- Michał Krzemkowski
- Nadesłane
Michał Krzemkowski - Na parafii w Drui – odc. 14
W poniedziałek znowu wyprawa. Dobrze już nam znanym szutrem jedziemy przez Idołtę do Mior, które omijamy po obwodnicy.
W poniedziałek znowu wyprawa. Dobrze już nam znanym szutrem jedziemy przez Idołtę do Mior, które omijamy po obwodnicy.
Rozmowę o wydarzeniach sprzed 70-laty z niezłomnym antykomunistą, bydgoszczaninem Andrzejem Mazurowiczem przeprowadził Paweł Milla. Andrzej Mazurowicz to bydgoszczanin, znany polski zawodnik wioślarstwa oraz trener. W 1956 roku, gdy wybuchł Poznański Czerwiec miał zaledwie 20 lat. Pracował wtedy w Poznańskiej Fabryce Wodomierzy i Gazomierzy, a wcześniej był zatrudniony w Zakładach im. Józefa Stalina. Antykomunista, jeden z czwórki liderów bydgoskiej podziemnej Solidarności (TKK), więzień polityczny w okresie 1984/85.
Wszystkiemu winna zima 2007 roku. Długa, przenikliwa i nieprzyjemna.
Zaczęliśmy marzyć o ucieczce od następnej zimy i jej chłodów w ciepłe strony. Dumnie zapowiedzieliśmy rodzinie i przyjaciołom, że sobie zorganizujemy dłuższą nieobecność w 2008 roku, w którym przypadała nasza 50. rocznica ślubu.
Brzęk tłuczonej szyby wyrwał mnie z głębokiego snu.
– Wstawaj! – potrząsnąłem śpiącą obok mnie dziewczyną – trzeba zobaczyć, co się stało.
Szyby poleciały powtórnie. Tym razem znacznie bliżej dyżurki. Wybiegłem na korytarz. W biegu potknąłem się o Spaślaka bijącego głową w ścianę.
– Przestań! Nie napieprzaj tak w ten mur! Bo jak go obryzgasz krwią, to z twojej renty trzeba będzie malować, a masz jej tyle, co kot napłakał do puszki po piwie i nie będziesz miał na fajki!
Proza i poezja Krzysztofa Lutowskiego porusza wszystkie struny egzystencji i duchowości człowieka, ironiczna, pełna dystansu do naszej cywilizacji.
Po wyjściu z kryminału ksiądz Henryk stanął przed obliczem biskupa Kazimierza. Trzeba było coś zrobić z grzywną, którą sąd, dbały o kasę państwową, czyli między innymi o swoją, zasądził.
Jestem w podróży. Trudno określić, który to już dzień. Kilkanaście godzin temu pociąg opuścił St. Petersburg i mknie na północ Półwyspu Skandynawskiego. Za oknem zielony bezkres rosyjskiej tajgi, co pewien czas lśnią lustra ogromnych jezior. Nigdy nie lubiłam Północy, zawsze byłam dzieckiem słońca. Nigdy nie wsiadłabym do tego pociągu i nie ruszyła w tę stronę, gdyby nie ta rodzinna, tajemnicza historia, którą niedawno odkryłam. Wciąż o niej myślę.
Mieszkało by się nam idealnie, zupełnie bezkonfliktowo, gdyby Ołena tak często się nie kąpała. Wprawdzie były to bardzo krótkie kąpiele, ale brała je kilka razy dziennie. A kąpiąc się uniemożliwiała innym dostęp do łazienki. W naszym mieszkaniu, wiadomo, łazienka wspólna z ubikacją, kibel i wanna w jednym, takie vidal sasoon budownictwa socjalistycznego. Więc jak Olena ją zajmowała, wynikały kłopotliwe sytuacje.
Kiejdy, nazywane również Kiejdanami (Kedainai), to miasto na Litwie, położone w okręgu kiejdańskim, nad rzeką Niewiażą (Nevezis). Oddalone około 50 kilometrów na północny zachód od Kowna i 140 kilometrów od Wilna. Stanowią dla mieszkańców tych metropolii łatwo dostępne miejsce rekreacji.
W 10 numerze „Świata Inflant” z 2023 roku Roman Sidorkiewicz domaga się opracowań naukowych o Kanale Windawskim. Fakt - w mijającym roku minęło 200 lat od podjęcia działań studialnych nad tym zamierzeniem. Literatura na ten temat, i to po polsku, jest dość bogata (i począwszy od książki Ignacego Buszyńskiego Dubissa z 1871 roku po teksty znakomitego znawcy budownictwa Rosji Igora Znaczki-Jaworskiego z lat 1970-1978), a nowsza jest na Litwie (zajmowało się tym tematem muzeum w Szawlach) i zapewne na Łotwie.
Utwór Mieszko Lambert Andrzeja Stanisława Sepioła to pięcioaktowy dramat, przedstawiający czasy Mieszka II Lamberta. Wskazuje na korzenie państwa polskiego, nawiązuje do 14. władców przed Mieszkiem I, a jednocześnie prezentuje stosunki polsko-czeskie i polsko-niemieckie, dając możliwość indywidualnej interpretacji utworu.
Gala Literacka, zorganizowana przez Związek Literatów Polskich o/Zielona Góra oraz Towarzystwo Miłośników Zielonej Góry „Winnica” – znów było fetowane w gościnnych progach Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze.
Obrazki autorstwa Bogdana Piotra Kozłowskiego to zbiór wspomnień autora. Niektóre z nich powiązane są z konkretnymi przedmiotami, inne z miejscami. No i oczywiście z ludźmi. Zbiór, choć niewielki objętościowo, wypełniony jest ciepłem, tęsknotą, ale także poczuciem humoru autora. Nie sposób się było nie uśmiechnąć na przykład przy “Romantyczności” czy U wód.
Przywykliśmy do tego, że w sportowych grach zespołowych występują obcokrajowcy, selekcjonowani, najlepsi.
Tuż przed zamknięciem lokali wyborczych wszedłem z dowodem w dłoni do środka.
Jakieś impulsy elektryczne biegły po drutach z powiatowego radiowęzła i w kołchoźniku zawieszonym na ścianie przemieniały się w chrapliwy głos spikera.