Przychodzi mi pisać ten esej w lutym 2024. Dekadę po zakończeniu działań grupy wymienionej w tytule pracy. Dlaczego tedy się podejmuję tego właśnie dziś; wszak wiadomo, że o zmarłem tylko dobrze albo wcale? Mam kilka powodów. Pierwszy to fakt, iż w posiadanie wydawnictwa – Było-nie-było wszedłem parę dni temu. Drugi to taki, iż będąc wyznawcą tezy – „myśl globalnie działaj lokalnie” od zawsze byłem świadomym wyższości swego (w tym wypadku lokalnego) - bez względu na jakość onego swego, nad obcym.
W sierpniowym, ósmym numerze „Akantu”, w dziale „Recenzje”, ukazał się krótki tekst Anity Nowak, Inżyniera i aktorki wspomnienia z PRL-u. Są to osobiste, uogólnione opinie wrażeniowe recenzentki na temat książki Romana Sidorkiewicza, Pożegnanie z przeszłością, wydanej przez Fundację Będziem Polakami.
Mieszkało by się nam idealnie, zupełnie bezkonfliktowo, gdyby Ołena tak często się nie kąpała. Wprawdzie były to bardzo krótkie kąpiele, ale brała je kilka razy dziennie. A kąpiąc się uniemożliwiała innym dostęp do łazienki. W naszym mieszkaniu, wiadomo, łazienka wspólna z ubikacją, kibel i wanna w jednym, takie vidal sasoon budownictwa socjalistycznego. Więc jak Olena ją zajmowała, wynikały kłopotliwe sytuacje.
1 września
Rozszerza się epidemia neurastenicznego pisania wierszy. Jakaś emocja, emocyjka tylko, jakiś obraz, skojarzenie i już kartka z długopisem, albo ekranik telefonu mobilnego. Wyładowanie się, próba uchwycenia coraz szybciej przewijającego się kalejdoskopu zdarzeń i wrażeń. Po raz pierwszy dostrzegłem to w zbiorze ukraińskiej poetki Natalii Horisznej, świetnie jednak zatytułowanym Pszczoła na asfalcie (2006), która potrafi „ułożyć” wiersze na każdy temat. Teraz widzę to w nadsyłanych do redakcji książkach. Starszy facet (77 lat) porażony zapewne telewizyjnymi obrazami i euforycznymi wypowiedziami komentatorów, pisze dwa wiersze zatytułowane: Robert Lewandowski, Kylian Mbappé. Ten drugi kończy się frazą: Perła wyłoniona z wód szmaragdowego oceanu. Szkoda, że nie czarna perła… Ale na to chyba językowa poprawność polityczna autorowi już nie pozwoliła.
W jego muzyce uderzał żarliwy niepokój, odzwierciedlający stan polskiego ducha. W połowie Francuz, urodzony nad Wisłą „rodem Warszawianin, sercem Polak, a talentem świata obywatel”, tak o Fryderyku Chopinie pisał Cyprian Kamil Norwid dzień po tym jak serce kompozytora, przewiezione później przez jego siostrę do Polski, przestało bić w 1849 roku.
Jubileusz 50-lecia pracy twórczej odnotowała Jolanta Baziak – poetka, eseistka, krytyczka literacka, animatorka kultury.
„Opustoszało życie w całej galaktyce
(mówią, że to przejściowe)
Osobiście zmagam się z własnymi niedorzecznościami”[i]
Od mojego Przyjaciela Bolesława Wróblewskiego otrzymałem egzemplarz Dziennika czasu zarazy i wojny (2024) Stefana Pastuszewskiego. Wysyłam więc dwie notatki: jedną dotyczącą okładki – jak ją widzę i rozumiem, drugą, będącą próbą zsumowania refleksji na temat wrześniowych zapisków Autora.
Norbert Krawczyk (ur. 1947), wieloletni dziennikarz radiowy, telewizyjny, prasowy, wydał niedawno szczupłą książkę zatytułowaną ZEZ. Opowiadania. Autor nie ukrywa swych lewicowych poglądów; jest typowym zwierzęciem politycznym. W jego opowiadaniach wszystko kręci się wokół współczesnej polityki, od Piłsudskiego poprzez Bieruta po wolną Polskę. Jest co pisać, tym bardziej, że autor wiele zdarzeń pamięta osobiście, będąc w tym czasie aktywnym dziennikarzem. To nadaje wiarygodności opisom.