, Malinowskim na Cejlon, wyd. BOSZ, Olszanica 2020, ss. 126

Tags: Irena Kaczmarczyk

Podobne artykuły

  • Irena Kaczmarczyk - „Dzidziuś” Antolskiego
  • Irena Kaczmarczyk - Poezja w podróżach
  • Irena Kaczmarczyk - Swietłana Aleksijewicz na Festiwalu Conrada
  • Irena Kaczmarczyk - Od rozbłysku do rozbłysku
  • Irena Kaczmarczyk - z pozoru
  • Irena Kaczmarczyk - Szelmostwa Maria Vargasa Llosy
  • Irena Kaczmarczyk - Potoczność i metafizyka
  • Irena Kaczmarczyk - Anioł zza szyby. Sklejanie portretu Zuzanny Ginczanki.

Ostatnio popularne

  • Marta Otfinowska-Blixt - Niekoniecznie dookoła świata
  • Robert Drobysz - Wentyl bezpieczeństwa
  • Jacek Kasprzycki - Przed obliczem biskupa Kazimierza
  • Elżbieta Rogucka - Blask przebaczenia w ciemnościach Auschwitz
  • Stanisław Chyczyński - Kolejna wielka księga Wierciochów
  • Królewski Konkurs Literacki - dla upamiętnienia 1000 rocznicy koronacji Bolesława Chrobrego

Podobne tagi

  • Stefan Pastuszewski 60
  • Stanisław Chyczyński 13
  • Roman Sidorkiewicz 19
  • Ludwik Filip Czech 14
  • Jerzy Stasiewicz 12
  • Ewa Klajman-Gomolińska 11
  • Anna Kokot-Nowak 14

Często czytane

  • Królewski Konkurs Literacki - dla upamiętnienia 1000 rocznicy koronacji Bolesława Chrobrego
  • Krzysztof Gołębiewski - Czy w świecie kryminałów i romansów jest miejsce dla groteski filozoficznej?
  • Jerzy Stasiewicz – Przestrzeń czasowa osadzona w faktach, w poezji Zbigniewa Milewskiego
  • Maria Balcer - „Bezwzględna geometria życia” w wierszach Stefana Pastuszewskiego ( „Na krawędzi”)
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Nawigator postpandemiczny
  • Nate Bear - Jak Palantir zmienił Ukraińców w szczury laboratoryjne i zrujnował Ukrainę
  • Mateusz Wabik - Miejsca świata
  • Emilia Uścim - Rozkwitające fraszki

Popularne

  • ALEKSANDER PUSZKIN - Wiersze w przekładzie Andrzeja Lewandowskiego
  • Andrzej Lewandowski - Powrót Cherubiny
  • ALEKSANDER PUSZKIN - Wiersze w przekładzie Andrzeja Lewandowskiego cz. II
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Dwie komórki mojej ciotki
  • Aleksander Puszkin - Cyganie, przeł. Andrzej Lewandowski
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Claudia Schiffer nie kocha Adama Boberskiego
  • Alicja Szczypka - Znudziła mi się wielka miłość
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Tancerka tańczy, mężczyzna patrzy
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Każda utopia ma swoje dno
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Kolejny rozdział mesjanizmu Polski
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Tak mi pusto, Panie
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Literatura w eutanazyjnym świecie
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Coś się kończy, coś się zaczyna - wyrok, nadzieja czy dotykanie prawdy...

Zobacz też

  • Irena Kaczmarczyk - „Dzidziuś” Antolskiego
  • Irena Kaczmarczyk - Poezja w podróżach
  • Irena Kaczmarczyk - Swietłana Aleksijewicz na Festiwalu Conrada
  • Irena Kaczmarczyk - Od rozbłysku do rozbłysku
  • Irena Kaczmarczyk - z pozoru
  • Irena Kaczmarczyk - Szelmostwa Maria Vargasa Llosy
  • Irena Kaczmarczyk - Potoczność i metafizyka
  • Irena Kaczmarczyk - Anioł zza szyby. Sklejanie portretu Zuzanny Ginczanki.

Zobacz podobne tagi

  • Irena Kaczmarczyk - Anioł zza szyby. Sklejanie portretu Zuzanny Ginczanki.
  • Irena Kaczmarczyk - Potoczność i metafizyka

Na skróty

  • O wydawnictwie
  • Info
  • Publikacje
    • Polecane artykuły
    • Polecane książki
    • Nadesłane
  • Szukaj
© akant.org - wszystkie prawa zastrzeżone

Main Menu

  • O wydawnictwie
  • Info
  • Publikacje
    • Polecane artykuły
    • Polecane książki
    • Nadesłane
  • Szukaj