Archiwum

Janusz Gryz - Ptaszek

Siny wietrzny ranek. Ponocny szron rozpościera się na skrzepłej trawie.

Niedzielny stuk obcasów przed domem. Trzask drzwi samochodu. W międzyczasie dobrze skrojona angielska mowa. Napływają następne głosy, w tym dźwięczna, radosna paplanina dziecka. Drzwi otwierają się i zamykają z powtarzanym trzaskiem. Znowu spokojna, melodyjna fraza kobiety. Ale samochód nie odjeżdża. Jego dźwięk drepcze w miejscu.

Czekają na kogoś, kto ewidentnie się spóźnia. Przed wyjściem z domu rozgląda się, usiłuje przypomnieć sobie o czymś drobnym, w istocie mało ważnym, ale jednak koniecznym, o czym jeszcze przed chwilą pamiętał, a teraz zapomniał.

Z oddali, zza warkotu przejeżdżających bez ustanku aut, przypływa ożywcze, jak bicie serca dzwonienie kościelnej sygnaturki, która przywołuje, namawia, by porzucić codzienną krzątaninę, wyprostować grzbiet, wznieść oczy i pomyśleć o przemijaniu, o wieczności.

W domu pozostała tylko sparaliżowana staruszka, o małej pomarszczonej twarzy dziecka, skurczona na swym dziecinnym łóżku, nakryta grubym szorstkim kocem w kratę.

W klatce nad kuchennym stołem siedzi chory tropikalny ptaszek. Wtuliwszy główkę pod skrzydełko śpi snem bardzo smutnym, nieprzyzwyczajonym do naszych zimnych jesiennych dni.

We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.