Archiwum

Martyna Kiełek - Niedziela

te nibydni były tak różne
tylko z tobą bez
słońca pachnącego kurzem
i pustym domem

na zielonych spacerach
z nutką niebezpieczeństwa
posmakiem postanowień

przyjazne deszcze lądujące
z szumnym chichotem
swoich malutkich spadochronów

pod wyrozumiałym grymasem
słońca

ruchome sylwetki rowerzystów
drgające cienie na trawie
nierozpoznane zwiastuny
właśnie tego co miało nie przyjść

aż było już bardzo za późno