Antoni Wojciechowicz - Ekspatriacja z Wilna

0 Dislike0
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Przybyli oni do Wilna w okresie międzywojennym z Gostynia w województwie poznańskim. Za czasów okupacji niemieckiej Józef Kaczmarek został wywieziony na przymusowe roboty do Rzeszy. Ich córka Halina w tym czasie była moją pierwszą młodzieńczą sympatią. Kaczmarkowie już wcześniej byli zapisani na wyjazd do Polski, zamierzali zatrzymać się u swoich krewnych Gostyniu. Korzystając z ich uprzejmości zostałem dopisany do ich rodziny jako przybrany syn i razem z nimi w początku marca 1945 roku wyruszyliśmy w kierunku Polski z docelowym dojazdem do Gostynia. Przed naszym wyjazdem moja siostra otrzymała wiadomość od swego męża Dowejki, że jest już on na Prusach Wschodnich w Łuczanach. Kierownikiem naszego transportu był Czesław Bałzowski - późniejszy giżycki prokurator. Prowadził on już drugi z kolei transport repatriacyjny do Polski. Od razu po wyruszeniu naszego transportu pozbierał od jadących pieniądze na łapówkę dla Sowietów, co pozwoliło nam spokojnie bez kontroli przejechać przez granicę. Po przyjeździe do Gostynia w Poznańskiem i kilkudniowym tam pobycie, wyruszyłem następnie pociągiem do Warszawy, aby móc kontynuować podróż na Prusy w celu odnalezienia tam mojego szwagra i moich przyjaciół. Cały mój majątek stanowiło zabrane jeszcze z Wilna dziesięć butelek wódki (bimbru) które, jak się później okazało, z łatwością pozwoliły mi pokonywać moją dalszą drogę. Kiedy dotarłem pociągiem do Warszawy, okazało się, że była ona całkowicie zburzona. Na dworcu kolejowym w Warszawie dowiedziałem się od miejscowych kolejarzy, że jedyną drogą dostania się na Prusy jest droga kolejowa z Białegostoku. Po nocy przespanej w ruinach warszawskiego dworca, wyruszyłem pociągiem w kierunku Białegostoku. Po przyjeździe tam od razu zauważyłem, że to miasto tętni pełnią życia. Na dworcu kolejowym znajdowała się gromada cywilnych osób, polskiej milicji i sowieckich żołnierzy. Tu polscy kolejarze wytłumaczyli mi, że jedyną drogą kolejową, można dostać się na Prusy, jest droga z Warszawy, bo na trasie białostockiej wszystkie mosty kolejowe są zniszczone. Pomimo, że moje zapasy żywności otrzymane od pani Kaczmarkowej kończyły się, musiałem ponownie powrócić do Warszawy. Tam od polskich kolejarzy dowiedziałem się, że w odległości jednego kilometra od dworca kolejowego stoi pociąg towarowy z wojskiem sowieckim, w którym jest jeden wagon przeznaczony dla osób cywilnych udających się do Allenstein (Olsztyna) na Prusach. Kiedy tam dotarłem, Polacy nie chcieli mnie wpuścić do pociągu twierdząc, że nie ma już miejsca. Posługiwałem się nieźle językiem rosyjskim i w torbie podróżnej posiadałem alkohol więc zwróciłem się o pomoc do sowieckich żołnierzy, którzy natychmiast karabinami z bagnetami „wygospodarowali" mi w tym wagonie wolne miejsce. Kiedy transport ruszył, moi współtowarzysze podróży kierowali pod moim adresem obraźliwe słowa, ja zaś starałem się nie zwracać na to uwagi, usiadłem na podłodze jadącego wagonu i rozmyślałem, czy uda mi się bez większych przeszkód dotrzeć do celu. Na początku 1945 roku losy wojny wydawały się być przesądzone. Już wcześniej mój szwagier Dowejko był zapisany na wyjazd do Polski, z tego powodu już pierwszym transportem, w dniu 1 lutego 1945 roku mógł wyruszyć ze swoim kuzynem Ryszardem Kardzisem i kolegą Czesławem Korzewskim transportem repatriacyjnym do Białegostoku. Po jego wyjeździe zamieszkaliśmy w Wilnie razem z moją siostrą Haliną. Ja również poczyniłem starania na wyjazd do Polski, ale to mogło nastąpić nie wcześniej niż w miesiącu czerwcu. W naszym sąsiedztwie mieszkała rodzina Kaczmarków.
Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org
We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.

Ok