Stary Żyd wyszedł z późnym Synem pod rozłożyste pinie

Mały wrzucał mu do kosza dorodne szyszki A Stary charczał mówiąc do niego czule

Szli prostą drogą na końcu której czekały irysy uosabiające tęczę

                                        Profesorowi  dr. hab. n. med.
                                        DARIUSZOWI JANCZAKOWI
                                        - chirurgowi  nadziei


W galerii mojej wyobraźni,  
coraz częściej przystaję przy obrazie,
na którym CZŁOWIEK w niebieskim fartuchu,
                                          ze skalpelem w dłoni.

* * *

Od dawna twarz mą troska uporczywa,
W zastygłą maskę woskową zamienia…
Między żywymi, jestem jak nieżywa,
A świat dla martwej nie ma już znaczenia.

I nie rozerwę ciężkiego łańcucha,
W którym za sprawą kłamstwa męki znoszę,
Na wieki kryje mnie już ciemność głucha
I świece gasną… Odpowiedz mi, proszę,