Stefan Pastuszewski - Atrapizacja Cerkwi na Białorusi

0 Dislike0
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Białoruska Cerkiew Prawosławna, jako powstały w 1989 roku egzarchat w ramach Rosyjskiej Prawosławnej Cerkwi, ma z punktu widzenia eklezjalnego większą samodzielność niż podległe pod Patriarchat Moskiewski Cerkwie na Ukrainie, a nawet w Estonii, jako że tamtejsze Synody nie wybierają jak na Białorusi swoich hierarchów, choć jednak muszą być oni zatwierdzeni przez Moskwę. Niemniej Cerkiew białoruska de facto nie potrafi, ale też nie może z owej samodzielności korzystać. W całym rosyjskim i okołorosyjskim prawosławiu mamy bowiem do czynienia z rozbieżnością między prawem kanonicznym zapisanym w statutach a praktyką, czy mówiąc metaforycznie między fasadą a wnętrzem. Ponadto ciąży nad tym wszystkim mityczna doktryna Moskwy-Trzeciego Rzymu oraz polityczna zależność Białorusi od Rosji.

Na Białorusi, ale też na Łotwie, nie ma skrystalizowanego środowiska, które dążyłoby do większej autonomii lub nawet niezależności. Cerkwie funkcjonują w społecznej, jeśli idzie o laikat, próżni. Dużo więc zależy od osobowości duchownych liderów, jak poprzedni (1989-2013) egzarcha białoruski Filaret (Wachromijew) czy obecny metropolita ryski i całej Łotwy Aleksander (Aleksandr Iwanowicz Kudriaszow), którzy dla dobra swoich lokalnych Eklezji potrafili lawirować w owym moskiewskim mało klarownym sosie. Cerkwie Patriarchatu Moskiewskiego w Estonii i na Ukrainie mają natomiast więcej swobody, bowiem konkurują z etnofiletystycznymi Cerkwiami autokefalicznymi bądź autonomicznymi, choć przez Moskwę nie uznanymi. Muszą więc wiernym oferować podobne idee co tamte, czyli Cerkwie narodowe-estońska i ukraińska, absolutnie niezależne od Moskwy. Estoński Apostolski Prawosławny Kościół, jako autonomiczny, podlega pod Patriarchat Konstantynopolski.
Symbioza Cerkwi z władzą świecką zawsze będzie, bowiem prawosławie typu ruskiego literalnie traktuje ewangeliczną normę, że „wszelka władza pochodzi od Boga”. Dowodem na to była współpraca nawet z okupantem hitlerowskim, w efekcie czego polski metropolita Dionizy został pozbawiony tronu przez władze Polski Ludowej. Tak więc Cerkiew białoruska ze względów doktrynalnych nigdy nie skrytykuje A. Łukaszenki. Inna rzecz, czy władza świecka chce taką symbiozę pielęgnować i czy poważnie traktuje nowożytną zasadę rozdziału Kościoła od państwa, co po 1989 roku ma miejsce w RP. A. Łukaszence, którzy niczym Napoleon opiera swój autorytaryzm na autentycznym poparciu społecznym, na symbiozie z Cerkwią zbytnio nie zależy, bowiem w tak zateizowanym społeczeństwie jak białoruskie rola jej jest znikoma. Niemniej jej fasadowa organizacja wydaje się imponująca.
Białoruska Cerkiew Prawosławna dzieli się na 15 diecezji, w których funkcjonuje 1612 parafii i 39 klasztorów. Posługę niesie 17 biskupów, 1691 księży i 216 diakonów. Kadry kształci Prawosławna Akademia Teologiczna w Mińsku oraz dwa seminaria duchowne w Żyrowicach i Witebsku.
Ta instytucjonalna organizacja nie odpowiada rzeczywistości wiary i religijności ludu Bożego. Mocno przeorana przez komunistyczny ateizm Białoruś, sprowadza bowiem swoją Cerkiew do kategorii atrapy. Przeciętna parafa liczy zaledwie 200 wyznawców.
„W 2015 r. Ośrodek Informacyjno-Analityczny przy Administracji Prezydenta Białorusi przeprowadził badania socjologiczne dotyczące religijności obywateli; ich rezultaty opublikowano na początku 2016 r. Wynika z nich, że 63,5 proc. obywateli wierzy w Boga. W tej grupie 83 proc. (5 min osób) uznało się za wiernych Cerkwi prawosławnej, 9,5 proc. Kościoła katolickiego, a 5 proc. stwierdziło, iż nie należy do żadnej konfesji. Jednak - niejako w opozycji do tych procentów - uderzała niska aktywność wiernych: tylko 6 proc. przyznało, że regularnie uczęszcza na nabożeństwa”.
Atrapizacja Cerkwi czyli sprowadzenie jej do usług chrzcielnych, ślubnych i pogrzebowych jest, podobne jak w Rosji i innych krajach postsowieckich, powszechna. Jednym z segmentów owej atrapizacji jest budowa wysokich ale o małej powierzchni, no bo kto przyjdzie, świątyń na całym tym obszarze, szczególnie na nowych osiedlach. Zobaczcie, jacy jesteśmy religijni!
Prawdą jest, że białoruska Cerkiew rusyfikuje, a jednym związkiem wyznaniowym oprócz ewangelikalnych, który konkretnie używa języka białoruskiego w liturgii, jest Kościół Rzymskokatolicki.
Rusyfikacja dokonuje się także poprzez cerkiewne kadry kierownicze. W grudniu 2013 roku egzarchą białoruskim z tytułem metropolity mińskiego i zasławskiego został Rosjanin z Kazachstanu, dotychczasowy biskup riazański i rasimowski Pawieł (Ponomariow).
W latach 1986-1988 kierował on rosyjską misją prawosławną w Jerozolimie. Reprezentował on Patriarchat Moskiewski w USA i Austrii, a więc jest osobą głębokiego zaufania i wtajemniczenia.
„Metropolita Paweł nie zamierza rezygnować z obywatelstwa rosyjskiego - co sprawia, że w świetle białoruskiego prawa... pełni on swój urząd nielegalnie. Artykuł 13. ustawy „O wolności sumienia i organizacjach religijnych" stano­wi bowiem, że związkiem wyznaniowym może kierować tylko obywatel Białorusi. Tymczasem egzarcha ma jedynie kartę stałego pobytu. Do tego nie posługuje się językiem białoruskim”.
Takie kierownictwo Cerkwi białoruskiej czyni z niej filię Patriarchatu Moskiewskiego i pogłębia proces atrapizacji, ściśle związany z poczuciem obcości Cerkwi w powoli krystalizującej się białoruskiej tożsamości.
Elementem krystalizacji jest między innymi reakcja na kanonizację Aleksandra Wasilewicza Suworowa (1729-1810). Patriarchat Moskiewski w ścisłej współpracy z władzą nowej Rosji odradza bowiem idee imperializmu rosyjskiego, kanonizując działaczy państwowych i dowódców wojskowych.
„Patriarcha Moskwy i Wszechrusi - Aleksy II, po kanonizacji ad­mirała Fiodora Uszakowa, przystąpił do procesu kanonizacyjnego generalissimusa A.W. Suworowa. Ten jedyny, obok J. W. Stalina, dowódca o takim (dziwacznym) stopniu, ma na sumieniu rzeź warszawskiej Pragi w 1794 roku (zginęło wtedy 20.000 Polaków) i tureckiego Izmaiłu, krwawe rozprawy z Kozakami i polskimi po­wstańcami, w tym także Białorusinami.
A.W. Suworow był masonem i jego życie osobiste do najbardziej moralnych nie należało.
W mieście, w którym A. Suworow spędził trzy ostatnie lata życia, w Kobryniu, przystąpiono do budowy cerkwi pw. Narodzenia Pańskiego, która ma być elementem kompleksu poświęconego krwawemu generalissimusowi.
Elity białoruskie zdecydowanie zaprotestowały. W liście do egzarchy Filareta napisały:
„Działania Suworowa na ziemi białoruskiej były ekspedycjami karnymi, w wyniku których ginęła elita narodowa i cierpiało całe białoruskie społeczeństwo. A przy tym to właśnie dzięki bratobójczym zwycięstwom Suworowa w 1772 r. odbył się podział Rzeczypospolitej, która w tamtych czasach była naszym państwem”.
List, który staje się istotnym elementem kreacji nowoczesnego narodu białoruskiego podpisali: sekretarz Zjednoczenia Białorusinów Świata, „Backauszczyna” - Alena Makouskaja, przewodniczący Związku Białoruskich  Pisarzy –Aleś Paszkiewicz oraz prezes Stowarzyszenia Języka  Białoruskiego – Aleś Trusau”.
 Szkoda tylko, że sformułowania te nie dotarły i nigdy nie dotrą do przeciętnych Białorusinów utożsamiających się z prawosławiem, ale go nie praktykujących na co dzień.

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org
We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.

Ok