Wstęp
Gdy z pracy powrócisz nad wyraz zmęczony,
Drogi czytelniku, miast w telefon zerkać
I w bezmyślnym transie cały wieczór spędzać,
Przejrzyj te sonety; będziesz zaskoczony.
Przenieś się wraz ze mną w miejsca, co wspaniałym,
Landszaftem, Historią i Architekturą
Zasiały myśl we mnie, myśl wspaniałą, którą
Ubrałem w sonety, mój powód do chwały.
O co proszę: czytaj! Zamyśl się, zastanów.
Odnajdź w sobie duszę przez ekran zaklętą,
Bądź wolny od więzów, bądź wolny od panów,
Zanurz się w swą sferę uczuć pominiętą
Przez lata. I przenieś się do autokaru.
Wycieczkę uważam więc za rozpoczętą.
1. Warszawa-Ryga
Ciemność nas oblepia. Noc czarna, jak smoła.
Wszędzie pustka. Karły strzegą krańców drogi,
Cyklopie ich oczy wyraz mają srogi,
Jednak nic nas w drodze zatrzymać nie zdoła.
Ciemność zaburzają małe światła z dala,
Lecz my, niewidoczni, do przodu wciąż przemy.
Jak tak dalej pójdzie, szybko dojedziemy…
(Billboard doświetlony Hołownię zachwala)
Bo światełko w każdej znajdziemy ciemności.
Zawsze mamy szanse, póki są nadzieje,
Wtedy przezwyciężym losu zawiłości…
A jak nie, ciekawsze będą nasze dzieje.
Bo cel nie jest ważny. Ważniejsza jest droga.
Przejdzie się ją tylko przy pomocy Boga.
2. Litwa
Przez Litwę jedziemy gnani przez jutrzenkę.
Świt, choć jeszcze szary, w połowie w obłoku,
Mgłę rozprasza drażniąc mnie i wszystkich wokół.
Niewyspanych bierze Morfeusz za rękę
I wbrew telepaniu, wbrew światła praktykom,
Wbrew diesla i opon zawodzących dźwięku,
Udziela zmęczonym chwili odpoczynku.
Jeszcze w kraju, ziomek na ideę dziką
Wpadł, by legnąć w dole. W ciasnym korytarzu.
By nie było nerwów, patrzeć będzie czata.
Koc rozłożym, zmiany będą… A na stażu
Mnie obsadza. Myślę „Trudno, moja strata,
Do Rygi dojedziem jednak wypoczęci”.
To dzień pierwszy. Tyle z niego mam w pamięci.
3. Ryga
Wjeżdżamy do Rygi na busa pokładzie.
Mgła woalem mlecznym bulwary otula,
Jak gdyby dwór tworząc widmowego króla;
Miasto więc zwiedzamy w szarej defiladzie.
W zaułku na ławkę przedziwną trafiłem.
Na niej, obok siebie siedziały trzy koty,
Każdy w czapce, z szalem domowej roboty.
I, choć były sztuczne, to się zamyśliłem.
Trzy różne idee i trzy państwowości,
Jeden rejon na trzy podzielon narody…
Zaczęły mną targać poglądów sprzeczności:
Jeden pragnie łączyć za cenę niezgody,
Drugi chce zostawić tę sprawę przeszłości,
By nie odrzeć ludzi z ich własnej swobody.
4. Estonia
Wjechaliśmy właśnie do tajemnic lasu.
Choć jedziemy szybciej niż polscy husarze,
O czasach minionych myślę w autokarze,
Ile dni musieli tracić, ile czasu…
Choć to wszystko kiedyś do nas należało,
Wiele trudu przysparzało; tyleż chwały!
Patrząc w las, rozmyślam, co drzewa widziały
I ile żołnierzy w tych lasach zostało.
Choć jedziemy dalej, szybciej niż husarze
I zostawiliśmy już wiekowe lasy,
Nadal o bitewnej chwale Polski marzę…
Nie mogę się wyzbyć myśli, że te czasy,
Choć burzliwe, były jednak Polsce w darze,
Byśmy pamiętali dzielnych ludzi masy.
5. Prom
Musisz czytelniku zadać ten frasunek
I spróbować chociaż wyobrazić sobie
Calutką wycieczkę chodzącą po dziobie
Promu, gdy ten kończy w porcie załadunek.
Wypłynąwszy w świetle zachodu skąpani,
Żeglując w bezkresu kolorów dwóch morze,
Na reling się wspiąłem. Ten widok! Mój Boże!
Mógłbym się wpatrywać w niego godzinami…
Żeglując w nicości, gdy gwiazdy już zaszły,
Zbliżaliśmy wciąż się do celu naszego,
Ukrytego jeszcze w wód mrocznych bezkresie.
Z tym widokiem, dalsze refleksje mnie naszły:
Dla jednych noc ciemną, bez światła żadnego,
Innym zaś nadzieję z dniem Słońce przyniesie.
6. Sztokholm: archipelag
Jesteśmy na rzece pełnej wysep małych.
Kamiennych, lecz pełnych życia, lasów pełnych.
Kolos nasz przepływa w wysiłkach daremnych
Przez labirynt wody, lasu oraz skały.
Nawigacji lekcja to dla kapitana:
Jeden błąd i statek nasz w dno zaryć może,
Woda wściekła wedrze się... Ja sam się trwożę,
Czy w kadłubie stworzy się śmiertelna rana.
Lecz jedną za drugą wyspę omijamy.
Zakręt za zakrętem i skała za skałą,
Do celu wycieczki naszej się zbliżamy
I wygląda na to, że wyjdziemy cało.
Z daleka widoczne są Sztokholmu bramy.
Jednak mamy szczęście, dzisiaj dopływamy!
7. Sztokholm: „Vasa”
W powietrze strzelają maszty, biją dzwony,
W porcie nie ma wody: łodzie zasłaniają.
Wszyscy stoją w miejscu; wszyscy podziwiają
Króla, oraz jego nowe galeony.
Wśród nich najwspanialszy rejs swój rozpoczyna.
Ledwie z portu wyszedł, zerwał się wiatr mocny,
Wysiłek żeglarzy jednak bezowocny;
Galeonu „Vasa” wybiła godzina.
Zalewa pokłady wściekła moc żywiołu:
Najwspanialsze plany mały błąd zniweczy…
Widząc to, żeglarze zwiewają pospołu,
Nikt boleści króla łatwo nie wyleczy;
Lecz 300 lat później, jak feniks z popiołu,
Okręt wydobyto z lodowatej cieczy.
8. Sztorm
Statek przez masywy wody się przedziera.
Pokład jest raz po raz falą zalewany.
Idę przez korytarz trzymając się ściany
Patrząc, czyli kadłub wody nie nabiera.
Słyszę brzęk talerzy gromadnie tłuczonych
I przechył raptowny rzuca mną o ścianę,
Czuję huk i widzę rozszalałą pianę,
W głowie zaś myśl jedna: statek jest skończony.
Brodząc w wodzie, ludzie do szalup zmierzają.
Części tylko dane dotrzeć jest do celu.
Upadłem, odmęty już mnie pochłaniają
Lecz wpół żywy wstaję i kosztem sił wielu
Biegnę do szalupy. Dreszcze mną wstrząsają,
Budzę się na koi w niezmiernym weselu.
9. Tallin
Mieliśmy dopłynąć dzisiaj do Tallina.
Przerażony snem swym, szybko się ubrałem,
Na pokład wyszedłem rad, że wszystko całe.
Widzę miasto ranne, czas szybko tu mija.
W gorączce szybkiego promu opuszczenia,
Zgubiłem pamiątki w Sztokholmie kupione.
Za plecami muszą zostać zostawione:
Grafik jest napięty i nic go nie zmienia.
Chodząc po starówce wąskimi drogami.
Do sklepiku wszedłem zgubą zamyślony.
Tam czapkę kupiłem. To cudne nakrycie
Głowy, z wełny było białej i z rogami.
Uśmiech znów zagościł na licu zmęczonym
I poszedłem w miasto zasmakować życie.
10. Wilno
Odwiedziwszy Wilno już w powrotnej drodze,
Spacerowaliśmy rosseńskim cmentarzem.
Uraczeni wtedy byliśmy obrazem
Miasta, co na wzgórzach było położone.
Wileńska starówka, katedry i place,
Wszystko to, choć piękne, to smutkiem ciążyło,
Ponieważ historii trudów doświadczyło.
Żal było więc patrzeć nawet na pałace.
Lecz, pomimo tego, dziwną więź z tym czuję
Miastem, tęsknię wraz z nim do czasów wspaniałych
Romantycznych twórców. (A zwłaszcza poetów)
Myśląc tak, choć dawno w domu się znajduję,
Piszę owe strofy, by dać miastu chwały.
Paryż mszy jest warty, Wilno zaś sonetu.
11.Zagubieni
Pośrodku niczego, w czasie zamrożony,
Leży w wiecznym porcie „Titanic” złamany;
Symbol pychy ludzkiej, lecz nie jej nagany,
Symbol ludzkiej chwały leży niewzruszony.
Tuż obok kolosa mróweczka maleńka,
Nie wiem gdzie dokładnie. A w mrówce tej ludzie
Siedzą, rozmyślają o śmierci lub cudzie
I o tym, by móc się wydostać z pudełka.
Tlenu im nie starczy, wiedzą, że zgubieni…
Są dosłownie kroplą wody w oceanie,
Lecz nie będą oni nigdy zapomnieni;
Będziemy pamiętać o nich i „Tytanie”.
Choć ocean wielki a łódeczka mała,
Rośnie pamięć, rośnie nieśmiertelna chwała.
12. Finał
Mgła wspomnień przykrywa dokładne zdarzenia,
Patrząc w przeszłość, widzę niektóre detale,
Jednak widząc dzieło swe (całkiem niemałe),
Pamięć znów ożywa, doznaję olśnienia.
Przez te pięć dni, wiele zdążyło się rzeczy
Zdarzyć i historia podróż tę spamięta.
Raz, batyskaf. Dwa zaś, że pewien poeta
Powierzył swą duszę Muz cudownych pieczy.
I pewnie powiecie „Wybiło mu ego!”.
Może macie rację. Lecz ja mam nadzieję,
Że prócz śmiesznej czapki i nagromadzenia
Wspomnień, gdzieś schowanych na dnie mózgu mego,
Piękną tę przygodę spamiętają dzieje.
A jak nie, to dajcie chociaż te wspomnienia.
Stanisław Świniarski jest warszawskim licealistą. Zajmuje się krótkimi formami literackimi i teatralnymi. Debiutował w kwietniu 2023 roku na łamach dwutygodnika Pisarze.pl. W październiku tego samego roku był finalistą slamu poetyckiego w Bielańskim Ośrodku Kultury zorganizowanego w ramach XVI Festiwalu Poezji Słowiańskiej.

