Archiwum

Zbigniew Masternak - Nous sommes polonaise"

0 Dislike0
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

– W 1908 roku komitet polsko–francuski zamówił pomnik Adama Mickiewicza u Antoine Bourdelle – znanego i cenionego mistrza… – czytałem Reni z przewodnika. – Spójrz tutaj – powiedziałem. – Wieszcz w rozwianym płaszczu wskazuje wzniesioną ręką kierunek marszu…
Weszliśmy na rue des Francs–Bourgeois Ulica ta na krótkim odcinku biegła wzdłuż rzeźbionego muru, mijając Musee Carnavalet, oraz – po przeciwnej stronie – przy rue Papee – Hotel de Lamoignon.
– Co? Nie powierzyłabym wykonania rzeźby narodowego wieszcza artyście, którego nazwisko kojarzy się z burdelem – odezwała się wreszcie z rozbawieniem.
Centrum dzielnicy wyznaczała wąziutka Rue des Rosiers. Po jej obu stronach skupiały się koszerne delikatesy, stoiska z przekąskami, sprzedawcy arbuzów i malutkie sklepiki pełne dewocjonaliów.
– Borudelle dysponował fotografiami Mickiewicza i jego maską pośmiertną… – urwałem, bo weszliśmy do małej galeryjki leżącej miedzy delikatesami z koszernym żarciem a sklepikiem z dewocjonaliami. Na ścianie wisiały demoniczne obrazy autorstwa Lennie Lipszyc. Były to drapieżne mroczne formy, wynaturzone kształty ludzkie. Zdecydowanie wolałem akty Tamary Łempickiej – na tamtych przynajmniej można było dopatrzyć się człowieka.

– I jak się wam jechało? – pyta Georges. Chodzi nerwowo po niewielkim pomieszczeniu. – Przepraszam, że przez tydzień nie mogłem się z wami spotkać, ale byłem strasznie zajęty… Napijecie się kawy? Merde!

Georges miał mocno pogardliwy stosunek do Polaków. Kiedy odwiedzałem go w jego galerii w Kazimierzu Dolnym, cały czas psioczył na polskie społeczeństwo. Przede wszystkim – że Polacy nie rozumieją współczesnej sztuki. Merde, nie chcą kupować ambitnych obrazów. Za to świetnie schodziły obrazy przedstawiające kwiaty – sprzedawane w galerii po sąsiedzku przez głupawego Kwietnia. Ludzie kupowali je raczej celem dekoracji wnętrz swoich domów, na przykład toalet, niż dla ich wartości artystycznej. Kwietniowa produkowała je seryjnie. Pokraki Lipszyc nie znajdowały nabywcy. Strasznie to Georgesa denerwowało. Merde!

Zaloguj się, aby zobaczyć.

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org
We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.