Stefan Pastuszewski - Białoruski wybór

0 Dislike0
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Zamieszczony w poprzednim numerze „Świata Inflant” artykuł Krzysztofa Chabowskiego i Romana Sidorkiewicza Spokój na Białorusi w miarę precyzyjnie oddaje sytuację panującą u naszego wschodniego sąsiada. Spokój… Egzystencja… Leniwa egzystencja?

I tak i nie. Białorusini świadomie i z natury swej także nie włączyli się w globalistyczny wyścig po… Właśnie po co ten wyścig? Na pewno przypomina on wyścig szczurów, tylko, że szczury biegną po jedzenie, a w globalistycznym społeczeństwie ludzkim, z wyjątkiem regionów skazanych na wyzysk tylko dlatego, aby owa globalistyczna większość miała dobrze, jedzenia jest pod dostatkiem. Maszyny, chemia, komputery produkują żywność z nikłym tylko udziałem człowieka.

Spokój na Białorusi. Trafny tytuł, trafna ocena białoruskiego wyboru. Wyboru na miarę człowieka, który ma tylko jedno, jakże krótkie przecież życie…

Tylko nie wszystkie tezy w przywołanym artykule są ze sobą spójne. Trochę przypominają abstrakcyjną mozaikę i pozostawiają czytelnika bez jednoznacznej tezy.
Weźmy na przykład to „szczucie” Chinami. „Tam przecież też jest silna władza zwąca się komunistyczną, a jednak dająca gospodarce całkowitą swobodę”. Doprawdy, ale chiński czy wietnamski „cud gospodarczy” to przede wszystkim efekt mrówczej pracowitości tych ludów. To już nie pracoholizm, to wręcz biologicznie motywowana skrzętność i pracowitość.

Oczywiście, że ma ona też kulturowo-religijne ramy, że tkwi już w genach, ale osiągnięcia gospodarcze Chin i Wietnamu są przede wszystkim jej pokłosiem. W tej części Azji wystarczy zbudować stelaż dla owego „ludzkiego mrowiska”, a zacznie ono funkcjonować jak… mrowisko. Obecnie takie ramy buduje partia zwana komunistyczną. Wcześniej czynił to Cesarz, a jeszcze wcześniej Konfucjusz. Byłem w Chinach, dużo o nich czytałem i tak postrzegam ich wybór.

Na Białorusi, podobnie jak w Rosji, ma miejsce może nie tyle kult, co uznanie dla silnej i ambitnej władzy, która jednoczy amorficzną i bierną masę ludności oraz nią kieruje. Mowa o społeczeństwie obywatelskim wciąż pozostaje tam mową-trawą. Możliwy jest jedynie bunt społeczny, coś na zasadzie pospolitego ruszenia, czy rewolucji ale też cynicznie sterowanej, jak to było z październikową. Wolność przeciętnego Białorusina realizuje się w anarchizujących okrzykach pod wpływem alkoholu i to tak wygłoszonych, aby nikt niepożądany ich nie słyszał.

Grudniowe z 2010 roku wydarzenia z Mińska to ewidentny przykład pospolitego ruszenia, skądinąd mało precyzyjnie sterowanego przez wytrenowanych przez zachodnich graczy, prowodyrów („Świat Inflant” 2011, nr 1, s. 1-4, nr 2, s. 6, s. 11-12). Wydarzenia te o tyle zaważyły na białoruskiej rzeczywistości, że uformowały idealistycznych dwóch terrorystów, (a terror jest w tej części Europy historycznie uwarunkowany), którzy – nieszczęśni – stracili z tego powodu życie, bowiem podłożyli bombę w mińskim metrze. Szkoda tych młodych, niewinnych idealistów.

We współczesnej Białorusi z reguły nietknięte pozostają pomniki i tablice pamiątkowe związane z okresem radzieckim. Na budynkach państwowych nierzadko współistnieją nowe i stare symbole państwowe. Zaostrza się jednak dyskusja związana z pomnikami W. I. Lenina. Przedstawiciele władz lokalnych coraz częściej podejmują temat pozbycia się pamiątek po poprzedniej epoce. Jednak w dalszym ciągu większość Białorusinów uważa za możliwe, a nawet konieczne, zachowanie symboli komunizmu jako części swojej historii. Dotyczy to zwłaszcza nazw ulic i placów, pomników czy też symbolu sierpa i młota, tudzież złotej gwiazdy na czerwonym tle.

Niemniej i w tej sferze obserwuje się już zmiany, szczególnie w tych miejscowościach, w których można sięgnąć po głębsze, niż rewolucyjno-wojenne warstwy dziejów. W Dzisnie pomnik W.I. Lenina na głównym placu rozsypał się ze starości oraz złego wykonania i nikt go ani nie ratował ani nie zrekonstruował.

We wprowadzaniu nowych symboli, głównie historycznych przodują Połock i Mohylew. Tam nazwy ulic są już podwójne: obok umieszcza się historyczne („Świat Inflant” 2009, nr 7, s.14). Obecność określonych symboli w przestrzeni publicznej wpływa na świadomość społeczną, ale nie ona o tej świadomości decyduje. Prawdą jest marksistowskie stwierdzenie, że byt określa świadomość. A białoruski byt to skromne, acz bezpieczne życie przy skromnym etacie w firmie państwowej lub spółdzielczej, gdzie rękawów oczywiście się nie wyrywa (ukryte bezrobocie), uzupełnianym przez indywidualną aktywność gospodarczą na działce, polu lub w lesie. Nie ma chyba białoruskiego domu, w którym od lata do późnej jesieni nie przygotowywałoby  się zapasów zimowych. Wrzesień i październik to przerwy w pracy spowodowane wykopami ziemniaków. Właśnie mamy taki okres. Opary snują się nad białoruskimi równinami i to za ich sprawą niemal na wszystkich drogach stają tablice ostrzegawcze w dwóch językach: Wnimanije tuman! Attention fog!

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org
We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.

Ok