• +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Zbigniew Szwaja - DZIWACY

    Nie wiem, co wyjdzie z tej pisaniny: kąśliwy felieton, obyczajowy esej czy zwykła publicystyka, nie mogę jednak powstrzymać się od zabrania głosu, a nawet od zaagitowania o szeroką dyskusję na temat homoseksualizmu.
    Usłyszałem bowiem ostatnio w jednym z wywiadów telewizyjnych o satyrze na temat gejów wypowiedź oburzonego przedstawiciela kochających inaczej, że w tej tematyce Polska jest kulturalnie bardzo zacofana w stosunku do Zachodu i satyra na temat homoseksualizmu nie powinna być tak niedelikatna i gruboskórna jak jest u nas.
    Nie był to, niestety, jedyny taki głos w tej sprawie. To stwierdzenie upewniło mnie właśnie w poczuciu niedosytu dyskusji i oceny w odniesieniu do homoseksualizmu w Polsce, bo, muszę przyznać, zaniepokoił mnie ten osąd, gdyż uważam, że liberalizm i tolerancja wobec homoseksualistów w Polsce są tak daleko posunięte, że zaczynamy się oswajać z pojęciem homoseksualizmu, jak z czymś normalnym, czy  nawet naturalnym, a przecież byłoby to tylko najnormalniejszym nonsensem.     

    Nie czuję się ani predestynowany, ani odpowiednio kompetentny, aby arbitralnie zabierać głos na temat homoseksualizmu, mam jednak pewność, że ta tematyka, mimo jej starowieczności, stanowi margines naszego życia i nie może być traktowana inaczej niż bardziej lub mniej popularne, ale jedynie d z i w a c t w o.
    Dowodzi tego niezbicie konfrontacja leksykonalnych pojęć dotyczących homoseksualizmu i tegoż dziwactwa. W "Praktycznym słowniku współczesnej polszczyzny", wydawnictwa Kurpisz z 1997 r., znajdujemy takie określenia:

    "HOMOSEKSUALIZM - odmienność w potrzebach seksualnych polegająca na ukierunkowaniu popędu seksualnego do osobników tej samej płci, występująca u mężczyzn i kobiet jako skłonność wyłączna albo jako biseksualizm, czyli skłonność towarzysząca w różnym stopniu pociągowi do osób płci przeciwnej."
    Znamienne jest także dopełnienie tego określenia uzupełniającymi stwierdzeniami:
    "Nauka nie traktuje obecnie hemoseksualizmu jako dewiacji. Homoseksualizm zgodnie z polskim prawodawstwem nie jest karalny. Bliskoznaczne określenia: pederastia, lesbizm, miłość lesbijska, safizm, pedalstwo. Antonim: heteroseksualizm."

    "ODMIENIEC  - człowiek różniący się od innych ludzi zachowaniem, postępowaniem, strojem i t. p., naruszający zwyczaje panujące w danej grupie społecznej, w określonym środowisku".
    Bliskoznaczne: dziwak, dziwoląg, cudak, odchyleniec, dziwadło, wariat, oryginał.

    "DZIWACTWO - osobliwość charakteryzująca się nietypowością, ekscentrycznością, niekiedy też śmiesznością". Bliskoznaczne: nienormalność, cudactwo, cudaczność, dziwaczność, nieprzystosowalność, dziwność, ekstrawagancja, ekscentryczność, ekscentryzm. Antonimy: normalność, przeciętność.    

    "DEWIACJA (w psychologii i socjologii) - pewne odchylenie od przyjętych norm, nieprawidłowość, postawa lub zachowanie sprzeczne z obowiązującymi regułami."
    (w medycynie) dewiacja seksualna - trudne do precyzyjnego zdefiniowania zaburzenia potrzeby seksualnej, zboczenie seksualne.                  


    Termin dewiacja seksualna odpowiada w polskim piśmiennictwie amerykańskiej nazwie parafilia. Bliskoznaczne określenie: zboczenie, odchylenie, nieprawidłowość, anomalia, nienormalność, odchyłka, skrzywienie, zaburzenie. Antonimy: normalność, przystosowanie się.

    Interesującą ciekawostką może tu być aktualne brzmienie definicji samego homoseksualizmu i zastosowanie pozostałych definicji w odniesieniu do homoseksualizmu, ponieważ zjawisko homoseksualnych upodobań sięga czasów antycznych i charakteryzowane było bardzo różnorodnie. Nie będzie to jednak przedmiotem zainteresowania jej wypowiedzi, ograniczonej do współczesnej sytuacji homoseksualizmu w cywilizowanym świecie, w którym homoseksualistów się nie prześladuje ani nie karze, choć nie tak dawno tak właśnie często postępowano.

    Dla uświadomienia sobie jednak aktualnej pozycji zjawiska homoseksualizmu, a w szczególności w jego sytuacji po drugiej wojnie światowej, warto przypomnieć, że w faszystowskich Niemczech homoseksualizm był z wielką zajadłością prześladowany i traktowany jako jedno z najgorszych i najohydniejszych przestępstw wobec praw III Rzeszy. Można chyba zaryzykować twierdzenie, że właśnie ta kwalifikacja w mentalności zbrodniczego hitleryzmu ułatwiła bardziej tolerancyjne i humanitarne potraktowanie homoseksualizmu w mentalności krajów antyfaszystowskich. Stąd mimo generalnego uznawania zachowań i odczuć homoseksualnych jako niezgodnych z moralnymi i socjologicznymi normami postępowania nie traktuje się ich za odchylenia chorobowe, a jedynie jako marginalnie występujące dziwactwa. Dotyczy to również Polski.   

    Stanowisko takie wynika z naszego rozwoju intelektualnego, naszej obyczajowości i tradycji, wreszcie z naszej kultury i religijnego wychowania, których kanony oceny i selekcji nigdy nie dopuszczały do innego traktowania homoseksualizmu niż jak, co najwyżej, za ekstrawaganckie odstępstwo od naturalnego damsko - męskiego pociągu seksualnego, a w bardziej wysublimowanej formie jako dziwacznej wrażliwości, wyrosłej na bazie miłości, ale wbrew niej, co objawiać się musiało w formie czegoś na wskroś odrębnego od generalnych sposobów objawiania swoich uczuć i upodobań. Co więcej, homoseksualizm nie zyskał nigdy aprobaty, zarówno społecznej, jak i indywidualnej, a obecne, walczące o swoją inną niż dotąd pozycję ruchy domagające się pełnej równości tej odmiany ludzkich manier z powszechnie stosowanymi objawami pozytywnych uczuć między ludźmi korzystają przeważnie ze źle pojętej solidarności z dążeniami do ludzkiej wolności.

    Nie jestem szczególnie przygotowany do pełnego przedstawienia roli dziwactwa w świecie lub tylko w Polsce. Nie wiem nawet, czy istnieje taka dziedzina nauki lub wiedzy, która tą formą ludzkiej emanacji się zajmuje. Zapewne tak, bo ludzka dociekliwość i inteligencja ma bardzo szerokie spectrum i Jan Brzechwa ze swoją Kaczką Dziwaczką ma niewątpliwie w nich odpowiednie miejsce. Nie zraża mnie to jednak, aby przedstawić kilka gołym okiem widocznych przykładów odmian zachowań ludzi, które można zaliczyć do ludzkich dziwactw i jako takich odpowiednio je ocenić, częściowo nawiązując do zjawisk homoseksualizmu.  

    Nie zbudzi zapewne niczyjej wątpliwości, że pojawienie się na ulicy Marszałkowskiej w Warszawie mężczyzny ubranego w zwiewną, a w dodatku kusą sukienkę uznać trzeba za pełne dziwactwo, jeżeli nie jest to element określonego happeningu czy przedstawienia. Nie inaczej ocenimy w lecie okutaną w sute futro kobietę na sopockiej plaży, czy biegnącego w zimie jedynie w kąpielówkach faceta po śniegu Hali Gąsienicowej. Są to jednak przykłady niemal sytuacyjne i trudno je porównywać z ogólnie pojętym dziwactwem homoseksualizmu. Trzeba by sięgnąć po przykłady samych tylko stosunków, tak zwanych płciowych u homoseksualistów i u ludzi kochających się naturalnie, ale to zbyt obsesyjne, aby rozpatrywać n. p. drogę prącia w czasie stosunku i posługiwać się takim przykładem na dowód dziwactwa. Poszukajmy jednak innych przykładów zjawisk, które dałoby się, przynajmniej formalnie porównać z ciągotami homoseksualnymi. Weźmy dla przykładu tematy nudyzmu, potrzeby obnażania się, awangardowego toplessizmu czy innych tego rodzaju objawów ludzkich zainteresowań i postępowań. Zapewne inaczej trzeba je widzieć przy ocenie plaży w Chałupach, a inaczej po incydencie z gołym facetem rozpostartym na tle rozpiętego płaszcza na Dworcu Centralnym. Jednak i jedno i drugie obnażanie się uznamy za sytuację wyjątkową, za coś, może i wytłumaczalnego, a jednak dziwacznego na tle reszty. Odnotujmy jednak, że mamy tu do czynienia zarówno z dobrowolną ludzką postawę innego niż powszechne korzystania z wolności i w bardzo różnych okolicznościach - od zamkniętego od reszty świata środowiska po zachowania pod wpływem niezależnych od człowieka czynników chorobowych. Te warunki nie abstrahują od zjawisk homoseksualizmu, do porównywania z nim wymagają jednak co nieco abstrakcyjnego spojrzenia nie na tle jakiegokolwiek podobieństwa zjawisk, a jedynie odstępstwa od normalnego postępowania. Takie same spojrzenie potrzebne jest przy obserwacji innych zjawisk inności. Leworęczność ludzi może być tu dobrym przykładem. Leworękich ludzi spotykamy niemal wszędzie i to na jakich stanowiskach, nie wyłączając prezydenta USA! Ta inność w stosunku do powszechniejszej praworęczności jest często wyjątkowym zjawiskiem, ma jednak naturalne podłoże w psychice i motoryce człowieka i nie jest już w większości wypadków dziwactwem, chociaż u nas, w Polsce, budzi jeszcze zdziwienie i zaciekawienie. Na szczęście nie wywołuje to ani protestów ze strony praworęcznych, ani dodatkowych żądań ze strony leworęcznych. Nawet antyprzysłowiowe żegnanie się lewą ręką przy pacierzu jest już zrozumiałe i tolerowane. Na tym tle odmienność używania lewej zamiast prawej ręki skłania sugerować, że jest to odrębność zbliżona do homoseksualizm, jakkolwiek rodzajowo zupełnie inna i vice versa.

    Zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja w odniesieniu do ludzi małosprawnych, ułomnych, niewidomych czy inaczej upośledzonych. W odniesieniu do tych, z pewnością różniących się od reszty społeczeństwa ludzi, nie stosujemy nigdy pojęcia dziwaków i staramy się w miarę możności tak wyodrębnić ich inność, aby w niej właśnie znaleźć możność pomocy tym ludziom w życiu. Mimo nieodpartej chęci zmieszczenia w tej kategorii homoseksualizmu istnieje wiele przesłanek, aby nie uznawać tej seksualnej inności za następstwo jakiejkolwiek choroby (zboczenia), co z kolei nie wyzwala w społeczeństwie odruchu bądź świadomego działania na rzecz innego, przeważnie lepszego, traktowania homoseksualistów.

    W dalszym poszukiwaniu analogii dla homoseksualizmu wśród znanych nam odmian inności - dziwactw można wymienić wszelkie ruchy przeciwne utartym zwyczajom, bądź ustalonym prawom, jak chodzenie tyłem, na czworaka, na szczudłach, pomijając jazdę samochodem pod prąd, bo to odruch samobójczy i bardzo zindywidualizowany, malowanie ciała lub jego części na odpowiednie kolory, stosowanie specyficznych form zachowania się, gestykulacji i wyglądu, mówienie odrębnym, niezrozumiałym dla innych językiem, szokowanie, w formie pospolitej, jak uliczne demonstracje, bądź wyjątkowej, a nawet wyuzdanej, jak zbiorowe samobójstwa czy inne akty szaleńczych ekstrawagancji. Takie wyodrębnianie ludzi - dziwaków nie różni się od wyodrębniania ludzi objętych ciągotami homoseksualnymi, a nawet nie traktowane jest jako dyskryminacja wobec tych odmieńców, niezbędne jest tylko określenie, co stanowi zasadniczą przyczynę tej odmienności od powszechności - technika, etyka, psychika czy inne czynniki, bądź skłonności.

    Wszystkie powyżej przytoczone i im podobne odchylenia od powszechności, równoważnej normalności nie pasują w pełni do zjawiska homoseksualizmu na skutek tego, że homoseksualizm w zasadzie nie jest zjawiskiem jednostkowym, jednoosobowym. Jak do tanga, tak do homoseksualizmu potrzeba dwojga. Jest to zatem inność szczególna, nie koniecznie wyrafinowana, ale stawiająca tą dwoistością uczestników specyficzne warunki, aby mogła zaistnieć. Ta odmiana tej odmienności nie jest jednakże czymś nadzwyczajnym, co powodowałoby traktowanie homoseksualizmu inaczej niż inne dziwactwa. Tutaj homoseksualny seks nie odbiega od gry w tenisa (nawet przysłowiowy singel dotyczy przecież dwóch osób), a nawet nie dostaje do takich uciążliwych manier jak poszukiwanie czwartego do brydża.
    Odznacza się jednak jedną szczególną cechą. Póki jest tajemnicą alkowy jest zwykłą odmianą upodobania, dziwactwem staje się dopiero wtedy, gdy jego istnienie ujawni się poza tą alkową.

    A jednak homoseksualizm jest przeważnie spostrzegany jako inność niebezpieczna, ekstrawagancka, budząca zaniepokojenie, bądź nawet masowe sprzeciwy wobec siebie. Podkreślana często naturalna grzeszność homoseksualizmu w sferze tak wrażliwej jak ludzkie uczucia nie jest tego dostatecznym wyjaśnieniem, bo zarówno zbrodniczość, złodziejstwo, wiarołomstwo czy krzywoprzysięstwo uznawane są też za wielce negatywne odchylenia od normy jako odstępstwo od przykazań, - a jednak nie wywołują one tyle kontrowersji, co ewentualnie ujawnione lub nagłośnione zjawisko homoseksualizmu. Głównej przyczyny tego stanu opozycji wobec homoseksualizmu należałoby szukać w kilku czynnikach, związanych ze szczególnymi okolicznościami, jakie miały miejsce w XX wieku.

    Po pierwsze - w rozczarowaniu, jakie wywołało skonfrontowanie zjawiska homoseksualizmu w ramach powszechnego dążenia do wolności i swobody, zwłaszcza na tle wiedzy o bezwzględnym prześladowaniu jego objawów przez hitlerowców, niemal równorzędnym z prześladowaniem Żydów i Romów. Okazało się, mianowicie, że homoseksualizm to nie intymna, nawet wstydliwa odmienność w upodobaniach seksualnych poszczególnych osób czy par, ale niemal ruch społeczny, integrujący homoseksualistów w ramach danego państwa, a nawet w skali międzynarodowej dla uzyskania moralnego poparcia dla tej formy uprawiania seksu wbrew heteroseksualizmowi - narzuconemu przez większość kultur i religii na świecie jako naturalny sposób dążenia do reprodukcji w sferze uczuć pożądania, jak u wszystkich zwierząt i z udziałem miłości, jak wśród ludzi.       
    Po drugie - w wyniku świadomego sprzeciwu wobec jawnie wykraczających poza sprawy tolerancji dla homoseksualizmu żądań tych dziwaków w zakresie takich uprawnień, jak: śluby, adopcja czy ulgi w opodatkowania spadków i t. p. Okazało się bowiem, że ruch swobodnego uprawiania homoseksualizmu żąda nie, n. p. prawa do otwierania homoseksualnych domów publicznych czy zniesienia jakichkolwiek prawnych ograniczeń do środków, bądź przywilejów, dostępnych dla niehomoseksualistów, lecz równouprawnienia z powszechnym heteroseksualizmem w sprawach rodzinnych i cywilnych mimo świadomości wielu naturalnych odstępstw w stosunku do tej formy współżycia między ludźmi i jawnej śmieszności takich żądań. Po trzecie - wszystkie "grzechogenne" odstępstwa od normy, a więc wspomniane już wyżej złodziejstwo, zbrodniczość, wiarołomstwo czy krzywoprzysięstwo są generalnie piętnowane, potępiane, a nawet karane, natomiast homoseksualizm, mimo oczywistej naganności, uwolniony jest od winy i kary.

    Efektem tych postaw są szczególnie silne opory i sprzeciwy wobec uznania osób uprawiających homoseksualne praktyki za pary homoseksualne zrównane w uprawnieniach i w ocenie ze związkami małżeńskimi od lat usankcjonowanymi prawem kościelnym lub cywilnym. Konsekwentnie powstają sprzeciwy zrównania w pojęciu i uprawnieniach rodziny homoseksualnej i heteroseksualnej, szczególnie w zakresie formy powstawania rodziny (śluby) oraz następstw tej formy w prawie spadkowym i podatkowym. Wywoływane powyższymi przyczynami zjawiska uznawane są aktualnie w konsekwencji przedstawionych tu okoliczności i tendencji za typowe objawy dziwactwa, zaś działania homoseksualistów pozornie w zakresie ich walki o wolność i równość z heteroseksualistami, są w rzeczywistości z gruntu ośmieszającymi ludzi demonstracyjnymi paradami, ukazującymi właśnie objawy odmienności, a nie równania do normalności. Perspektywą osiągnięcia ewentualnego wspomnianego wyżej równouprawnienia jest zaś obraz skarlałego państwa, jako skutek rozwydrzenia obyczajów oraz nieuchronnego wieloletniego braku przyrostu naturalnego ludności.


    Na kanwie tego pesymistycznego obrazu zagrożenia regresem w naszym kraju, nie trudno znaleźć przykłady rysującego się już obecnie zjawiska rozpasania dziwactw, nie tak może drastycznych jak homoseksualizm z jego wstecznictwem w zakresie rozwoju ludności, ale też głęboko i szeroko rozpowszechnionych i podobnie jak homoseksualizm walczących o równouprawnienie z czynnikami naturalnymi.

    Jak łatwo się domyśleć z miejsca, gdzie się o tym mówi,  bo z miesięcznika literackiego, mowa będzie o polskiej literaturze, konkretnie o polskiej poezji. W niej to bowiem na początku XX - go wieku wiersze zawierające naturalny składnik poezji - rym stanowiły 100- % twórczości poetyckiej dały znać o sobie pierwsze powszechniejsze objawy poetyckiego dziwactwa - wiersz biały. Jego ilościowa ekspansja, podyktowana łatwością pisania i nieograniczoną swobodą w kreowaniu wiersza oraz żądania dla niego równouprawnienia z wierszem rymowanym w zakresie tworzenia poezji sprawiły, że zaledwie po upływie jednego wieku ilość wierszy rymowanych, a więc poezji prawdziwej, zmalała w naszym kraju do kilkunastu procent ogólnej ilości emitowanych wierszy. Dopuszczenie do równouprawnienia pod nazwą poezji wiersza białego z wierszem naturalnym - rymowanym spowodowało, że protezja, czyli wiersze nierymowane, jest w obecnej literaturze blisko ośmiokrotnie liczniejsza niż wiersz rymowany! To wielkie zwycięstwo dziwactwa i ogromna klęska normalności !

    Nie znam proporcji występowania homoseksualizmu aby ocenić skalę niebezpieczeństwa z powodu jego dziwactwa. Przypuszczam jednak, że wielkości bezwzględne nie będą tutaj potrzebne. Ważna jest bowiem żywotność nowego czynnika i przyzwolenie dla niego. Nie sądzę także, aby aktywność homoseksualizmu w naszym kraju dorównała protezji, o której była przed chwilą mowa. Nie będzie jednak dla nikogo krzywdą, gdy jej przykład posłuży za odpowiednie memento przy każdym dziwactwie, jakie przyjdzie nam witać. Ufam jednak mądrości naszego społeczeństwa i szczęśliwym okolicznościom, że to homoseksualne nie okaże się tak groźne jak protezja, trudno bowiem o dziwactwo groźniejsze od niej. Ale czy to wystarczy, aby ustrzec się przed ponurymi skutkami wolnego rozwoju dziwactwa homoseksualizmu?