Z cyklu poezji rosyjskiej (1): Aleksander Błok (1880-1921), przeł. Andrzej Lewandowski

* * *
Czysta, niby niewinny śnieżek
Jaśniejesz jak chram pobielony.
Ja długiej nocy tej nie wierzę,
Ani wieczorom utraconym.

I zniechęconej mojej duszy
Także już wierzyć nie mam siły;
Jak pielgrzym zbłąkany wśród głuszy,
Może na dom twój trafię miły.

A ty wybaczysz swą udrękę
Temu, co stał się jej powodem.
Przyjaźnie zdrajcy podasz rękę,
Daleką wiosnę dasz w nagrodę.
                                        (1908)

 


       
Jesienny dzień                             

Wolno stawiając każdy krok,
Idziemy przez ścierniska.
I coś, jak wiejskiej cerkwi mrok,
Wzruszeniem duszę ściska.
Jakim ten dzień spokojem tchnie!
Tylko krakaniem głuchym,
Kruk towarzyszy swoich zwie
I kaszlą gdzieś staruchy.

Z kominów biednych, wiejskich chat,
Nisko się snują dymy,
A my, za żurawiami w ślad,
Długo w niebo patrzymy…

Ukośnym kluczem płyną w dal,
Z wielkim krzykiem rozpaczy…
Czego żurawiom tym jest żal,
Cóż płacz jesieni znaczy?

Wzrokiem tych wszystkich biednych wsi
Ogarnąć nie zdołamy.
Ognisko się na łące tli,
Powoli dzień żegnamy…

Jak sercu bliską jesteś ty,
Kraino ma uboga!
Dlaczego takie gorzkie łzy
Ronisz ma żono droga?
                                        (1909)

                         Z rosyjskiego przełożył Andrzej Lewandowski

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora