Sergiusz Jesienin (1895–1925), przeł. Andrzej Lewandowski

Akant nr 8 (229) 2015

                    ***
Wydziergała zorza czerwień na jeziorze,
Gdzieś płaczliwie grają głuszce w cichym borze.

I wilga też płacze pośród leśnej głuszy,
Tylko ja nie płaczę, lekko mi na duszy.

Wiem, że spotkam ciebie przy zakręcie drogi,
Na sianie siądziemy nie złożonym w stogi.

Będę cię całował aż do tchu utraty,
Będę ciebie ściskał niby w dłoni kwiaty.


Sama wśród mych pieszczot zerwiesz wianek z głowy,
Bo pijanym szczęściem, nie straszne obmowy.

Niech tam sobie płaczą głuszce w ciemnym borze,
Radosną tęsknotą czerwienią się zorze.
                                                  (1910)

                     
                    ***
Strugałem sobie łódeczki
I z rumianków plotłem wianki.
Nagle, do pienistej rzeczki,
Wpadł pierścionek mej kochanki.

Zła rozłąka to sprawiła,
Niby teściowa podstępna.
Wraz z miłością lubej skryła,
Rybka pierścień gdzieś w odmętach.

Próżno szukałem kółeczka,
Smutny odszedłem bez niego.
Chichotała za mną rzeczka,
Że już miła ma innego.

Nie pójdę już z korowodem,
Bo drwić ze mnie będą stale,
Lecz poślubię w niepogodę
Rozdzwonioną rzeki falę.
                                                  (1911)

                                                                      
Co było nie wróci
Tamtej nocy tchnień chłodnych nie wskrzeszę,
Ukochanej nie ujrzę już wzroku
I tą pieśnią się dziś nie pocieszę,
Którą słowik nam śpiewał wśród mroku!

Uleciała ta nocka wiosenna,
Jej nie mogłem rzec: ”wstrzymaj się jeszcze!”
Już nadeszła pogoda jesienna,
Dokuczliwe padają wciąż deszcze.

Moja miłość w mogile spoczywa,
Bo snem wiecznym tam śpi moja miła.
Choć się czasem jesienny wiatr zrywa,
Krew już więcej nie wzburzy się w żyłach.

Nie usłyszę też pieśni słowiczej,
Śpiewak zabrał ją z sobą za morza.
Jakże nas jej cieszyły słodycze,
Kiedy gasła na niebie już zorza.

Uleciały te miłe radości,
Które serce cieszyły chłopięce.
W pustej duszy dziś chłód i ciemności.
Co minęło – nie wróci już więcej.
                                                  (1911-1912)


                    ***
Szczęście me: domek bielony,
Z oknami na staw w ogrodzie.
Zachód, jak łabędź czerwony,
Cicho się ślizga po wodzie.

Wieczorna witaj mi poro!
Na staw cień brzozy już pada,
Wtóruje gwiazdy nieszporom,
Na dachu kawek gromada.

A za ogrodem, gdzie biało,
Zakwitła właśnie kalina,
Niewinne dziewczę, nieśmiało
Piosenkę nucić zaczyna.

Na polach oparem sinym,
Nocne już ścielą się chłody…
Prostego szczęścia drobiny,
Rumieńce świeże lic młodych!
                                                  (1918)

  
                    ***
Taki z twych oczu smutek płynie,
Tyle się bólu w nim zebrało!
Patrzeć na iwy miedź jedynie,
W tym dniu wrześniowym nam zostało.

Gdzieś obce wargi swym dotykiem,
Zabrały ciepło twego ciała
I tylko leciutkim deszczykiem,
Mży twoja dusza odrętwiała.

Lecz cóż, nie lękam się go wcale,
Swoją nadzieję w nim odkryłem,
Bo to, co się napełnia żalem,
Stało się mgłą i żółtym pyłem.

Wszak ja sam także nie zdołałem,
Spokojnie żyć pośród uśmiechów.
Tak mało dróg przewędrowałem,
Tak wiele popełniłem grzechów.

Śmieszne to życie me w nieładzie!
Tak było – i będzie w przyszłości…
Jak na cmentarzu, w moim sadzie
Sterczą brzóz ogryzione kości!

My także przekwitniemy sami,
Jak goście sadu przeszumimy…
I po cóż martwić się kwiatami,
Skoro ich nie ma w środku zimy.
                                                  (1923)


                    ***
W noce z księżycem i gwiezdnym pyłem,
Ja kiedyś piękny i młody byłem.

Niepowstrzymane i bezpowrotne,
Przemknęło obok życie ulotne…

Wystygłe serce, oczy przekwitłe,
Noce z księżycem, szczęście błękitne!
                                                  (1925)

                                                  Z rosyjskiego przełożył Andrzej Lewandowski

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora