„Romania” w wielu językach uznających rdzeń „Roma” za podstawę cywilizacji bez obiekcji ją właśnie przyznają krajowi, któremu nasz język nadał nie wiedzieć czemu brzmienie „Rumunia”, które proponuję pozostawić subiektywnie polskiemu - przyznajmy nostra culpa: zerowemu - postrzeganiu liczbowo drugiego po Rzeczpospolitej wschodniego filaru UE, pozostawiając Romanię jej bardziej obiektywnemu istnieniu i opisowi.
Minione lato politykom nie przyniosło wypoczynku i relaksu. Propagandyści obu walczących plemion już w sierpniu znacząco podkręcili decybele, a ryk jeszcze się wzmaga, w miarę jak postępuje z błota polska jesień. Resorty propagandy znają się na ludziach tylko w jednym aspekcie: ponieważ rozum jest zjawiskiem rzadkim (i niewygodnym), trzeba postawić na emocje! Strategie rozbudzania emocji są liczne i skuteczne: obrażanie, poniżanie, straszenie, wykluczanie, jątrzenie, szczucie jednych przeciw drugim itp. Nie biorą pod uwagę tylko tego, że nadmiar decybeli powoduje utratę słuchu i zobojętnienie na bodźce. Zobojętniałemu nawet strach (emocja najłatwiejsza do manipulowania) często nie daje kopa. Zamiast się miotać, przyjmuje całkiem zdrową postawę: I tak będzie, co ma być. Jak pożyjemy, to zobaczymy…
Krystyna Cel –Twój ostatni tomik nosi tytuł Aforeski. Nie znajdziemy tego wyrazu w Słowniku terminów literackich. Ale przyglądając się owemu neologizmowi, możemy pokusić się o jego „słowotwórczą analizę” zauważając, że powstał zapewne ze skojarzenia dwóch słów takich, jak aforyzm i… może freski, by dać coś lekkiego i zabawnego. Tworząc niemal nowy gatunek literacki, czy aforeski miały być w twoim zamyśle też pewnego rodzaju literackimi humoreskami, tyle że poetyckimi?
(...)Tomik otrzymałam od wydawnictwa, w którym mam praktyki. Każdy z praktykantów miał sporządzić recenzję, w której podzieli się swoimi wrażeniami po lekturze i ją oceni. Nigdy nie byłam fanką poezji, w szkole czytałam ją raczej z niechęcią, gdyż nie trafiała do mnie, wybierałam zawsze prozę. Po ten zbiór sięgnęłam jednak z ciekawością - jako niedoświadczony czytelnik poezji, czułam, że mam „czystą kartę” i ocenię go obiektywnie.
Książka Choć nasze łodzie przeciekają… notatki lipnickie Krzysztofa Budziakowskiego to poetycka kompozycja składająca się z czterech „sezonów”, każdy po dziesięć wierszy. Jej autor już w szkole pisał utwory poetyckie, potem studiował filozofię, wydawał zakazane książki w czasach pierwszej „Solidarności”, zaś po transformacji ustrojowej stał się szefem firmy architektonicznej. Prowadził Fundację Zygmunta Starego w Krakowie[i].
Literatura sensacyjna i przygodowa zajmuje dziś poczesne miejsce w biblioteczkach wielu czytelników.
Bartłomiej Siwiec urodził się w Bydgoszczy. Prócz poezji zajmuje się również prozą. Jest dramaturgiem i krytykiem literackim. Ma na swoim koncie cztery powieści, zbiór opowiadań i dramaty. Jest członkiem Stowarzyszenie Pisarzy Polskich. Jego najnowsza książka, to zbiór wierszy Domysły na temat Ruxa. Tekst otwierający tomik dowodzi, że autor uważnie śledzi współczesność.
Stowarzyszenie Kołobrzeskich Poetów długo oczekiwało tak udanego debiutu poetyckiego, jakim jest wydany w tym roku pod redakcją Stefana Pastuszewskiego tomik „Wgląd” Lili Hermann. Z pewnością jest to jedna z lepszych pozycji wydanych przez bydgoski Instytut Wydawniczy „Świadectwo”, a sama autorka jest przykładem na to, że nie zawsze należy spieszyć się ze składem książki, dać wierszom czas i wrócić do nich znów, by wybrzmiały w lepszej, dojrzalszej formie. Wiersze Lili Herman ukazały się parokrotnie na łamach niniejszego czasopisma, jednak czytelnicy mieli okazję zaledwie fragmentarycznego wejrzenia w jej poezję, gdzie właśnie owo „wejrzeć” ma tutaj kluczowe znaczenie.
„Na dobre i na złe dni, dobra jest lektura wierszy”… Taką dedykacją opatrzył Leszek Sobeczko tom depresanty (Rybnik 2020) najnowszy zbiór swojej poezji, przysłany mi końcem maja wraz z egzemplarzami: „Wytrycha” i „Wytryszka”. Jakież to słowa prawdziwe.