Romuald Kromplewski - Ostatni (?) zjazd na Litwie

0 Dislike0
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Wystarczyło, parafrazując podtytuł epopei Adama Mickiewicza, zmienić w nim tylko jedną literę, by już można było opisać zdarzenie, w którym mogłem uczestniczyć w dniu świętego Jana 24 czerwca 2017 r. na Wileńszczyźnie. We wschodniej części tych ziem, przynajmniej od kilku wieków żyje liczny polski ród Kulewiczów. I oto ktoś zaproponował: „Zróbmy zjazd”.

Inni podchwycili inicjatywę i tak się to stało. Zostałem zaproszony jako syn mojej mamy Weroniki z domu Kulewicz, która pochodziła właśnie stamtąd, z okolic Podbrodzia.

Zaczęło się bardzo uroczystą Mszą Świętą odprawioną w Powiewiórce przez młodego polskiego księdza w intencji zmarłych i żyjących z Rodu. Drewniany kościółek w tej miejscowości to niemal centralny punkt osadnictwa Rodu, a nadto miejsce chrztu Józefa Piłsudskiego, o czym informuje tablica pamiątkowa umieszczona pod chórem. Dodam jeszcze, że na przyległym cmentarzu spoczywa mój dziadek Franciszek Kulewicz.

Po nabożeństwie  miało być rodzinne balowanie. Każdy miał przynieść co miał do jedzenia i picia. A gdzie? Tu miałem  niejasne dla mnie informacje, że w jakimś parku. Znałem te okolice dobrze i wiedziałem, że ani w Powiewiórce,  ani w okolicach gdzie są wprawdzie lasy, to jednak żadnego parku nie ma. Jest też koło Pohulanki największy w Polsce międzywojennej poligon. Właśnie teraz ćwiczyły tam wojska amerykańskie. Koło domu, w którym nocowaliśmy (byłem z żoną i synem ), przejeżdżały codziennie czołgi lub inne śmiercionośne machiny. Rano jechały w stronę poligonu, wieczorem wracały do koszar. Po każdym takim przejeździe specjalny spychacz poprawiał drogę gruntową.

A jednak park był, utajniony i doskonale w lasach ukryty. Tylko wtajemniczeni mogli do niego dotrzeć, bo żadnych stosownych drogowskazów tam nie ma, a i droga dojazdowa jest wąska, na której nie da się z nikim wyminąć. A ten park, a właściwie może jakoś to inaczej trzeba nazwać, najlepiej zobrazuje  krótka historia jego powstania oraz fotografie.

Przed wojną jedna z rodzin Kulewiczów posiadała kilkanaście hektarów lasu na Wileńszczyźnie,  okalających  okolice Powiewiórki. W czasie gdy Litwa była jedną z republik  Związku Radzieckiego, las oczywiście odebrano i upaństwowiono.  Kilka lat temu jednak władze litewskie oddały zrabowaną wcześniej własność. Jego nowa właścicielka, Irena Kulewicz, spadkobierczyni posiadłości, wpadła wówczas na wspaniały pomysł, aby w lesie tym urządzić park, przystosować go dla potrzeb rekreacyjnych okolicznych, a może i nie tylko okolicznych, mieszkańców. Sporządzono ambitny projekt zagospodarowania terenu podmokłego, a nawet zabagnionego lasu i wystąpiono o środki unijne na ten cel.  Przyznano je pod warunkiem, że powstały teren rekreacyjny będzie służył wszystkim przez 5 lat. Cała rodzina żwawo i gorliwie zabrała się za wykonanie potrzebnych prac i w ten sposób przed trzema laty urządzono to miejsce tak, że mogliśmy je teraz podziwiać i spędzać tam czas na uczcie zjazdu  Kulewiczów.  Kilka fotografii najlepiej zobrazuje co tam zbudowano: mostki nad stawem, sporo ścieżek w formie pomostów na palach, kilkanaście, a może i więcej różnych rzeźb w drewnie zakupionych u artystów ludowych, wieżę widokową, huśtawki i sławojki oraz kilka zadaszonych wiat ze stołami i urządzeniami do grillowania obok itp.

Na rodzinnym zjeździe uczestniczyło około 50 osób. Niestety nie wszyscy z różnych względów mogli przybyć. Jestem wdzięczny, że mogłem w nim wziąć udział. Mam nadzieję, że w przeciwieństwie do mickiewiczowskiego zajazdu, ten zjazd nie będzie ostatni.

 

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org
We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.

Ok