Tamtego dnia, Noe, gdy wściekli
nowobogaccy i upadli arystokraci
szaleni artyści i legendarne automobile
spijały świeżą krew prosto z mojej głowy
i podstępnie mnie okaleczały
abym w pełni znosił ich kalectwo
Tamtego dnia, Noe, gdy na wysokości
pogrążonego w mroku pałacu Herbsta
uderzyłem szczytem czaszki
w zamarzniętą szybę
czeskiego faworyta
Tamtego dnia, Noe, gdy po opuszczeniu
odrestaurowanego pałacu Branickich
dostałem prosto między oczy
narożnikiem drzwi
renault scenic
Tamtego dnia, Noe, gdy za rogiem
reprezentacyjnego Grand Hotelu
rozbiłem skroń nad prawym okiem
podcięty kontaktem z siermiężnie
rozpikselowaną gwiazdą Polańskiego
Tamtego dnia, Noe, gdy po uroczystym obiedzie
w cudem ocalonym pałacu Heinricha von Korna
rozciąłem skórę głowy pod
gilotynopodobnym ciosem z bagażnika
chicagowskiego sebringa
Tamtego dnia, Noe, gdy gwałtownie spowinowacony
z kilkoma bestiami szlachetnej krwi
opuszczałem wszystkie realne wymiary
gdzie zostało tylko jedno światło
bez nich samych jak ten wiersz
oparty na faktach i fartach
23.06.2017 r., Bydgoszcz

