Archiwum

Stanisław Dąbrowski - Miłość - Przechył

Spis treści

Przechył

Przechył drogi przez wzgórza grzbiet.
Bardzo wolno tu dziś dobrnąłem,
jakbym bardzo daleko szedł.

Poza czarnych pni częstokołem
srebro słońca w wąskich prześwitach.
Poprzez drzewa chłodnawy powiew.

Nic nie żądam, o nic nie pytam,
Sercem przecież losu się dowiem.

Duszność w piersiach czuję. Pod język
okruch leku ponownie kładę.

Rozwiązują się wszystkie więzy,
nim nastąpi wzlot. I upadek.