Stefan Pastuszewski - Moc i kunszt

Trzynastozgłoskowiec sylabotoniczny to klasyka polskiej poezji. To romantycy z Adamem Mickiewiczem, Juliuszem Słowackim, ale też postromantycy...Ba, chyba my wszyscy, jeśli poważnie traktujemy nasze życie, naszą twórczość i naszą polskość mamy się za postromantyków. Bo to silne uczucie radości czy smutku, połączone z troską i odpowiedzialnością na najwyższym poziomie.

Od wielu lat zastanawiam się nad obecnością wiersza rymowanego we współczesnej poezji polskiej i dochodzę do wniosku, że wobec mniej lub bardziej zagadkowych komunikatów

wiersza białego jego prawo obywatelstwa wynika z przekazu czy przesłania patetycznego, a więc w sprawach podstawowych lub satyrycznego, a więc w sprawach równie podstawowych, tylko ukazanych w krzywym zwierciadle.

Jerzy Utkin w tomie „Rozmawiaj sam ze sobą” łączy obydwa te typy przekazu, bo w dzisiejszym zagmatwanym świecie i niezbyt poważnej, gdyż w ramach demokratycznego pluralizmu akceptującej wszystko, także największy absurd bądź świństwo, formule komunikowania się nie można być śmiertelnie poważnym, a tym bardziej kaznodziejskim.

Tak więc wiersze autora „Trwogi trzciny”, choć w przewadze trzynastozgłoskowe przypominają wiersze Mikołaja  Reja, Jana Kochanowskiego i innych odrodzeniowców mówiących na wprost, choć z przekąsem o naszych, teraz już nawet nie tylko polskich, ale ogólnocywilizacyjnych negatywnych zjawiskach. Autor z niezwykłą mocą, wręcz z misją wkroczył we współczesność, to znaczy w jej etyczny i społeczny, a nawet polityczny wymiar.

Komentuje naszą rzeczywistość, nie chowając głowy w piasek, bez lęku o szyderstwo z powodu swojej jednoznaczności. Mamy więc rozważania na najbardziej gorące aktualne tematy - dwulicowość, tchórzostwo, służalczość, koniunkturalizm, niesolidarność, swarliwość, rozbicie polityczne i światopoglądowe, ludzką miałkość, cwaniactwo itd., itp.

Dzięki temu otwarty, a nie zadufany w sobie, czy ślepo zapatrzony w miałkie komunikaty z codzienności, które obecnie dominują w poezji polskiej, czytelnik czuje, że drgają w nim najwrażliwsze struny świadomości. Zachwyca się i obraża, ciągnie go i odrzuca, ale przede wszystkim myśli.

Tylko, co z wnioskami? Czy tak obudzony czytelnik będzie w stanie coś uczynić?

Niestety, Jerzy Utkin jest sceptyczny. Totalitaryzm współczesnych systemów finansowo-medialnych prących naprzód,  wszerz i w głąb jakby w, zdeterminowanym przez jakiś nadludzki mechanizm, pochodzie nie daje jakichkolwiek szans jednostce: 

     jesteś zbędną pozycja w spisie inwentarza

     która tylko na straty ten system naraża

     lub błędem statystycznym znikomym procentem

     zostajesz skasowany koniec kropka enter 

Czuję jednak, że jest to tylko przekora, że autor „Nigdzie swój” ma jednak swój program pozytywny, że prędzej czy później go objawi.

Poezja Jerzego Utkina jest formalnie perfekcyjna, co w przypadku wierszy rymowanych nie jest łatwe, bowiem dla utrzymania rytmu i zbudowania rymu często używa się waty słownej i pustych  protez. Tu wszystko jest znakomicie dopracowane, choć bez wielkich mąk twórczych, bo znać wielki talent, który pozwala słowom samym się składać. Wiersze są bardzo komunikatywne, bowiem poszczególne wersy są rymowane parami, co jak najbardziej przypomina Jana Kochanowskiego.

No i ten aleksandryn (dwunastozgłoskowiec), którym poeta napisał „Krajobraz po bitwie” (s. 27-28). Jakaż to szlachetna w swojej unikatowości na terenie poezji polskiej forma!

Mamy więc do czynienia z poetą wysokiej klasy, a sadzą tak  również tacy znawcy literatury, jak: Stanisław Chyczyński, Andrzej Dębkowski, Janusz Drzewucki, Leszek Żuliński. 
 

Jerzy Utkin: Rozmawiaj sam ze sobą, Wydawnictwo „Media Zet”, Piła 2009, ss. 32

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora