Marcin Dydyna - Jasne ślady na zmąconym tle

pęcznieją przekreślone słowa
z puentą zgubioną na wstępie

ktoś prawi kazania które wybrać miejsce
więc gipsuję
podziurawione myśli

wyciskam się do suchej kartki
rozkładam na wiersze

Księżyc pilnuje beztroskich gwiazd

mrok wbił paznokcie szarpie na wszystkie strony
przypomina się ilekroć milknie księżyc

otwarty na najbardziej stromą przepaść
uwiązałem pętlę na której zawisła tęsknota
ktoś wykradł niebu gwiazdę

opowiadaj mi każdy ból
bo tylko wtedy życie ma sens
gdy cierpi się we dwoje

Również tego autora