• +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Wojciech Kawiński - wiersze

    Jeszcze nie dzisiaj

     

    I

    On jeszcze trwa, stary

    konar dębu 

    ma 90 lat i oddech leśnej

    polany w sobie 

    do niedawna chodził z dolin, przez

    wzgórza

    na górski szczyt; teraz już tylko

    o tym mówi 

    słyszy źle, niewiele go obchodzi

    teraźniejszość przy-

    padków, tyleż kruchych

    co twardych niczym krzemień 
     

    II

    Utracił wiele, zyskał za-

    pomnienie,

    także chwilową jasność imion

    sylwetek drobnych faktów

    podróży;

    po skonfliktowanym wówczas

    kontynencie 

    córka wyjechała

    żona odeszła,

    matka i ojciec jawią się

    jako senne widziadła

    w polu,

    zaoranym nie-

    wyobrażalną porą 
     

    III

    Będzie go brakowało

    chociaż jestem pewien, że nawet mnie

    młodszego

    dawno przeżył; prześnił na jawie

    śmiertelnej

    w słońcu jastrzębiopodobnym- 
     
     
     
     

    * * *

    Nie potrafię zasnąć

    w upale i w ciele 

    Janusz Sochoń 
     

    blisko mi do ciebie daleko

    do wewnętrznej równowagi -

    aby uchwycić się

    dłoni powietrza

    muszę prosić wszechmogącego

    o pomoc 

    ale droga nadal jest bez-

    brzeżna nadzieja chuda -

    szyderstwo w co drugim momencie

    spotkania

    z tobą

    doczesności miaro która ustalasz 

    którędy jak kiedy z jakim

    bagażem czy bez- 
     
     

    Spór

     

    zdjąć

    z opisu, z obrazu, z jego

    formy

    zbędne słowa 

    by były jedynie pod-

    pisem niemym, milczącego

    świadka: 

    niech będą

    skazą, brudzącą

    widzenie, lecz nie-

    zakończoną 

    w obcości swej oporne;

    a jednak

    konieczne... 
     

    To było rok temu -

     

    Przyjechali z przedsiębiorstwa,

    czarnym samochodem.

    Ciało trzeba było

    wynieść na podwórze, gdyż

    trumna

    nie zmieściła się w drzwiach.

    Odjechali; zostawiając nas

    samych.

    Sieroctwo odczuliśmy

    po pogrzebie. Dzisiaj

    zastanawiamy się,

    jak to się odbędzie

    następnym razem; po zmianie

    mieszkania. 
     
     
     

    Późne słowo do M. 

    jeżeli mogę prosić -

    nie przychodź

    do mojego snu

    który jest raną - 

    tak jak ty

    i o tobie pamięć - 
     

    Klasycy. Ich głosy -

     

    Jesteś -

    aby mówić mógł; 

    martwy człowiek, żywy Bóg. 

    Ciepła trawa -

    zimny stos; 

    w gałązkach ciemności, głos. 
     

    Do -

     

    Śpiesz się duszo,

    mówi ciało 

    nieba dużo,

    czasu mało.

    Również tego autora