Strona 3 z 6
Wychylenie
Zdziwiłem się sobie,
swojej zdradzie.
Gwałtowna lekkość
wezwała pomocy.
Równoważyłem poziomem ciała
rozchwianie świata.
Wdychałem upływ czasu
jak tlen.
Sprawdzałem rzecz
bezsilnie moją.
Zacinałem zęby w mdłym wysiłku,
w trudzie powrotu.
Stawiałem kroki,
troską innych
obrócony w marginalne centrum.
Uwalniałem się wolno i długo
od zdziwienia
gniotącego wnętrze głowy.

