Archiwum

Olgierd Bondara - Niezłomny Pielgrzym Polskości

0 Dislike0
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Był Stanisław Baliński poetą o świetnym, wyrafinowanym poetyckim słowie. Jego melodyjne wiersze zachwycają konstrukcją i ukrywającym się tu i ówdzie rymem. Baliński nie bał się w poezji tematów trudnych, by u apogeum osiągnąć miano poety arcypolskiego. Jego wiekopomne wersy tak komentował filozof i wydawca Paweł Hertz: „Poezja Balińskiego nie czuje lęku przed  wzruszeniem i nie obawia się refleksji, czasem nawet ociera się o granice, których tak zabobonnie strzegą się parweniusze nowoczesności, i z całym rozmysłem traktuje o rzeczach sprawach rzekomo banalnych i sentymentalnych.”

Był wieczór wigilijny 1939 roku. W kamienicy attaché kulturalnego ambasady polskiej w Paryżu Jana Lechonia do wieczerzy zasiadają liczni goście, poeci – przyjaciele gospodarza. Oprócz Lechonia przybyli już do Paryża państwo Tuwimowie, Wierzyńscy i Słonimscy. Są też Kuncewiczowie, a także Stanisław Baliński czy Józef Wittlin. Zebrani dyskutują na temat wrześniowej klęski i sił wojsk sojuszniczych. W powietrzu tlą się nadzieje na rychłe zakończenie konfliktu i powrót do starej przedwojennej Warszawy. Nikt wtedy nie myśli jeszcze o upadku Francji, zdradzie aliantów, załamaniu się sojuszy, konferencjach w Teheranie i Jałcie, które przekreślą trud polskiego żołnierza i skażą Polskę na kolejną, tym razem sowiecką okupację. A jednak wszystko to co w niedługim czasie nastąpi wpłynie na losy i tych zebranych w tamten wigilijny wieczór w kamienicy polskiej ambasady. Różnie potoczą się dalsze losy zgromadzonych: Julian Tuwim złoży niebawem hołd komunistycznym bożkom i po wojnie wróci do kraju gdzie budować będzie ramię w ramię z kolaborantami „nowy porządek”. Podobnie uczyni jego przyjaciel Antoni Słonimski. Wierzyński  i Lechoń ostatecznie wyemigrują za ocean, gdzie do końca niezłomnie będą służyć tajemnicy idei Polski Niepodległej. Do ojczyzny nie wróci też Stanisław Baliński. Niedługo uda się w podróż do Londynu. Zamieszka w ubogiej posiadłości. Będzie cierpieć niedostatek materialny. Zestarzeje się z dala od ojczyzny. Nadal będzie tworzył swoją poruszającą poezję. Od czasu do czasu udzieli wywiadu Radiu Wolna Europa. Poza gromadą przyjaciół i garstką wrażliwców nikt nie przejmie się śmiercią twórcy.

Zapach dawnych kwietni

Stanisław Baliński urodził się 2 sierpnia 1898 roku w Warszawie. Choć urodził się w stolicy zawsze zaznaczał, że kocha Litwę, Kresy, jako emanację przyrodniczego piękna, staropolskich czasów i obyczajów. Jego prababką była Ludwika Śniadecka polska niepodległościowa działaczka i znajoma Juliusza Słowackiego. Rodzina Balińskich posiadała na rubieżach wschodnich kraju pokaźny majątek w Jaszunach, który później w czasie II wojny światowej splądrowany został przez Armię Radziecką. Do czasu tych strasznych wydarzeń, pałacyk odwiedzany był przez różne inne wielkie osobistości. W czasach zaborów gościł tam ponoć Adam Mickiewicz, którego części rękopisów był Stanisław Baliński strażnikiem do końca swego życia. Na początku XX wieku posiadłość Balińskich odwiedzał również Henryk Sienkiewicz, który to małemu Stasiowi podarował egzemplarz „W pustyni i w puszczy” z dedykacją. W takiej atmosferze kształtował się Stanisław Baliński.

Dorastał wśród cieni warszawskich kamienic, odbierając za troską swego ojca Ignacego Balińskiego solidne wykształcenie. Z później podawanych wspomnień wiadomo, że na lekcjach śpiewu poznał się ze swoim późniejszym wieloletnim przyjacielem Janem Lechoniem. Lechoń napisze wiersz „Stara Warszawa”, w którym wspomina:

„…Czuję, płynie przez okno zapach dawnych kwietni,
Widzę meble pluszowe, jedwabne poduszki,
A ja, z Stasiem Balińskim, obaj siedmioletni,
Śpiewamy w chórze dzieci piosenkę Moniuszki.”

W wieku  dwudziestu paru  lat Stanisław Baliński ukończył na Uniwersytecie Warszawskim filologię polską. Uczył się również w Wyższej Szkole Muzycznej, gdyż od najmłodszych lat grał na fortepianie. Gdy przygotowywał się do kariery w przedwojennym Ministerstwie Spraw Zagranicznych, niespodziewanie w 1924 roku wydał tomik nowel pt. „Miasto Księżyców”. Wydawca Stanisław Lam chwali debiutanta: „Talent szczery, pisarz bardzo kulturalny, autor o własnym i ciekawym obliczu”. W 1928 roku Baliński wyda jeszcze wiersze, które umieści w tomiku „Wieczór na wschodzie”.

Bez wątpienia był Baliński skamandrytą, a raczej jak sam siebie określał „post-skamandrytą”. Należał bowiem do literatów, którzy zaczynali literacką karierę, gdy wiersze Lechonia, Wierzyńskiego, Słonimskiego czy Tuwima były już uznawane przez przedwojenną krytyką literacką.  Baliński swoje literackie „zmagania” zaczynał u boku poetki Marii Pawlikowskiej– Jasnorzewskiej czy świetnego poety Jerzego Lieberta. Po latach Jan Marx, twórca książki „Skamandryci” zanotował: „Skamandryci należeli do najwybitniejszych, a Baliński do najbardziej osobnych”.

Zjaw się uśmiechnięty

Wraz z wrześniem 1939 roku Stanisław Baliński wraz z licznymi urzędnikami II Rzeczypospolitej ewakuowany został na zachód Europy. Granicę polską opuszczał w Krzemieńcu. Nie mylił się ani trochę, zapisując w jednym z wierszy te jakże profetyczne spostrzeżenie:

„Jutro dwie wściekłe armie ten ogród stratują
I rozniosą tych ludzi z furią dramatyczną
Oni to już odgadli i w sercach już czują,
Żegnając podświadomie przeszłość romantyczną”

Baliński dotarł do Rumunii, a stamtąd do Rzymu. Z Wiecznego Miasta przedostał się do Paryża, by później osiąść w Londynie. Zaczął udzielać się w środowiskach emigracyjnych. Publikował w nowojorskim „Tygodniku Polskim” i londyńskich „Wiadomościach”. Udziela się również w „Dzienniku Polski” i „Dzienniku Żołnierza”. W 1942 roku wydaje tom wierszy „Tamten brzeg nocy”. Czytając codzienne doniesienia prasowe o działaniach wojennych decyduje się na napisanie dramatycznego wiersza „Kolęda Warszawska 1939”, w którym to zwraca się do Matki Boskiej słowami:

„O, Matko, odłóż dzień Narodzenia
Na inny czas,
Niechaj nie widzą oczy Stworzenia,
Jak gnębią nas.

Niechaj się rodzi Syn najmilszy,
Wśród innych gwiazd,
Ale nie u nas, nie w najsmutniejszem,
Ze wszystkich miast.

(…)

A jeśli chcesz już narodzić w cieniu
Warszawskich zgliszcz,
To lepiej zaraz po narodzeniu,
Rzuć Go na Krzyż”.

W równie wstrząsającym liryku zatytułowanym „Modlitwa Polska” prosi Jezusa Chrystusa:

„Panie! My, którzy znamy tysiąc Twoich twarzy
Skrwawionych, konających, omdlałych, ścierpniętych,
Błagamy Ciebie, płynąc do Twoich ołtarzy,
Pokaż nam tę nieznaną. Zjaw się uśmiechnięty…”.

W wydanej w 1942 roku książeczce „Rzecz sumienia” mierzy się ze swoim losem. W poruszającym fragmencie opisuje swój wyjazd z Krzemieńca we wrześniu 1939 roku:

„…Po pięciu dniach podróży, stępieli choć czujni,
Wysiedliśmy w Krzemieńcu. Tam żegnałem Polskę.

Natchnienia Słowackiego były z nami. Znowu
Pojawia się poezja … A właśnie, że przyszła,
Przyszła nocą, naprzeciw całej naszej woli,
Gwiazdy pozapalała, gwiazdy rozjaśniła,
Kwiatom kazała pachnąć, a gościnnym ludziom
Uśmiechać się bratersko. Wszystko było różą,
Jeszcze czerwieniejącą, już usypiającą,
Jeszcze dokwitającą, a już dobijaną,
Różą ostatniej kwadry zbyt późnego lata…”.

Pyta samego siebie, dlaczego wyjechał, dlaczego nie pozostał w kraju. Dochodzi do wniosku, że lepiej służyć będzie sprawie polskiej jeśli pozostanie na emigracji, zajmie się niepodległościową działalnością poza granicami ojczyzny. Zajmie się krzewieniem polskiego ducha wśród angielskiej Polonii. Nie chce wracać do kraju. Pozostał więc mu już tylko płacz i cierpienie, życie wiecznego emigranta poza granicami ludzkich sumień.

Tymczasem jeszcze podczas wojny poeta deklaruje w wierszu „Polska podziemna”:

Moją ojczyzną jest Polska Podziemna,
Walcząca w mroku, samotna i ciemna,
Moim powietrzem jest wicher bez nieba,
Moim pokarmem jest krew w garści chleba,
A moim światłem, co płonie z daleka,
Jest nasze prawo i prawo człowieka.

Może mnie dławić ten bunt wiecznie żywy,
Ale bez niego nie będę szczęśliwy,
Mogę uciekać przed zmagań żałobą,
Ale już nigdy nie ujdę przed sobą.
Wśród wielu ojczyzn, co płyną w mgle cudnej,
Ja chcę tej jednej, tej wolnej, tej trudnej.

Cóż mi po wszystkich słońcach tego świata,
Jeżeli światło zaciemnia mi krata.
Cóż mi po wszystkich urokach tej ziemi,
Jeśli mi serce pchnięto do podziemi.
O bracia moi, a kto bez wolności,
niech w ciemności idzie i walczy w ciemności.

Moją ojczyzną jest Polska Podziemna,
Walcząca w mroku, samotna i ciemna,
czy tam, czy tutaj, to jedno nas łączy,
Nurt nieśmiertelny, co we krwi się sączy
I każe sercu taką moc natężyć,
Że wbrew rozumom musimy zwyciężyć.

Ojczyzną Balińskiego jest podziemie, wieczne wygnanie. Nie oznacza to wcale poddania się, to przeciwnie: oznacza walkę – i takie oblicze ojczyzny wybiera Baliński. Wiersz „Polska podziemna” jest swoistym credo polskiej walki o wolność – powstańców Warszawy, żołnierzy AK, NSZ, Wyklętych i wielu, wielu innych którzy swe życie oddali za Polskę podziemną.

Gdy wojna powoli dogasała Baliński sili się jeszcze na napisanie poematów opartych na wspomnieniach, które zawiera w tomie „Trzy poematy o Warszawie”. Pozostając po wojnie na londyńskiej emigracji w kolejnych latach wycisza swoją publiczną działalność. Wprawdzie nadal tworzy, ale na wznawianie dawnych tomów poetyckich nie pozwala. Nosi w sobie polski los, wygnany z kraju, przekreślony, zapomniany. Gdy w jednej z radiowych audycji przyjaciel Balińskiego, Kazimierz Wierzyński ogłasza: „W ojczyźnie jesteśmy na czarnej liście napiętnowani jako agenci Ameryki, a przecież jesteśmy agentami wolności”, to ogłasza najszczerszą prawdę. Legion Polaków pozostających po II Wojnie Świtowej, z oczywistych powodów, na emigracji, to był legion ludzi wolności oczekujących na powrót do wolnej ojczyzny.

Blask Niezłomności

W jednej z audycji Radia Wolna Europa poświęconej zmarłemu w 1956 roku Janowi Lechoniowi, Stanisław Baliński mówi o losie polskiego emigranta. Poeta wspomina jak przez wieloma laty, już po wybuchu II Wojny Światowej, po raz ostatni spotkał się z Lechoniem. Lechoń poprosił wówczas aby ten zagrał na fortepianie jeden z utworów Moniuszki. Gdy Baliński zaczyna przygrywać, Lechoń w pełni wzruszającej scenie śpiewa słowa piosenki, swym ochrypłym nieco barytonem. Po zakończeniu śpiewu Lechoń mówi do Balińskiego: „Jestem pewny że wrócimy o Polski, do wolnej Polski. Urządzimy wtedy wieczór Moniuszki, wszystkich pieśni Moniuszki”.

Niestety, do ukochanej ojczyzny nigdy nie udało im się powrócić. W Warszawie nastały rządy sowieckich kolaborantów. Dziwne jest natomiast to, że do dnia dzisiejszego wiersze tych poetów istnieją jedynie dla nielicznych pasjonatów lub znawców poezji. A przecież do końca zachowali się godnie. Bez skazy kroczyli w niezrozumiałym dla innych blasku niezłomności.

Uczucia towarzyszące Balińskiemu na londyńskiej emigracji znakomicie oddaje jego utwór „Smutny młodzieniec”:

„W obcym dalekim mieście, wśród słoty wieczora
I deszczu co się kłębił na czarnym asfalcie,
Ujrzał jakiś młodzieniec w błysku reflektora
Twarz Wiecznego Przechodnia, co szedł w ciemnym palcie.

Poznał Go jak w olśnieniu i zawołał: „Panie,
Nie opuszczaj mnie więcej, bom jak Ty wygnaniec,
I jak Ty jestem życia dotknięty żałobą,
Więc użal się nade mną i pozwól iść z Tobą”.

Rzekł Chrystus: „Oddaj najprzód wszystko, co posiadasz,
A przyjdź”. A na to człowiek wyszeptał ze łzami:
„O Panie, Ewangelię, którą opowiadasz
O młodzieńcu, co nie chciał się dzielić skarbami,

Pamiętam. Ale moje odmienne są dzieje,
Nie mam nic do oddania i nic do dzielenia,
Straciłem dom i bliskich, i kraj, i nadzieję,
I nie mam nic prócz wspomnień”.
„Oddaj mi wspomnienia”.

Człowiek chciał mówić jeszcze, lecz milczał pobladły,
Ważąc przez chwilę w sercu słów ciężar okrutny,
Wreszcie opuścił głowę, ręce mu opadły...
I odszedł smutny.”

Stanisław Baliński zmarł późnym latem 1984 roku.

 


 

Bibliografia:

- Stanisław Baliński Rzecz Sumienia, reprint wydania z 1942 roku, wydawnictwo UMCS.
- Stanisław Baliński Trzy poematy o Warszawie, reprint wydania z 1945 roku, Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, przedruk wydawnictwo UMCS.
- Piotr Lisiewicz Cień Latarnika, zawieszony na stronie internetowej http://hej-kto-polak.pl/
-Włodzimierz Wójcik Stanisław Baliński – współtwórca literackiej legendy Piłsudskiego, zawieszony na stronie internetowej http://jpilsudski.org/
- dwumiesięcznik ARCANA nr 130 – rozmowa z Wojciechem Wenclem pt. „Poezja jest dla mnie modlitwą” rozmawiają Anna Czartoryska-Sziler i Dariusz Kawa, „Arcana” 2017, nr 13 U
- https://poezja.org/wz/Bali%C5%84ski_Stanis%C5%82aw/3148/Kol%C4%99da_warszawska_1939
- https://poezja.org/wz/Bali%C5%84ski_Stanis%C5%82aw/3146/Modlitwa_polska
- Polskie Radio.pl, Radia Wolności, słuchowiska nt. Stanisława Balińskiego, https://www.polskieradio.pl/68/862
- https://poezja.org/wz/Bali%C5%84ski_Stanis%C5%82aw/3145/Polska_Podziemna

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org
We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.

Ok