W Cesarstwie Rosyjskim, uchodzącym w przeciwieństwie do Wielkiej Brytanii za kraj bez kary śmierci, w latach 1861-64 zgładzono sądownie ok. 1500 osób, większość stanowili polscy powstańcy. Ukazem z 8/20.07.1868 zakazano Polakom przesiedlania się do 9 zachodnich guberni, zaś Polacy-mężczyźni w wieku 14-20 lat nie mogli się w ogóle osiedlać w Rosji i nabywać dóbr. Omijanie tego typu restrykcji i napływ Rosjan do b. Królestwa Polskiego, Litwę i Łotwę, gdzie było lepiej niż w głębi Rosji, stało o podstaw „imperium korupcji”.
Przypomnieć warto, że to już w II poł. XVII w. rzymskokatolicki członek Papieskiej Kongregacji Krzewienia Wiary chorwacki ks. Juraj Kriżanić, jako pierwszy stworzył doktrynę państwa narodowego na użytek Moskwy. Broniąc samoistnego historycznego znaczenia Słowian, dążąc „do likwidacji wschodniej schizmy (...) był pierwszym ideologiem zjednoczenia Słowian pod duchowym przewodnictwem papieża rzymskiego”. Kontekstem było wyzwolenie bałkańskich Słowian spod niewoli osmańskiej oraz przerwanie ksenomanii Moskwian czyli „naiwno-poddańczego stosunku do obcych, szczególnie Niemców, prowadzącego do strat ekonomicznych i politycznych”.
Według ks. Kriżanića „wśród Słowian w owym poddaństwie przoduje Polska” i najbardziej upośledzonym państwem w wyniku cudzowładztwa jest także Polska; także inne „kraje słowiańskie kupczące królestwami przez kojarzenie małżeństw”. Niechęć Cerkwi moskiewskiej do Rzymu uważał (wówczas!) za możliwą do przezwyciężenia, byle „podkręcić moskiewską rację stanu”. Chodziło w praktyce o włączenie do Kościoła łacińskiego „unickiej Moskwy” i wykorzystanie żądzy moskiewskich władców do „zarządzania Kościołem” (obojętnie jakiego wyznania i obrządku - GJP) na wzór niemieckich „landów protestanckich”. Tradycji bizantyjskiej, ale też i „mesjanizmu eschatologicznego Moskwy III Rzymu” ten Chorwat nie uznawał.
Mając jednak na uwadze ideę niezależności Kościoła od państwa, której prekursorem na przełomie wieków XV i XVI był mnich niestiażatiel Nil Sorski, wróćmy do wieku XIX.
Zwycięstwo pruskiej polityki
Już na początku 1863 r. pruski premier wysłał do Petersburga gen. Augusta von Alvenslebena, który 8 lutego wynegocjował tajną umowę prusko-rosyjską. Oba państwa zobowiązały się w niej do wzajemnej pomocy w dławieniu polskiego powstania (i wszelkich spisków). Realizując ten cel przyznano rosyjskim oddziałom prawo wkraczania na ziemie pruskie.
Ex post Bismarck określił konwencję jako „wywalczone w gabinecie rosyjskiego cara zwycięstwo polityki pruskiej nad polską, którą reprezentowali Gorczakow, wielki książę Konstanty, Wielopolski i inne wpływowe osobistości (...). Umowa natury polityczno-wojskowej, którą Rosja zawarła z gemańskim wrogiem panslawizmu przeciwko bratniemu plemieniu polskiemu – konkluduje Zernack – była rozstrzygającym ciosem godzącym w nadzieje polonofilskiego stronnictwa na rosyjskim dworze”.
Mam przed sobą kultową książkę „niemieckiego spojrzenia na narody słowiańskie” G. Freytaga „Soll und Haben” (wyd. 1854), która doczekała się 40 wydań do 1900 r., zaś w zjednoczonych po 1990 r. Niemczech – było tych wydań co najmniej 19. (To chyba o czymś świadczy!) W liście do Maxa Dunckera cytowany pruski ideolog przyznaje, że powstanie styczniowe stanowiło bardziej udaną próbę polskiego ruchu niepodległościowego i było niebezpiecznym przejawem wykorzystania ustępstw Petersburga, a w zasadzie dotrzymania zobowiązań Rosji wobec Królestwa Polskiego po 1815 r. Przekreślając nawet myśl o istnieniu takiego „organizmu”, pruscy ideolodzy uważają, że „rewolucyjne” ruchy polskie „stanowią swoistą mowę nienawiści” (skąd my to znamy?), a sam Bismarck stwierdza: „Czasy reorganizacji w polskim duchu minęły i po rozwoju, jaki się tutaj, na niegdysiejszych ziemiach polskich, dokonał i wobec jednolitych warunków ustrojowych państwa pruskiego – nie mogą powrócić. Prusy muszą na zawsze pozostać naturalnym przeciwnikiem autonomicznego i narodowego rozwoju Królestwa Polskiego”. Freytag od siebie dodaje: „Bo z Polakami należy szybko skończyć. Hańba tej długotrwałej słabości staje się zbyt wysoka, a ponieważ rząd [pruski] daje dowody swojej bezsilności, postaramy się załatwić sprawę prywatnie”.
W kompendium Hedwig Fleischhacker wyżej cytowane założenia antypolskiej ideologii pangermańskiej, są przywoływane i uzasadniane [w:] „Rosyjskie odpowiedzi na kwestię polską 1795-1917”/ Russische Antworten auf die polnische Frage 1795-1917”).
Pruska szczujnia
W tę narrację daje się wmontować Michał Katkow, zaś wpływowy publicysta rosyjski Jerzy Samarin jesienią 1863 r. rzuca klątwę: „Polacy jako naród, jako szczególny element w grupie plemion słowiańskich; cała polityka Polaków polega na ich utożsamianiu, nasza – na rozdzielaniu. Nasz cel może polegać tylko na tym, by uczynić Polskę nieszkodliwą dla Rosji; przede wszystkim trzeba zdusić powstanie w Królestwie...” Liberał Sergiusz Sołowiow w „Dziejach upadku Polski” interpretował rozbiory jako „sprawiedliwą karę historii za zdradę sprawy słowiańskiej” (1863).
Pruscy dyplomaci cieszyli się, że w Tylży w 1807 r. „Aleksander I uratował Prusy”, widząc w Prusach „potrzebne i dynamiczne ogniwo przymierza trzech czarnych orłów” i rozmiękczania żywiołu polskiego po myśli Napoleona Bonaparte (nadanie Konstytucji Księstwa Warszawskiego i mamienie „świadomych Polaków” ułudą udziału w wielkich dziełach ratowania łacińskiej tożsamości Europy). Bismarck, a za nim cała pruska szkoła, twierdził – powołując się na rozstrzygnięcia Statutu Organicznego z 1832 r. - że trzeba ogłosić polski latynizm „jako element kultury uderzający ostrzem w samo serce świata słowiańskiego”, „co na pewno zawsze rozwścieczy żywioł panrosyjski i wbije klin między polskich i rosyjskich słowianofilów, a wtedy nie będzie stanowić zagrożenia połączenie żywiołu polskiego i panrosyjskiego przeciwko idei pruskiej i pangermańskiej”.
Kolejne wypowiedzi dyplomatów i polityków reprezentujących rosyjskie ośrodki decyzyjne mówią niestety, że przez półtora wieku była to stosowana przez nich dewiza.
Do dzisiaj część niemieckich podręczników do historii i ...religii używa wobec obszarów polskich, zamiast nazw „pogranicze” czy nawet „kresy wschodnie” sformułowań: „marchia wschodnia”, „misja prusko-germańska”, „średniowieczny okręg wojskowy na rubieżach cesarstwa”.
Po co powstania?
Do czego więc było potrzebne powstanie?
-Żeby każdy się określił, kim tak naprawdę jest i po czyjej stronie stoi, a po cichu nie udawał kogoś innego.
-Żeby zapobiec dalszemu „wyłuskiwaniu” przez wrogów (Prusy, Rosję, częściowo Austrię) wartościowych obywateli, którzy jeszcze się nie zaprzedali i nie zdeprawowali: przerwać werbunek, skryty i przymusowy, do armii, innych służb mundurowych i struktur administracji wrogich państw, akceptowany przez polskojęzyczne elity rządzące.
-Skończyć z rządami zdegenerowanych elit: czytelnym było mieć jawnie obce, niż polskich mianowańców zagranicznej władzy, którzy udawali niemoc i niemożność, maskując swoją głupotę lub ubezwłasnowolnienie. Dlatego marszałek Józef Piłsudski apelował: „W czasach pokoju strzeżcie się agentów!”
-Doświadczyć umiejętności samoorganizowania się i kreowania nowych przywódców wobec nadchodzącej niewoli i wybijania się na niepodległość. Żeby doprowadzić do całkowitej kompromitacji ludzi o podwójnym obliczu i wyznawców prywaty.
-Otworzyć oczy i dodać ducha tym, którzy jeszcze nie rozumieli i nie dostrzegli, co tak naprawdę stało się i co grozi Rzeczypospolitej.

