Archiwum

Ryszard Mierzejewski - Trudny dialog

Sięgając po tomik wierszy Jolanty Michny „Mamy jedno niebo”, możemy się spodziewać lektury dojrzałej, zarówno w treści, jak i w formie. Jest to już bowiem dziewiąty tomik poezji tej autorki, której wiersze publikowane są ponadto w antologiach, almanachach, zeszytach literackich, prasie regionalnej i ogólnopolskiej, a także na portalach internetowych. Jak na niespełna cztery lata aktywności twórczej, licząc od daty książkowego debiutu, jest to niezły imponujący.

A o tym, że jego wartość wyraża się nie tylko w ilości publikacji, można się przekonać już od pierwszych stron omawianego tomiku. W wysublimowanym języku, czystych semantycznie i stylistycznie frazach, autorka podejmuje trudny dialog, trudny, bo dotyczy fundamentalnych i złożonych problemów egzystencjalnych, na które od stuleci, zarówno w dziełach filozoficznych, jak i literackich, nie ma odpowiedzi, ani prostych i łatwych, ani jednoznacznych i wyraźnych (ostrych). W wierszach autorki pojawiają się i powracają pytania: o ludzkie życie, jego sens i wartości, o nieuchronność przemijania, o wiarę i istnienie Boga, tego Jedynego, a może i innych bogów (?), o uczucia ludzkie, potrzeby, tęsknoty, marzenia... Można by tu jeszcze dzielić je na bardziej szczegółowe, mnożyć, dodawać – nieważne, jak je jeszcze nazwiemy. Ważne, że są istotne, zaprzątają nasze myśli, uczucia i działania, codzienną egzystencję, nasze życie, które – podobnie jak tytułowe Niebo – mamy tylko jedno.

W licznych znanych wierzeniach, religiach i systemach filozoficznych „niebo” jest takim wyidealizowanym miejscem powszechnej szczęśliwości, do którego nieuchronnie zdążamy jako istoty śmiertelne, równe po śmierci w obliczu boga. Niebo jest azylem dla człowieka, miejscem schronienia przed wszelkim złem, niegodziwością, niesprawiedliwością, bólem w całej jego psychofizycznej rozciągłości. Dlatego też jest dla człowieka wielkim i niedoścignionym marzeniem. I właśnie poetyckim obrazem takiego marzenia zaczyna autorka swój, jak go nazwałem, trudny dialog:

Zapatrzyłaś się w niebo, jakby w otchłań nieskończoną, jakby w błękitny ocean, gdzie myśli i marzenia nie mają umiarkowania

I rzeczywiście, myśli i marzenia nie mają umiarkowania w wierszach Jolanty Michny, powracają wciąż w zadawanych trudnych pytaniach, na które autorka, w pełni świadoma złożoności problemu, nie próbuje nawet odpowiadać. Ale żyje nimi w pełni pogodzona, że jest to jakiś transcendenty porządek świata, w który wpisane jest życie, bardziej lub mniej zrozumiałe. A zatem „Myślami wybiega poza własną świadomość” (s. 6), pyta: „Żyć albo nie żyć” (s. 8) mimo trudności odnalezienia siebie w codziennym życiu, pyta o możliwość koegzystencji dobra i zła („A gdyby tak”, s. 15), pyta o miłość, o wiarę, o Boga. Kogo pyta, z kim prowadzi ten dialog? Na pewno z samą sobą jako alter ego podmiotu lirycznego, ale chyba również odnosi swoje pytania do bliżej nieokreślonego adresata. Czy jest nim Bóg, a zatem, czy jest to poezja religijna?

Mimo że w tytule tomiku występuje „niebo”, które można też odnaleźć, podobnie jak Boga, w wielu wierszach tomiku, nie zawsze expressis verbis, to w tej kwestii autorka zawsze zachowuje stosowny dystans. Jej podmiot liryczny z pewnością jest postacią wierzącą, ale nie jest to wiara „na pokaz”, krzykliwa czy natrętna, jest to raczej wiara jako wewnętrzna potrzeba i stan ducha, jako skupiona refleksja nad własnym życiem i stosunkiem do spraw transcendentnych: boga, nieba czy aniołów jako przyjaznych opiekunów w życiu doczesnym. Życie człowieka to ciągła podróż lub wędrówka. Stąd częstym motywem w wierszach autorki są pociągi i stacje kolejowe. Bardzo wyraźnie zaś porównuje życie człowieka z ciągłą wędrówką do Boga w wierszu „Idę na szczyt”:

(...) Idę na szczyt, tam niebo będzie bliżej i słońce zaślepiające oczy - nieskończona wizja. Idę na szczyt, do celu już tak niedaleko, kamienie ranią stopy, odmawiają posłuszeństwa. Ale to nic, nic mnie nie powstrzyma, by być blisko Ciebie – Boże.

Refleksja nad sensem życia, przemijaniem i szukaniem drogi do Boga dominuje w tych wierszach. Nie jest wszakże jedynym ich motywem. Autorka daje się również poznać jako wnikliwa i czuła obserwatorka otoczenia i innych ludzi. Świetnym tego przykładem są wiersze: „Z obserwacji” o ulicznym żebraku, który jak skamieniały siedział na chodniku, „Nie-letni” o dojrzewającym młodzieńcu z „makaronami na głowie” czy „***A kiedy jej z rąk dziecko wyrwali...” o bestialskiej przemocy i zbrodni na kobiecie i jej dziecku.

Poza tym dużo innych wzruszających i subtelnie poruszanych motywów miłości, nadziei, samotności, tęsknoty i wiary, przede wszystkim wiary w człowieka i jego życie, które podobnie jak niebo „mamy tylko jedno”.

Jolanta Michna wcześniej wydała: „Nie ma nic bardziej konkretnego jak życie” (2012), „Świąteczny prezent” (2012), „Co będzie kiedy już mnie nie będzie” (2013), „Na dłoniach niosę życie” (2014), „Pójdę w cień za tobą” (2014), „Nienasycenie” (2014), „Kiedy rano wstaje świt” (2015), „Brzegiem myśli” (2015).

 


Jolanta Michna, Mamy jedno niebo, Wydawnictwo Sowello, Rzeszów 2016, ss. 96.

 

We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.