Andrzej Bogucki - Apel bydgoskich opozycjonistów z 1986 r. usunięty z sieci

0 Dislike1
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

W 1986 roku grupa 53 bydgoskich opozycjonistów zwróciła się do Michaiła Gorbaczowa o odszkodowanie za straty, jakie Polacy ponieśli wskutek polityki Stalina. 13 września 2022 na Portalach Gazety Pomorskiej i Expressu Bydgoskiego tekst został opublikowany. Po kilku godzinach został usunięty z sieci. Pozostały w sieci ślady linków. Dobrze, że apel skopiowałem, dlatego wysyłam też w ZAŁĄCZENIU na pamiątkę.

 

Inicjatorem i twórcą apelu był Krzysztof Sidorkiewicz, prawnik i historyk, a w latach 80. współpracownik Centrum Obywatelskich Inicjatyw Ustawodawczych Solidarności. To w jego domowym archiwum zachował się jedyny zachowany egzemplarz petycji. Dokument liczy 7 stron, na ostatniej, obok Sidorkiewicza podpisali się Jarosław Wenderlich oraz Jerzy Lewandowski. Niestety nie zachowała się ostatnia karta z podpisami. Na pewno jednak figurowały tam podpisy Stefana Pastuszewskiego, Jan Perejczuk, Krystian Frelichowski oraz Roman Bartoszcze.

Policja odebrała dorobek życia toruńskiemu kolekcjonerowi. Kto za to zapłaci?

„Ufając w szczerość pańskiej polityki międzynarodowej, prosimy o rozważenie przyznania odszkodowań dla Polaków, którzy padli ofiara represji w okresie rządów Stalina w ZSRR” - czytamy w dokumencie. „Wypłacenie odszkodowań byłoby pięknym gestem, zabliźniającym w jakiś sposób powstałe rany. Znamy teorię, że pieniądz nie stanowi w życiu człowieka najwyższego dobra. Niewątpliwie są w życiu wartości wyższe. Należy jednak wyraźnie powiedzieć, że dobra materialne są jedyną wymierną rekompensatą w sytuacji, gdy nie da się wskrzesić ani zniwelować bolesnych szkód moralnych”.


Przedmiotem roszczeń były nie tylko odszkodowania dla osób pokrzywdzonych, ale również zagrabione dobra kultury:
„Naród nasz ma więc moralne prawo do pełnej odbudowy zrujnowanej ojczyzny. (…) Trudno pominąć milczeniem utratę części dorobku kulturalnego wielu pokoleń Polaków. Na dawnych polskich ziemiach wschodnich pozostało wiele dzieł sztuki, materialnych pamiątek historycznych składających się na dziedzictwo kulturowe naszego narodu. Nie wszystko zostało Polsce zwrócone. Poza granicami naszego państwa została pokaźna część księgozbioru Ossolińskich w Lwowie, a także niezwrócona część biblioteki Załuskich. Księgozbiory te przykładowo tylko ilustrują materialne straty w kulturze narodowej. Przy kompleksowym rozważeniu kwestii rekompensat za straty polskie ze strony ZSRR można również uwzględnić i te pozycje”.

O okoliczności powstania pisma zapytaliśmy Krzysztofa Sidorkiewicza. Jakie były okoliczności powstania tego listu?

W czerwcu 1986 roku przeczytałem wiadomość, że Michaił Gorbaczow godzi się na uregulowanie długów z czasów carskich. Chodziło o banki szwajcarskie i obywateli szwajcarskich. To była niespodzianka, bo odwieczną zasadą polityki rosyjskiej było niespłacanie jakichkolwiek długów. Jeśli zatem spłata miała dotyczyć czasów carskich, to tym bardziej przedmiotem spłaty powinny być bardziej współczesne zobowiązania.

Profesor. Jak Stanisław Salmonowicz wsiadł do taksówki z tabliczką "wolna"

Miał pan nadzieję, że list z Bydgoszczy ruszy lawinę?

Nie, tak naiwny nie byłem. Nie liczyłem na załatwienie tej sprawy, ale na nagłośnienie problemu. Niestety, to również nie do końca się udało. Próbowałem to pismo przesłać do Wolnej Europy, ale okazało się, że sprawa nie jest prosta, nie miałem takich znajomości.

Ile podpisów udało się zebrać?

Podpisy zbierałem w 2 lub 3 egzemplarzach. Przez jakiś czas pismo leżało w Komitecie Pomocy Więzionym za Przekonania, żeby nie trzeba było chodzić po prywatnych mieszkaniach. Ogólnie udało się zebrać 53 podpisy. Ale nie wszyscy chcieli podpisywać, niektórzy działacze Solidarności zastrzegali, że są związkowcami i polityka międzynarodowa ich nie interesuje. To było zaskakujące, bo to był czas pewnego poluzowania w kraju, po największej amnestii. Na piśmie znajduje się data „Listopad 1986”, ale ostatecznie pismo zostało wysłane na poczcie 17 kwietnia 1987.

Przesyłka dotarła?

Tego nigdy się nie dowiedziałem, bo chociaż opłaciłem „potwierdzenie odbioru”, żadnego potwierdzenia nie otrzymałem. Generalnie zapadła cisza. Jedyny ślad, który pozostał po tej przesyłce, znalazłem w książce Krzysztofa Osińskiego o bydgoskim regionie Solidarności, który informację o „listach do Gorbaczowa” znalazł w ubeckich sprawozdaniach. Nie chcę wyjść na megalomana, ale kilka dni po wysłaniu tego listu doszło do spotkania Gorbaczowa z Jaruzelskim, przekazując generałowi część zagrabionego księgozbioru Ossolineum. Zwrot tego zbioru był jednym z wątków naszego listu. Najprawdopodobniej jest to zbieg okoliczności, ale nie mogę wykluczyć, że treść listu, który był wyłożony do podpisu, została wcześniej przekazana władzom za pośrednictwem jakiegoś konfidenta.

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org

portal

We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.

Ok