Akant - Miesięcznik Literacki - literatura, poezja, recenzje - akant.orgAkant - Miesięcznik Literacki - literatura, poezja, recenzje - akant.org
  • O wydawnictwie
  • Info
    • Kontakt
    • Redakcja
    • Wskazówki dla autorów
    • Logowanie
  • Publikacje
    • Polecane artykuły
    • Polecane książki
    • Nadesłane
  • Szukaj
    • Świat Inflant
    • Wydarzenia
Krystian Krajewski
Polecane
21 czerwiec 2023

Krystian Krajewski - Alfabet literacki [winieta] - Julio Cortazar

Nie chcę o niej mówić. Nie chcę o niej mówić, że się zestarzała, że jest kiczowata i nudna, jak twierdzą głupcy, co jej nie czytali albo nie zrozumieli. Chcę o niej mówić, jako o światełku w tunelu, jak o książce, która jest nieskończonością, która z każdą kolejną próbą jej odczytania, wymyka się jednoznacznej refleksji. Chcę mówić o Grze w klasy Julio Cortazara jako panopticum.

  • A mogło być tak dobrze – rzeki metafizyczne płyną przecież wszędzie. Mogłoby nam być tak dobrze, gdybyśmy tylko trzymali się wyznaczonego planu marszruty, nie zapominając o tym, że przypadkowe spotkania bywają tymi najbardziej dotkliwymi. Bataille upatrywał w erotyzmie pierwiastka śmierci, ale Ameryki jak Kolumb nie odkrył. Eros, Hypnos i Tanatos to przecież bóstwa spokrewnione. Metafizyka dwugłowego cielęcia, muzyka Brahmsa, to wszystko mieści się w małym palcu Magi, która czuje ten świat dogłębnie, tak jak odgradza to wszystko od świata biednego Horacia Oliveirę – zakurzone okulary, kołnierz kanadyjki..
  • Empecher les gens de dormir a cette heure c'est trop con. To już za dużo przeszkadzać ludziom o tej porze. W czasie gdy w Klubie Węża buzują w jednym płomieniu usta Bessie Smith i twarz Brahmsa.
  • Wyglądasz, jak siedem nieszczęść, Horacio, kwituje Maga, kiedy twarz Oliveiry pojawia się znowu w futrynie drzwi. Flaneur, wieczny tułacz, nie mogący sobie znaleźć miejsca alter ago autora, trochę niebieski ptak, trochę antyintelektualista, próbujący pożenić wodę z ogniem między udami urugwajskiej dziewczyny, która nie słyszała o Lautreamoncie, ale która namiętnie słucha Schonberga i śpiewa Hugo Wolfa, niezmiennie źle. I ten Rocamadour, maleństwo.
  • Nic, nic takiego nie dzieje się na kartach tej książki, którą należy czytać, jak zaleca autor, skacząc po rozdziałach, a to trochę jak skok przez ogień, dalekie echo szaleństwa Rimbaud.
  • Duszko – to książka to palimpsest na palimpseście, szkatułka w szkatułce, nie ustające w swej grze perpetuum mobile, skonstruowane na zasadzie wiecznego wirowania. Myśl wyrasta ze skojarzenia i łączy się z kolejnymi asocjacjami, niczym atomy tworzące cząsteczkę. Z tym, że te cząsteczki wchodzą w reakcje z kolejnymi cząsteczkami, i rozpadają się na mikrocząsteczki. Wszystko dryfuje w ogniu, to znowu w wodzie. Zmienność jest zatem cechą dystynktywną tego utworu wymykającego się jakiemukolwiek zaszufladkowaniu. Niezmienna zmienność. Concordia disconcordis, zgodność przeciwieństw. Nieustanne trwanie w bezruchu.
  • Winni pewnemu stanowi rzeczy... jesteśmy my sami. Wprowadzeni w ten świat bez drogowskazów, bez wskazówek – tak zdaje się twierdzić autor Co nam zatem pozostaje? Szukanie wewnętrznego kompasu, który jak w piosence (Twe ramiona – łódź Magellana,m serce Twe – busola ma) może okazać się, po platońsku zagubioną połówką Symbolionu i tylko w połączeniu z drugim człowiekiem, którego z całą pewnością kochamy (ale miłość, takie słowo) jesteśmy w stanie przez jakiś czas płynąć przez odmęty nicości, ku Tajemnicy.
  • Ja przybrałem odpowiedni wyraz twarzy, aby tę podróż do kresu nocy, móc wytrzymać.
  • Pić! - nade wszystko upijać się winem, życiem, miłością – tyle Baudelaire, a Cortazar? Cortazar zaleca picie mate, bo odświeża umysł, canii, po pozwala oddać się refleksji, wreszcie koniaku, bo jest dobry na wszystko. I oczywiście kawa, tej nie powinno nigdy zabraknąć pod ręką. I tak, popijając rozmaite trunki, budzimy się z chorą wątrobą i sercem...
  • Podobno, kiedy się umiera... dusza przenosi się w stan bardo, szeroką granicę między światami. Kiedy ponad dwa lata temu umarła moja matka, a stało się to w jednej chwili, WTEM NAGLE NIESPODZIEWANIE, jak w tym wierszu Ferlinghettiego, wyparowało ze mnie życie, dosłownie. Czuję, jakbym przeżywał swoje wewnętrzne bardo już tu i teraz. Jak bohaterowie Cortazara, którzy przechodzą między światami niepostrzeżenie i są jak koty Schrodingera: chadzają zawsze swoimi krętymi drogami.
  • Robisz mi zaszczyt tymi określeniami. Tymi wpędzeniami do astralnego grobu. Tą krecią robotą Dedala. Pisaniem, które powinno być jak czytanie i czytaniem, które powinno być jak pisanie palcem na wodzie, w nagłym olśnieniu, że wszystko to jest nierzeczywiste. Ból, cierpienie i śmierć jak symetryczne wahadła dla rajskiego, ptasiego mleczka. Twarz Poli Raksy wpatrzona w lustereczko. Puszka Pandory, z której wyłażą zmory. I ten biedny Horacio Oliveira, który powtarza błędy wszystkich mitologicznych czy literackich pierwowzorów.
  • Dokładnie co pięć minut. Wyłania się ze spokoju kolejny niepokój, to łupie w krzyżu, to boli serce. Trzymając w dłoniach szklankę canii, Oliveira obserwuje pijane towarzystwo w Klubie Węża: zamroczoną Babs udającą Bessie Smith, Ronalda rozłożonego u jej stóp jak mokasyny, Osipa Gregoroviusa, który przywala się do Luisy – Magi, podczas gdy w sąsiednim pokoju jej synek Rocamadour umiera w gorączce, co zauważa Horacio, kiedy wychodzi do pokoju dziecięcego. Wraca teraz z pustą szklanką do zamroczonego towarzystwa...
  • Tłumaczę: dostrzega martwe dziecko kochanki, dziecko, za którym nie przepadał, bo to nie jego bachor i nic nikomu nie mówiąc, wraca na swoje miejsce. Nie wychodzi zatem z roli obojętnego obserwatora, beznamiętnego pilota oblatywacza. Z kamienną twarzą akceptuje okrucieństwo życia. Rzeczywistość in statu nascendi. To powtórzenie najważniejszego dla Gry w klasy mitu faustycznego; Faust nie podziela rozpaczy Małgorzaty, która zabiła własne, ukochane dziecko. Oliveira odtwarza ten rytuał żałobny bez zmrużenia powiek. Ze wzruszeń pozostaje mu jedynie wzruszenie ramion. Czy Horacio jest zatem monstrum? .
  • Wszystko jest takie dziwne, dziwny jest ten świat – potwór energii, przemiana energii w materię..
  • Jestem sobą, powtarza jak kukułka wewnątrz ściennego zegara, horacjańskie ego. Przeświadczenie o byciu sobą prowadzi Oliveirę na manowce. Na nice.
  • Jestem nim. Wystarczy wyjąć to wewnętrzne oko i wyrzucić za okno. Defenestrować frustrację, a wtedy wszystko wypełni się najpierw krwią, a potem migotliwym wyzwoleniem: mirtem nirwany. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy na koncercie Nirvany w New Haven, w stanie Connecticut.
  • A może mówmy w trzeciej osobie... W myśl reguły: do trzech razy sztuka, w końcu są trzy osoby boskie: ego, superego i idiotyzm..
  • Z początku należałem do ludzi, ale uświadomiłem sobie, że ta przynależność jest złudzeniem. Etienne jako malarz i Horacio jako nagi człowiek Massaccia. OBAJ próbują odnaleźć drogę w Labiryncie, wejść po raz kolejny, jak niegdyś Tezeusz z kłębkiem wełny, który podarowała mu Ariadna, ta sama Ariadna, która niebawem ulegnie Dionizosowi, upojona jego winem i poskromiona tyrsem, teraz już na zawsze bachantka, jak Maga – Luisa, a wcześniej Pola, a później Talita. I wszystko powtarza się na tej czasoprzestrzennej planszy w nieskończoność. Postacie nie mają odpowiedników, usta dziewcząt wyginają się w bolszewickim grymasie, na mankietach pojawia się krew.
  • Jak sobie chcesz – w końcu to wszystko rozjeżdża się dokoła, jak ból, który obejmuje nie tylko całe ciało, ale przede wszystkim tak zwane ciało. Ból Tezeusza, który zagubił kłębek wełny gdzieś w Labiryncie: między ustami Minotaura a wargami sromowymi Pazyfae – Ariadny. Ból, który narasta, ale przede wszystkim nie ustępuje. Ból osamotnienia w centrum Paryża. Czy w Buenos Aires, w piersi czy lędźwiach, wszędzie.
  • Rozumiem, że ból istnienia to rana, która się nie zabliźnia. Tak w Grze w klasy, jak i w Książce dla Manuela, cortazarowscy bohaterowie rozdrapują swoje rany, jakby naczytali się i wzięli sobie do serca przesłanie utworów Żeromskiego. Cała ta żeromszczyzna jest, oczywiście, podawana z należnym dystansem, ale i tak boli.
  • Cóż, ból nie ustępuje. Życie boli jak diabli. Bolesna jest sama świadomość śmierci i jej nieuchronności.
  • O, jak bardzo ten ból jest nie do zniesienia dla cortazarowskiego bohatera z papier mache...
  • Wiem, sam ten ból odczuwam na każdym planie właściwe: nerwowym, somatycznym, metafizycznym. Ból istnienia, które zamienia się w nieistnienie. Ból.

 

            Jego przyjacioły odpowiadają prawidłowym oburzeniem wenezuelskim

           

Pisz tak, aby odpowiednie dać rzeczy słowo. Pisać należy krwią i żółcią. Aby napisać książkę, należy najpierw coś przeżyć. Przyjrzyjmy się tym kilku poradom, które Cortazar przemyca skądinąd. Zobaczmy, jak pisanie staje się czymś więcej niż pisanie.

A oto fakty: Aby napisać książkę, należy najpierw coś przeżyć – tak rozpoczyna się Spowiedź dziecięcia stulecia Alfreda de Musseta, tego samego, którego formę Rimbaud nazwał lichą jak lichtarz. I dlatego Forma Bardziej Pojemna, która u Cortazara sprowadza się do silva rerum, jak w przypadku Ostatniej rundy, gdzie sąsiadują ze sobą rozmaite paciorki jednego różańca, perły nanizane na sznur z ognia, migoczące niczym podświetlony kłębek wełny w labiryncie.

W innych społecznościach suma naturalności i humoru składa się na osobowość pisarza. Wzór na Cortazara jest pozornie prosty.

Chciałbym zakończyć te stronice anegdotą. Przyjrzeć się biografii naszego kronopia, spojrzeć na te siedemdziesiąt lat z należytym dystansem.

Nie potrzebowaliśmy zarabiać na życie, pisze Cortazar w Zajętym domu. Życie kronopia to przeciwny wobec marnej egzystencji famy biegun. W Opowieściach o kronopiach i famach te dwie grupy można by scharakteryzować jako: metafizycznie ubogaconą (kronopie) i metafizycznie upośledzoną ( famy).

Kamień – ten czarny, filozoficzny – spoczywa w dłoniach kronopia, którym jest Cortazar, i którym może być jego zaufany, spółkujący czytelnik.

Tags: Krystian Krajewski

Podobne artykuły

  • Krystian Krajewski - ALFABET LITERACKI - winieta

Ostatnio popularne

  • Marta Otfinowska-Blixt - Niekoniecznie dookoła świata
  • Robert Drobysz - Wentyl bezpieczeństwa
  • Jacek Kasprzycki - Przed obliczem biskupa Kazimierza
  • Elżbieta Rogucka - Blask przebaczenia w ciemnościach Auschwitz
  • Stanisław Chyczyński - Kolejna wielka księga Wierciochów
  • Królewski Konkurs Literacki - dla upamiętnienia 1000 rocznicy koronacji Bolesława Chrobrego

Podobne tagi

  • Stefan Pastuszewski 60
  • Stanisław Chyczyński 13
  • Roman Sidorkiewicz 19
  • Ludwik Filip Czech 14
  • Jerzy Stasiewicz 12
  • Ewa Klajman-Gomolińska 11
  • Anna Kokot-Nowak 14

Często czytane

  • Królewski Konkurs Literacki - dla upamiętnienia 1000 rocznicy koronacji Bolesława Chrobrego
  • Krzysztof Gołębiewski - Czy w świecie kryminałów i romansów jest miejsce dla groteski filozoficznej?
  • Jerzy Stasiewicz – Przestrzeń czasowa osadzona w faktach, w poezji Zbigniewa Milewskiego
  • Maria Balcer - „Bezwzględna geometria życia” w wierszach Stefana Pastuszewskiego ( „Na krawędzi”)
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Nawigator postpandemiczny
  • Nate Bear - Jak Palantir zmienił Ukraińców w szczury laboratoryjne i zrujnował Ukrainę
  • Mateusz Wabik - Miejsca świata
  • Emilia Uścim - Rozkwitające fraszki

Popularne

  • ALEKSANDER PUSZKIN - Wiersze w przekładzie Andrzeja Lewandowskiego
  • Andrzej Lewandowski - Powrót Cherubiny
  • ALEKSANDER PUSZKIN - Wiersze w przekładzie Andrzeja Lewandowskiego cz. II
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Dwie komórki mojej ciotki
  • Aleksander Puszkin - Cyganie, przeł. Andrzej Lewandowski
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Claudia Schiffer nie kocha Adama Boberskiego
  • Alicja Szczypka - Znudziła mi się wielka miłość
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Tancerka tańczy, mężczyzna patrzy
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Każda utopia ma swoje dno
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Kolejny rozdział mesjanizmu Polski
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Tak mi pusto, Panie
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Literatura w eutanazyjnym świecie
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Coś się kończy, coś się zaczyna - wyrok, nadzieja czy dotykanie prawdy...

Zobacz też

  • Krystian Krajewski - ALFABET LITERACKI - winieta

Zobacz podobne tagi

  • Krystian Krajewski - ALFABET LITERACKI - winieta

Na skróty

  • O wydawnictwie
  • Info
  • Publikacje
    • Polecane artykuły
    • Polecane książki
    • Nadesłane
  • Szukaj
© akant.org - wszystkie prawa zastrzeżone

Main Menu

  • O wydawnictwie
  • Info
  • Publikacje
    • Polecane artykuły
    • Polecane książki
    • Nadesłane
  • Szukaj