Archiwum

Stanisław Chyczyński - Głos wołającego z otchłani

0 Dislike0
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Od czasu ogłoszenia drukiem wieloczęściowego poematu „Imago mundi" (2005) WOJCIECH WENCEL, jako poeta, właściwie milczał. A przynajmniej nie wydawał nowych tomików. Jednak rok 2010 okazał się dla niego nader hojny i huczny.
Oto „Podziemne motyle" zostały ciepło przyjęte przez krytykę, bo też jest to niezwykle udana książka. Jej publikacja to wydarzenie w bogatej biografii gdańskiego poety. Dlatego nie spodziewałem się rychło dalszego ciągu. Wszelako ku mojemu zaskoczeniu, już po paru miesiącach, otrzymałem „De profundis" – zbiorek poezji patriotycznej.
W sumie jest to cienki tomik (zaledwie 24 wiersze), ale o dużym ciężarze gatunkowym oraz na wysokim poziomie artystycznym. Moim nieskromnym zdaniem, W. Wencel właśnie tą publikacją udowodnił, że jest poetą wybitnym. Zatem „De profundis" to przysłowiowa kropka nad „i" w jego dorobku literackim. Zgadzam się z Maciejem Urbanowskim, że jest to „wielka narodowa poezja". Sceptyk mógłby powiedzieć, że takie strofy jak „Echa zielne" to tylko leksykalne igraszki. Ale przecież, chcąc czytelnikowi zafundować tak pyszną i treściwą zabawę, trzeba być nie lada mistrzem.
Sam główny tytuł został być może zaczerpnięty ze zbioru opowiadań (1946) Zofii Kossak, więc pisarki znanej z gorącego patriotyzmu. Skądinąd „De profundis" Wencla bezzwłocznie i bezpośrednio skojarzyłem z „Ulicą Mandelsztama" (1983) J. M. Rymkiewicza. Podobna tematyka, podobna poetyka, podobna postawa ideowa. W przejmujących wierszach gdańszczanina znajduję sporo odwołań do Biblii, do Kochanowskiego, do Wybickiego, do Mickiewicza, do Lechonia, do Herberta, do Barańczaka, no i oczywiście do Rymkiewicza (por. np. „Białe kamienie", „In hora mortis", „Czterdzieści i Cztery"). Również i tutaj wyczuwam ową imponującą śmiałość, z jaką Pan Jarosław Marek wypowiada do rodaków niewygodne i nieprawomyślne prawdy. Jakby w tym duchu Wencel pisze na przykład: „Polsko w ciemnościach porodu / nie jesteś Chrystusem narodów". Kapitalny dystych! Niemniej taki realizm w ustach poety katolickiego może brzmieć dziwnie, skoro zaprzecza nie tylko wieszczom, lecz implicite samemu śp. papieżowi. Jak wiadomo, Jan Paweł II miał nadzieję, że to właśnie Polska będzie reewangelizowała do cna zlaicyzowaną Europę. Premiowane poczucie realizmu przeradza się niekiedy w jawny pesymizm. Oto drobny przykład:

(…)
my też nie musimy wybierać ale to dlatego
że mamy tylko sztukę – narody już nie mówią
nie widzą ani nie słyszą zamieszkały w hospicjum
(…)

Diagnoza tak przenikliwa, że aż brutalna. Chyba ten fragment zrobił na mnie największe, bo piorunujące wrażenie. Zgadzam się z autorem w ocenie narodowej świadomości. We współczesnej kulturze preferowana i lansowana jest sztuka uniwersalna, zaś wątki stricte narodowe są z niej celowo rugowane. Już w niedalekiej przyszłości słabe narody europejskie najwięcej na tym stracą. Analogicznego problemu poeta dotyka w „Archeologii", wyznając:

Piszę o tobie Polsko wciąż ten sam wiersz
lecz brakuje mi słów by przywrócić
cię współczesnej poezji
(…)

Od czasów Gombrowicza polskość sukcesywnie się dewaluowała, aż doczekaliśmy się tryumfu kosmopolityzmu. Patriotyzm stał się pośmiewiskiem dla pisarzy pokroju Sylwii Chutnik. Nasi młodzi poeci są bezkrytycznie zapatrzeni w anglosaskie wzory, natomiast polskich mistrzów nie znają i nie szanują. Dla neobarbarzyńców „spod zwałów martwej polszczyzny" nie przebłyskują żadne wspaniałe klejnoty. Na szczęście Wencel pamięta o Lechoniu, o Mickiewiczu, a nawet o pradziadku Kochanowskim (vide: „Kołysanka lipowa").
W trakcie wojny polsko-polskiej, czyli w okolicznościach wielce nie sprzyjających krzewieniu podniosłych uczuć, Wencel ma odwagę mocno uderzać w wielki dzwon. Wiersze poświęca: rozstrzelanym w Katyniu, pomordowanym na Wołyniu, zabitym w powstaniu warszawskim, prześladowanym przez reżim komunistyczny, walczącym o niepodległą Polskę. W kilku utworach mówi o niedawnej tragedii smoleńskiej, czyniąc to bardzo taktownie, powściągliwie, aluzyjnie.

Jeszcze Polska nie umarła póki my giniemy
póki nasi starsi bracia wędrują do ziemi
(…)
gdy przestaną nas hartować strzałem w potylicę
samoloty będą spadać za lub przed lotniskiem
(…)

Albo pod wpływem chwili (żałoba narodowa) otwarcie wyraża (płonną, niestety) nadzieję: „O starym życiu nikt nie pamięta / płoną świece przed pałacem prezydenta". Nasz poeta chciałby, aby Polacy okazali się mądrym narodem, aby z bolesnej lekcji historii wyciągnęli właściwe wnioski, aby ustrzegli się kolejnych wielkich tragedii. Być może obawia się, że nasza ojczyzna in futuro podzieli los Rzeczpospolitej Obojga Narodów, która została pożarta przez ościenne mocarstwa. Jego niepokój idzie jeszcze dalej, stąd wątki apokaliptyczne. Szczególnie jest to widoczne w finale „Carskich wrót":

widziałem: osiem tysięcy dwieście wiorst nicości
ciekawe świata gwiazdy opadały w otchłań
skośnoocy rybacy cięli taflę lodu
nieświadomi że stoją na jeziorze ognia

Jezioro ognia to jeden z bardziej intrygujących, tajemniczych i malowniczych motywów Janowej Apokalipsy. Tutaj poeta jeszcze bardziej podkręca dramatyzm, kontrastując ogień i lód. Autor „Carskich wrót" wieszczy ludzkości zaskakującą (wszak sprawcy są nieświadomi!) i zatrważającą, dziejową codę, o której różni nawiedzeni progności rozprawiają od wieków. Ja w tym utworze widzę po prostu kategoryczne i katastroficzne ostrzeżenie. Głos wołającego z otchłani.
W melancholijnych, dysforycznych, martyrologicznych utworach Wencla jest jednak nadzieja, która ukryta została w pięknym marzeniu, w poetyckim zaklęciu, w pobożnym życzeniu: „a latem niech się budzą podziemne motyle / a wiosną niechaj Polskę skrzydlatą zobaczę". Owe „podziemne motyle" to metafora, to symbol, to obraz wyeksponowany już w poprzedniej książce. Symbolizuje – ideowe i duchowe przebudzenie narodu po długiej i ciężkiej próbie. Podzielam marzenie poety, toteż z całego serca życzę mu, aby kiedyś zobaczył autentyczne przebudzenie biało-czerwonych motyli. Veni, Creator!...

Wojciech Wencel: „De profundis", Wydawnictwo „ARCANA", Kraków 2010, ss. 43

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org
We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.

Ok