Jak powszechnie wiadomo, po raz pierwszy w historii Polska znikła z mapy świata w 1795 r., po trzecim rozbiorze. Niektórzy światli politycy i dalekowzroczni pisarze przeczuwali tę katastrofę i próbowali jej zapobiec. Świadczą o tym choćby takie dokumenty z czasów saskich i późniejszych, jak broszura Głos wolny wolność ubezpieczający (1749) króla Stanisława Leszczyńskiego, traktat O skutecznym rad sposobie (1760–1763) Stanisława Konarskiego czy Przestrogi dla Polski (1790) Stanisława Staszica. Stało się – apele do rozsądku warchołów i nawoływania do rozwagi wśród sobiepanków okazały się chybione. Już starożytni mawiali: Historia est magistra vitae, ale – niestety – mądrość ta często się nie sprawdza w wymiarze makrospołecznym. Dziś Polska również stoi w obliczu silnych zagrożeń kulturowych czy geopolitycznych. Obawiam się, że kolejne dzieło o przesłaniu patriotycznym, na wskroś współczesne, czyli My, polani i inne szkice Krzysztofa Budziakowskiego, nie spełni pokładanych w nim nadziei mentorskich.
Zbiór wierszy Piotra Piątka Kołysanie ziemi ma adekwatny i nieadekwatny tytuł do niesionej treści. Najbardziej adekwatne byłyby Ciemne światy, w którym to wierszu autor każe człowiekowi w ciszy toksycznej niczym ołów krążyć między ścianami, stąpać po kościach (s. 7), bowiem
„Raz usłyszeć siebie w sobie…” czytam w wierszu Jerzego B. Zimnego pt. „Młyńskie koło”, to refleksja, marzenie towarzyszące drodze niejednego artysty… „Santa ścierka” i „requiem ten wiersz” prowadzą nas przez pierwsze teksty nowej książki poety pt. Hipoteka. Autor pozostaje wierny swej poetyce pełnej ekspresji i te wysokie temperatury wiodą nas przez teksty kolejnego tomiku. Pacierz, który zrzucił skórę jak wąż „sen zrobił dziurę w ścianie”. Wreszcie noc, która winna zesłać ukojenie. Ale i ona „wdarła się...”. Motywy dynamiczne, krańcowe, tragiczne niosą m.in. wiersze „Labirynt”, „Schizofrenia”, „Wiersz z kosza…”. Czytamy strofy „porzucone”, w koronie cierniowej, poezja jest podejrzana… „Skuteczna jest tylko śmierć”. W tej sytuacji, cóż pozostaje? Sztuka, która (bywa), że ocala. Miłość, o której marzyć, pamiętać. Imaginarium Jerzego B. Zimnego bliskie poetyce romantycznej, postromantycznej… I nie jest to zarzut. Stąd i bohater-narrator tych wierszy (zwłaszcza w cyklu pierwszym książki) tak bliski romantycznej proweniencji – Gustaw – Konrad, Prometeusz… m.in. w wierszu „Zawsze jest święto”.
W zbiorze tym najbardziej ujmuje pasja i narracja pierwszoosobowa, dzięki czemu czytelnik odnosi wrażenie jakby z autorami przemierzał leśno-bagniste tereny Łotwy i zaglądał do wschodniej Estonii, a konkretnie do Dorpatu. Przyjazny jest też język, jakby przewodnika turystycznego, opowiadającego w prostych codziennych słowach o zawiłościach historyczno-politycznych, nie wystrzegając się soczystych epitetów oraz ryzykownych, acz efektownych porównań i skojarzeń. Narracja cicerone nastawiona jest bowiem na wywoływanie zaciekawienia, a nawet zaszokowania, bowiem turysta koniecznie chce coś przeżyć, choćby w wyobraźni.
Od drogi H2102 odchodzi droga H2100, prowadząca nas na skraj państwa białoruskiego, pod granicę z Łotwą. Blisko drogi stacja kolejowa – podłużny budynek z białej cegły, wyraźnie widoczny, w odróżnieniu od schowanej w drzewach i zaroślach niewielkiej stacyjki w Idołcie, o której istnieniu dowiaduję się dopiero nazajutrz, bo teraz Stefan ostro gna do przodu.
Opowieści pielgrzyma (ros. Откровенные рассказы странника духовному своему отцу) – książka nieznanego autora z drugiej połowy XIX wieku, relacjonująca przygody rosyjskiego pielgrzyma spędzającego życie na pieszych wędrówkach do sanktuariów, nieustannej Modlitwie Jezusowej oraz czytaniu Biblii i Księgi Dobrotolubia. Motyw przewodni to hezychazm.
Z Julią Holewińską, dramatopisarką, dramaturżką, dyrektorką artystyczną Teatru Polskiego w Bydgoszczy, autorką i reżyserką sztuki „Ameryka” rozmawia Anita Nowak
Jest to malarstwo szerokiego rozmachu, ale zdyscyplinowane. Wciąż poszukujące, ale już konsekwentne w drążeniu znalezionego tematu odkrytej fascynacji. Mamy więc cykle tematyczne, choćby wspomnieć „Fantasmagorie”, „Gorgonie”, „Dready” oraz cykle „formalne”, choćby przywołać wycieczki w abstrakcjonizm [„Aleja”, „Szklane drzewa”, „Podwodne ogrody”], z wyraźną jednak pępowiną przywiązania do konkretnych przedmiotów i miejsc.
W powieściach historycznych napisanych przez polskich pisarzy, których akcja rozgrywa się na Bliskim Wschodzie tudzież na ziemiach ukrainnych czasami pośród bohaterów są też Ormianie. Jak się ich kreuje? Na to pytanie odpowiedzieć niełatwo. Pojawiają się oni bowiem w utworach tworzonych od ostatniej ćwierci XIX w. niemal aż po czasy współczesne. Jedne z nich dostarczają czytelnikom jedynie rozrywki, inne czegoś więcej. Prócz tego ich ormiańscy bohaterowie są wplątani w najróżniejsze wątki historyczne. Skłania to raczej tylko do wymienienia utworów i występujących w nich postaci, ewentualnie bardzo ostrożnych zabiegów porównawczych.