Archiwum

Józef Palewicz - Niezłomny Jazłowiec

0 Dislike0
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Wśród romantycznie brzmiących nazw dawnych miast i wsi polskiego Podola znajduje się i Jazłowiec. Jego nazwa pełna jest odniesień do legend i chlubnej, aczkolwiek odległej przeszłości. Jazłowiec to nazwa niewielkiej miejscowości na Ukrainie położonej na trasie
z Kołomyi do Tarnopola (14 km od Buczacza). Dawniej znana powszechnie jako „brama prowadząca na Podole" dziś jest małą osadą słynącą reliktami zamku i klasztorem sióstr niepokalanek. Miejscowością, w której poza zakonnicami nie mieszkają już Polacy. Po nich właściwie nie pozostał żaden ślad poza obecnością w świadomości tych, którzy stamtąd tuż po II wojnie wyjechali, ostatnich, co to jeszcze polski Jazłowiec pamiętają.
Opuściła Jazłowiec Rzeczpospolita, nie ma też ułanów jazłowieckich, którzy tak trwale zapisali się w dziejach polskiego oręża. Została tylko osada pod tą nazwą (w czasach ZSRR Jazłowiec nazywał się Jabłoniwka). Niewielkie, czysto ukraińskie pod względem etnicznym osiedle, pięknie położone amfiteatralnie wśród bujnej zieleni, na skarpie trzech wzgórz opadających w dół ku Olchowczykowi (dopływ Strypy). Wciąż jakby służebne wobec wznoszących się na wzgórzu zamkowych ruin. Strażnika przeszłości i memento dla wszystkich, którzy tam docierają. 

Nie jest znana ani data powstania Jazłowca ani pochodzenie jego nazwy. Osada wyrosła najprawdopodobniej na przełomie I i II tysiąclecia n.e. na szlaku handlowym łączącym Morze Czarne z Morzem Bałtyckim i znalazła się na terenie województwa halickiego.
Wzmianki z czasu panowania Kazimierza Wielkiego pozwalają ustalić, że w tym okresie w Jazłowcu osiedliła się jedna z gałęzi rodu Buczackich, wywodząca się z pobliskiego Buczacza i przyjęła nazwisko Jazłowieckich. Wiadomo, że w 1436 roku istniała parafia p.w. św. Marii Magdaleny. W historii Polski zapisał się Jerzy Jazłowiecki, dowódca oddziału wojskowego walczącego u boku hetmana Tarnowskiego, uczestnik walk z Tatarami i Wołochami oraz jego potomek Mikołaj, aktywny uczestnik ruchu reformatorskiego Samuela Zborowskiego.
Po śmierci Eleonory Jazłowieckiej, która wyszła za jednego z Radziwiłłów w 1617 roku, dobra jazłowieckie przeszły w ręce kilku rodzin. Potem wykupił je Stanisław Koniecpolski, za którego czasów nie zostały one dotknięte ani najazdem kozackim, ani też szwedzkim.
Po okresie wojen w Jazłowcu rozpoczęły się regularne jarmarki, osiedliły się tu społeczności żydowska i ormiańska. Z kolei zamek pozostał niezdobytą twierdzą, choć trafił w 1676 roku na krótko po kapitulacji, w ręce tureckie. Po wiedeńskiej wiktorii parokrotnie Jazłowiec odwiedzał Jan III Sobieski, tu także podejmował pokonanych wodzów. Jazłowiecka forteca stała się miejscem rokowań polsko-turecko-tatarskich w 1711 roku.
W końcowym okresie Rzeczypospolitej Jazłowiec został wniesiony jako wiano w posagu przez Konstancję Lubomirską, drugą żonę późniejszego króla Polski, Stanisława Augusta Poniatowskiego, który wybudował naprzeciwko zamku swój pałac. Podczas I rozbioru miasto wraz z okolicami weszło w skład monarchii austriackiej. W tym czasie niszczał już mocno zamek, z którego wyprowadzili się zajmujący go paulini. Niebawem z fortecy pozostały malownicze ruiny.
Wiek XIX, wiek budzących się nacjonalizmów, przyniósł narastanie w Jazłowcu i okolicy tak jak na całym Podolu, konfliktu polsko-ukraińskiego. W roku powstania styczniowego miało miejsce ważne wydarzenie sprowadziły się do pozostałości pałacu Poniatowskiego, zakonnice z Zakonu Niepokalanego Poczęcia, założonego w Rzymie przez Marcelinę Darowską.
W klasztorze dwie dekady później umieszczona została statua Matki Bożej zwanej też „Jazłowiecką Panią", która szybko zasłynęła w okolicy jako darząca nawiedzających ją łaskami.
W początkowym okresie I wojny światowej miasto zdobyła armia carska. Jedno ze skrzydeł klasztoru poczęło służyć jako szpital. Po roku gród odzyskały wojska austriackie, jednak w trzecim roku wojny front przetoczył się przez Jazłowiec kilkakrotnie, całkowicie obracając miasto w ruinę. Schronieniem dla ludności pozostawał jedynie klasztor.
Zakończenie wojny zastało w Jazłowcu silniejszy żywioł ukraiński. Co znaczniejsi Polacy w liczbie około 300 zostali internowani i zamknięci w klasztorze. Uwolniło ich dopiero wejście do miasta 11 lipca 1919 roku oddziału kawalerii z 14 Pułku Ułanów. W akcji brał także udział młody porucznik Stanisław Maczek, późniejszy generał, słynny polski dowódca spod Arnhem. Niebawem pułk przybrał nazwę „Ułanów Jazłowieckich".
W okresie II Rzeczypospolitej miasto zostało odbudowane i rozbudowane. W 1939 roku liczyło prawie 5 tys. mieszkańców, w większości Polaków. To dla nich wielkim świętem stał się majowy dzień 1939 roku, kiedy to do miasta przybył Prymas Polski, August kardynał Hlond, aby za specjalnym zezwoleniem papieża Piusa XII ukoronować figurę Jazłowieckiej Pani.
18 września tego roku na ulicach miasta pojawiły się rosyjskie czołgi. Rozpoczęła się kolejna noc okupacji. Czterech mieszkańców miasta zginęło na froncie, wielu wywieziono na wschód. Potem przyszli Niemcy, którzy dali wolną rękę nacjonalistom ukraińskim. Oznaczało to kolejne ofiary wśród polskiej społeczności Jazłowca. Również i po zajęciu miasta przez Armię Czerwoną w 1944 roku, Ukraińcy nie przestali napadać na Polaków, którzy ostatecznie przez cały 1945 rok wyjeżdżali z Jazłowca do nowych granic Polski. Większość osiedliła się na poniemieckich ziemiach, w Nowej Soli, wzdłuż Odry, na Śląsku. Statua Jazłowieckiej Pani wraz z zakonnicami trafiła do Szymanowa. Dopiero wraz z rozpadem ZSRR i powstaniem państwa ukraińskiego nieliczne niepokalanki wróciły do Jazłowca, gdzie
odzyskały część budynku klasztoru. Teraz tam, jak dawniej mieszkają, pracują i starają się na nowo zasiać w Jazłowcu ziarno ewangelii. Do miasta też coraz częściej zaglądają turyści polscy odwiedzający zachodnią Ukrainę i roznoszący potem w kraju wieść o pięknie położonym, małym Jazłowcu z wielką nazwą i nie mniejszą historią.            



Na zdjęciu: Ruiny zamku

Na zdjęciu: Kapliczka Matki-Boskiej Jazłowieckiej w Buczacu

 

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org
We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.

Ok