„Wybrańcy bogów umierają młodo”. To dawne adagium odnieść należy także do autorki tych wierszy, Ewy Adamskiej (1990-2005), uczennicy radomskiego Gimnazjum Katolickiego im. św. Filipa Neri. Jej wydane pośmiertnie juwenilia[i] ukazują niepośledni talent i są zapowiedzią dużych osiągnięć poetyckich.
Cel życia
Wzrokiem pragnę sięgnąć końca horyzontu
Dłonią dotknąć chmurkę, bądź gwiazdkę z nieba
Usłyszeć, choć raz głos aniołów w białych szatach
I dojść na sam koniec świata
A gdy już tam dojdę
Skoczę w dół, skoczę w otchłań
Bo już nie mam, po co żyć
Spełniłam marzenia
Dlatego żyć będę wiecznie
Dlatego nie skoczę
Ni w dół
Ni w otchłań
Marzenia – nie do spełnienia
Spełnić je – marzeniem
Wakacyjna miłość
Wspomnienie malowane w oczach
A szczęście na twarzy
Jak pocałunek na ustach
I spojrzenie na oku
Niczym dłoń przy dłoni
Jakby dwa oddechy we wspólny połączone
Bliskie
Ciepłe
I przepełnione miłością
Świeżością lata
Błękitem nieba
Zapachem kwiatów
I słów treścią
Bliskie, a tak oddalone
Zawieszona w sieci czasu
Piję, a czuję pragnienie
Jem, a czuję głód
Kocham, a czuję pożądanie
Śpię, a czuję senność
Czas płynie
Dni mijają
Noce upływają
A ja stoję w miejscu…
To tak,
Jakby los zasnął
Jakby przeznaczenie o mnie nie myślało
A Bóg zapomniał o mnie…
To jest jak,
Sen, z którego nie ma powrotu
Sen na jawie
Sen o szarym, smutnym życiu
Wiatr
Śledzisz mnie od dawna
A teraz porywasz?
Kim w ogóle jesteś?
Pokaż się!
Ujawnij twarz!
Nie pchaj, pójdę sama
Nie krzycz, przecież słyszę
Nie szarp, nie zasłużyłam
…
Ewa urodziła się w 1990 roku w Poznaniu, później zamieszkała w Radomiu. Zebrane wiersze zaskakują swoją dojrzałością, przeczuciem zbliżającej się śmierci, a zarazem młodzieńczą radością i zachwytem nad pięknem świata. Jak pisze we wstępie do wspomnianego wydania Izolda Kiec: „Wiersze nastoletniej Ewy prowokują do sięgnięcia pod powierzchnię języka, do odkrycia, odtworzenia, utrwalenia prawdy, a choćby tego, co chcielibyśmy uznać za prawdę, o dziewczęcej wyobraźni, uczuciowości, samoświadomości. Tej poezji niepotrzebne są bezduszne krytyczne analizy zrodzone w tresurze studium, ona wymaga znacznie więcej: ujawnienia owego słynnego punctum, które – jak chciał Roland Barthes – odsłania fundamenty tożsamości, głębokie rany i drobne skaleczenia duszy. Morze uczuć, barw, językowych konceptów i motywów – oto jak można by scharakteryzować wiersze młodziutkiej autorki. Choć wydaje się, że przeważają w nich smutek i czerń, przecież nie brakuje tu ani jednego z kolorów tęczy, euforii i zachwytów nad światem. Choć poetka próbuje sięgnąć Absolutu, nie wyrzeka się zwyczajności ani monotonii codzienności. Buduje swój świat na zasadzie wyraźnych dychotomii (…), nie wartościuje odgórnie, nie dokonuje narzuconych kulturowo, jednoznacznych wyborów. Ta właśnie samodzielność, otwartość i rozwaga oznaczają w jej rozumieniu pełnię (…). Samoświadomość i pragnienie wiedzy wszystkiego są jej kartą przetargową w domaganiu się trudnego prawa indywidualnego wyboru”.
Tragicznie dla młodej dziewczyny zakończyły się wakacje spędzane latem 2005 roku nad morzem w Bułgarii. Kiedy wracała z plaży, na drodze z ograniczeniem prędkości (do 30 km/h) uderzyło w nią pędzące auto. Nie odzyskawszy przytomności, na skutek odniesionych obrażeń (stłuczenie pnia mózgu i w następstwie powstanie krwiaka podtwardówkowego) Ewa zmarła po niecałych dwóch tygodniach w tamtejszym szpitalu. Zaskakujące w tej sprawie jest stanowisko warneńskiej prokuratury. Otóż po niecałych dwóch latach po wypadku umorzyła postępowanie karne wobec kobiety, która spowodowała wypadek (notabene narzeczonej miejscowego prominenta). Jako przyczynę zgonu podano obustronne ropne zapalenie płuc, a sprawczynię wypadku uniewinniono. Ten fakt zmusza do refleksji, gdyż zdarza się, że czytamy o dziwnych, a czasem kuriozalnych wyrokach sądów i to nie tylko w reżimach totalitarnych, ale i w krajach demokratycznych. Mnożą się rozporządzenia, rezolucje, konwencje itd., które mają zagłuszyć już nie tylko prawo naturalne, ale i zdrowy rozsądek. Krytyczne uwagi tłumione są pohukiwaniem niektórych publicystów i tzw. autorytetów, że wyroków sądów się nie komentuje. A szary człowiek może jedynie wspomnieć gorzką mądrość dawnych Rzymian „quid leges sine moribus”.
[i] E. Adamska, Wiersze, wersy, wersety, wybór i oprac. I. Adamski, E. Staniszewska, Poznań-Radom 2016

