Edmund Pietryk - Piołun

Gdy Bóg doczłowiecza człowieka poeta

wierszem przeciera niebo - umiera w poł

modlitwy i ostatnim swoim wierszem

pozłaca księżyc Wiersz to przemijająca

wieczność w siódmym kręgu piekła bo

poeta powinien umrzeć w dzieciństwie gdy

w najważniejszym śnie wchodzi w samo

serce tajemnicy Zostaje po nim piołun

pokory w wierszach jak trumienne dzieciństwo

które chce coś powiedzieć światu żyjącemu

w szaleństwie w krzepkich rękach morderców

Na koniec mówi - przecież i Ty możesz się

zestarzeć Boże dlatego zostało mi

trochę deszczu i garść opadłych

brzozowych liści

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora