Akant - Miesięcznik Literacki - literatura, poezja, recenzje - akant.orgAkant - Miesięcznik Literacki - literatura, poezja, recenzje - akant.org
  • O wydawnictwie
  • Info
    • Kontakt
    • Redakcja
    • Wskazówki dla autorów
    • Logowanie
  • Publikacje
    • Polecane artykuły
    • Polecane książki
    • Nadesłane
  • Szukaj
    • Świat Inflant
    • Wydarzenia
Dorota Niczyporuk
Polecane
27 lipiec 2021

Dorota Niczyporuk - A po co w ogóle ta poezja…

Na początek jeden z wierszy ze zbiorku – żeby wyjaśnić i uzasadnić podtytuł tych krótkich rozważań oraz aby je usprawiedliwić (pięknem ich przedmiotu zainteresowania):
    
    a przecież
    
    a przecież wszyscy jesteśmy jak ślepcy
    w miłości
    i daleko nam do wiary
    tak wielkiej
    jak ziarnko gorczycy
    powiedziała mała dziewczynka
    do małego chłopca
    na uszko



Scenka jak ze słodkiej XIX-wiecznej pocztówki i jakby z tego też okresu przywołane w niej wartości: miłość i wiara. Zestawienie akcesoriów dziecięcego świata z ‘poważnym’ wymiarem szeptanych na uszko słów wywołuje uśmiech czytelnika z zabawnej wizji, ale też otwiera nowe perspektywy. Może te dzieci to my – wszak wszyscy jesteśmy jak dzieci – i może ci ślepcy bez cienia nawet wiary to też my w pozbawionym złudzeń współczesnym świecie?

A tymczasem poetka proponuje podjęcie tych wartości, dla jednych dawno niemodnych, dla innych ‘nawiedzonych’, z całą siłą naiwnego ich przyjęcia – z jednej strony, i z głębią dojrzałości – z drugiej.
Docelowa, ostateczna postawa, do której dochodzi ‘ja’ liryczne zgromadzonych w tomiku wierszy, może być podsumowana kilkoma wersami z kamyka przydrożnego:
    
    kiedy idę ulicą
    w pantofelkach
    które tańczą
    z pyłkiem i kamykiem przydrożnym
    zatopiona w każdym kroku
    jak w zachwycie
    stąpam po królestwie niebieskim

czy ze świat ma twoje oczy:

    właśnie budziło się słońce
    stałam oparta o kolumnę drzewa
    a moja twarz stawała się coraz jaśniejsza [...]
    powiedziałam do siebie
    jesteś piękna
    nic nie musisz zmieniać
    widzisz
    świat ma twoje oczy
    niebiesko-szare
    z żółtymi promykami
    i odrobiną zieleni
    gdzieniegdzie

To postawa bezgranicznej akceptacji siebie, świata, innych, do której dochodzi się na chwilę, na olśnienie, by potem znowu podejmować pracę i trud ‘godzenia się z życiem’:

    żeby tak pogodzić się z życiem
    jeszcze zdążyć powiedzieć coś miłego
    potrzymać za rękę
    usiąść w progu
    na trawie
    przed sklepem
    gdziekolwiek
    i tak sobie
    posiedzieć
            (żeby)

Ale nawet takie krótkie chwile, a dokładniej: przywoływanie takich chwil, wydaje się cenne i potrzebne – jak uchylenie okna, by wpuścić słońce i wiatr do mrocznego pokoju.

Jednak droga do takiej postawy, by w niej  p r a w d z i w i e  być przez mgnienie, nie jest łatwa. Czyhają na niej liczne przeszkody – niezgoda na różne aspekty swojej osobowości (do siebie samej), oczekiwania i wyobrażenia, które stały się niemal naszą drugą naturą (nic sobie nie wyobrażam; i wszyscy święci) czy trudność sprostania wymogom dojrzałej postawy i (samo)świadomości (szukam matki; i wszyscy święci).

Dojrzałość polega na dostrzeżeniu i zaakceptowaniu faktu naszej samotności, bezdomności, niezrozumienia świata i bycia przez świat niezrozumianym, niedopasowania, oraz na znalezieniu rozwiązania – niełatwego i nie w pełni może satysfakcjonującego, ale jednak rozwiązania, poprzez stanie się ‘matką’ dla siebie samego, poprzez ‘rzucenie się sobie w ramiona’:

    wszystko mnie dzieli [...]
    straszy uwiera
    płaczę jak dziecko
    szukam matki która mnie pozbiera [...]
    szukam matki
    która wie kim jestem
    szukam matki
    którą jestem
            (szukam matki)

    a przecież nie ma przy mnie nikogo
    kto mnie potrzyma za rękę
    myślisz że mogę jak syn marnotrawny
    rzucić się sobie w ramiona
    i zostać tu
    tak po prostu
            (i wszyscy święci)

Wiersze, które mają w sobie wiele delikatności, uroku, humoru, kryją też szorstkie prawdy, będące dla człowieka wyzwaniem. Często pojawia się  w nich motyw niewiernego mężczyzny, ograniczonej, płytkiej kobiecej miłości, nietolerancji ludzi przekonanych, że znają prawdę ostateczną czy marnotrawienia życia na skutek przyjęcia ‘nieludzkich’ ideałów. Konkluzje, do jakich te motywy prowadzą, są niebanalne dzięki psychologicznej wnikliwości lub  humorowi. Na przykład jawi się nam przebłysk zrozumienia, że zdradzana przez męża kobieta tak naprawdę najpierw sama zdradziła siebie, upatrując sens swojego istnienia w byciu ‘czyjąś’ (dzień dobry pani grzegorzowo). Albo porusza groteskowa makabreska losu świętoszki ‘żyjącej bez śladów miłości na starannie wyprasowanej sukni’, którą ma teraz, po jej śmierci, ‘każdy robak i podobno dobrze jej robi ta rozwiązłość’ (kasztany).

Szeroka perspektywa przestrzenna i czasowa (wszech-świat, życie i po-życiu) pozwala na przyjrzenie się ludzkim postawom z pewnego dystansu. Nie ma więc łatwych ocen. Nie ma potępienia. Nie dopuszcza się ‘krojenia świata na zło i dobro’ (miłość niczego nie zmieni), co oznacza, że udaje się ‘ja’ lirycznemu osiągać niekiedy perspektywę poznawczą, o jakiej pisze teraz Olga Tokarczuk w „Czułym narratorze”. Tomik, tak pięknie wydany przez lubelskie Norbertinum, ze starannością i prostotą godną umieszczonych w nim wierszy, jest wypowiedzią  c z u ł e g o, w tokarczukowskim znaczeniu, ‘ja’ lirycznego (albo raczej bywa taką wypowiedzią – bo nie dotyczy to, oczywiście, wszystkich utworów).

Dużo jeszcze w zbiorze „kobieta która gotuje rosół” wątków, blasków i cieni, łez i uśmiechów, szeptem nuconych prawd. Tutaj udało się dotknąć zaledwie paru z nich. Wspomnę jeszcze tylko, że na mnie szczególne wrażenie wywarło epitafium napisane po głośnej samobójczej śmierci gdańskiej gimnazjalistki w 2006 roku, z jego wizją człowieka-cudu; opis relacji między ja i nie-ja z nic sobie nie wyobrażam, w której  j e d n o c z e ś n i e  zachowujemy odrębność niezależnych, pełnych, samospełnionych bytów i silnie odczuwamy swoją wzajemną bliskość, a nawet – na pewnym poziomie – tożsamość; czy poruszające wezwanie z mocnego a jeśli się nie opamiętają do niezłomnego trwania przy sobie samym, tak aby oddana została sprawiedliwość należna każdemu istnieniu i zachowany oparty na miłości porządek świata.

Wiele wierszy zaprezentowanych w tomiku Hanki Bondarenko wydaje się potrzebnych (gdyby nie konieczna skromność wypowiedzi, chciałoby się dopowiedzieć: ‘potrzebnych polskiej ziemi’) jak ratujący życie deszcz. Należałoby je rozgłaszać, powtarzać, wyjaśniać, żeby wryły się w duszę czytelników (a może: ‘aby wryły się w polską duszę czytelników’), dodając jej lekkości, piękna, wiary i miłości:

    kiedy modlisz się do swojego boga
    nie mojego
    a ja mówię że to bluźnierstwo
    albo nie poznałeś dotąd żadnego
    a ja mówię że to bluźnierstwo
    to cię nie widzę
    i mogłabym cię nadepnąć
    jak kartkę papieru
    szkoda że już się nie bawimy
    jak dawniej
    kiedy nie wiedzieliśmy nic
    na pewno
    i wołając pomidor
    tarzaliśmy się ze śmiechu
    znanego kilku mistykom
    i może paru poetom
    (pomidor)

Hanna Bondarenko, Kobieta, która gotuje rosół, Lublin 2018, Wydawnictwo Norbertinum, ss. 62
    

Ostatnio popularne

  • Marta Otfinowska-Blixt - Niekoniecznie dookoła świata
  • Robert Drobysz - Wentyl bezpieczeństwa
  • Jacek Kasprzycki - Przed obliczem biskupa Kazimierza
  • Elżbieta Rogucka - Blask przebaczenia w ciemnościach Auschwitz
  • Stanisław Chyczyński - Kolejna wielka księga Wierciochów
  • Królewski Konkurs Literacki - dla upamiętnienia 1000 rocznicy koronacji Bolesława Chrobrego

Podobne tagi

  • Stefan Pastuszewski 60
  • Stanisław Chyczyński 13
  • Roman Sidorkiewicz 19
  • Ludwik Filip Czech 14
  • Jerzy Stasiewicz 12
  • Ariana Nagórska 11
  • Anna Kokot-Nowak 14

Często czytane

  • Królewski Konkurs Literacki - dla upamiętnienia 1000 rocznicy koronacji Bolesława Chrobrego
  • Krzysztof Gołębiewski - Czy w świecie kryminałów i romansów jest miejsce dla groteski filozoficznej?
  • Jerzy Stasiewicz – Przestrzeń czasowa osadzona w faktach, w poezji Zbigniewa Milewskiego
  • Maria Balcer - „Bezwzględna geometria życia” w wierszach Stefana Pastuszewskiego ( „Na krawędzi”)
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Nawigator postpandemiczny
  • Nate Bear - Jak Palantir zmienił Ukraińców w szczury laboratoryjne i zrujnował Ukrainę
  • Mateusz Wabik - Miejsca świata
  • Emilia Uścim - Rozkwitające fraszki

Popularne

  • ALEKSANDER PUSZKIN - Wiersze w przekładzie Andrzeja Lewandowskiego
  • Andrzej Lewandowski - Powrót Cherubiny
  • ALEKSANDER PUSZKIN - Wiersze w przekładzie Andrzeja Lewandowskiego cz. II
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Dwie komórki mojej ciotki
  • Aleksander Puszkin - Cyganie, przeł. Andrzej Lewandowski
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Claudia Schiffer nie kocha Adama Boberskiego
  • Alicja Szczypka - Znudziła mi się wielka miłość
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Tancerka tańczy, mężczyzna patrzy
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Każda utopia ma swoje dno
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Kolejny rozdział mesjanizmu Polski
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Tak mi pusto, Panie
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Literatura w eutanazyjnym świecie
  • Ewa Klajman-Gomolińska - Coś się kończy, coś się zaczyna - wyrok, nadzieja czy dotykanie prawdy...

Na skróty

  • O wydawnictwie
  • Info
  • Publikacje
    • Polecane artykuły
    • Polecane książki
    • Nadesłane
  • Szukaj
© akant.org - wszystkie prawa zastrzeżone

Main Menu

  • O wydawnictwie
  • Info
  • Publikacje
    • Polecane artykuły
    • Polecane książki
    • Nadesłane
  • Szukaj