Maksymilian Tchoń - Wisława Szymborska wspomina Felliniego – w „Odzie nad Adriatykiem”, zresztą współtwórcę „Potępionych” widzianej okiem Charona i centusia…

Na placu, którym niegdyś spalono Giordano
Bruno - zabić Felliniego krzyczał jeden z gapiów
podczas codziennego rytuału palenia żywcem.
Pod kościołem motłoch, ścisk, przepełnienie 
Nowa Nawa i nowi Wierni – jego budowa trwała
z dwadzieścia pięć lat, a podczas niej zginęło
z lekka licząc, z osiem osób. Trudno przypuszczać
czy był to wypadek losowy, czy wola Boża…
Taka miłość nie kończy się na trumnie, tym


bardziej w piachu. Pomimo, iż początek to tylko
ciąg dalszy, a księga zdarzeń otwarta w połowie,
twoje glissando grane dla mnie w sposób w jaki
jeszcze nikt nigdy na gitarze nie grał, tzn. uderzając
ręką w pudło rezonansowe, jak na bongosach stukając
rytm ręką w boczą ściankę i tnąc struny pokrętłem,
niczym piłka dzieciństwa odbijana od ściany tysiąc
trzysta czterdzieści trzy razy. Wiesz Fellini wyre-
żyserowałeś mnóstwo filmów, a i tak zapomniałeś

o swojej biografii, dlatego to osiem i pół taktu dedykuję
tobie, na wzór i podobieństwo greckiego Leonidasa –
bohatera wojny pod Termopilami. Niech głodny Ares
zamknie Cię na Panteonie sławy, dokoła podpali
stosy i zmyje hańbę oniryzmu i melancholii, a ja ten
tren Nino Rota zagram Ci renesansową melodię,
z lekka poetyczną, ciężkawą dla zmysłów, bo ile jestem
w stanie dać, z tego świata wyłapać, wbijając gwoździe
do trumny, to moja partia, zro­zum­cie, że  język może

uk­ryć prawdę, ale oczy - nigdy. Dlatego moje marzenia
wystawiam dziś na próbę, czy spłoną na panewce pobliskiej
latarni, czy latarnik dostrzeże w oddali statek pijany. Czy
Charon nad brzegiem Styksu rzuci garść monet abyś
wybrał? To ja jestem najmądrzejszy, biorę dziś do ręki
długopis i kreślę tę frazę, abyś miał o czym gadać. Wiesz
Fellini to moje morze, moje góry i powietrze moje. A ta
kreacja jest Oscarowa. Dziś wypłynę w rejs dookoła
Europy, ja bohater tyrtejskiej bitwy, mistrz gołąb Hrabal.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież