Archiwum

Jerzy Grupiński - Wiersz ze śniegu

                                                    Mówię – bom smutny –
                                                    i sam pełen winy
                                                               Juliusz Słowacki

Pada śnieg na twarze
na wiersze nasze dzieci na tomiki
Na mowę – trawę
i wyraz co w literę się waży
Zołzy zawiści zawistki i zajady
polemiki i panegiryki
Na kupione recenzje ukłony
wychodzone wymodlone krytyki
Peleryny pierścienie w turniejach
puchary berła i patyki


Śnieg – i papier trzeszczy
jakby rechotał ktoś pukał się w głowę
albo klepał po plecach
golono – strzyżono sonetów trawniki
i przekłady jeszcze na obce języki
A debiutantka zalotna sprzed lat
- kula papieru rzucona do kosza
wciąż rośnie jak lawina puchnie
zagarnia słowa godziny i dni
W noc z czarnym kłamcy językiem
ogon podwójny zawinięty w literę
jak upiór się śni

Padaj śnieg – jakby ktoś
rękopis daremny biały darł
Na żywo wyrywał lotki
wydzierał i sypał litery
- z kalendarza kartki
Kocha lubi szanuje
pisze milczy żałuje
nie chce nie pamięta żartuje

Śnieg
Ale są może jeszcze puste kartki
gdzieś nowe zęby mądre książki
szkła co widzą ostro i daleko
i słowa – wargi które mówią
Może są jeszcze gdzieś drzwi
które uderzone boleśnie
nie bolą nie pamiętają nie cierpią

                                      Malinowa, IV 2015

We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.