Mateusz Bourkane - OLŚNIENIA DNI POWSZEDNICH

Chamowo Mirona Białoszewskiego to książka, której ubiegłoroczną publikację uznać można za jedno z ważniejszych zdarzeń, jakie miały ostatnio miejsce na polskim rynku literackim. Doniosłość ta wynika przede wszystkim z faktu, iż wspomniana edycja stanowi pierwsze pełne wydanie tekstu, drukowanego za życia autora wyłącznie w niewielkich fragmentach. Oddana w ręce czytelników proza, wpisująca się w gatunkową formę fabularyzowanego dziennika, jest nie tylko wartościową kreacją artystyczną, lecz także trudnym do przecenienia źródłem wiedzy o biografii wybitnego pisarza.
Na kartach Chamowa ukazał Białoszewski nieco ponad rok ze swego życia, narracja obejmuje bowiem okres od 13 czerwca 1975 do 27 czerwca 1976. Inspiracją, za sprawą której zrodziła się koncepcja utworu, stała się przeprowadzka poety z warszawskiego Śródmieścia do nowego mieszkania przy Trasie Łazienkowskiej. Nie będzie przesadą stwierdzenie, iż przenosiny ze swojskiej kamienicy do świeżo wybudowanego mrówkowca były dla artysty istotnym doświadczeniem o charakterze egzystencjalno-poznawczym. Dziennikowa narracja przedstawia stopniową adaptację pisarza do zaistniałych okoliczności, który to proces obejmuje zarówno sferę mentalną, jak i praktyczne problemy bytowe. W przypadku Białoszewskiego dostosowanie owo okazało się niełatwe z tego głównie względu, że codzienność, nawet ta najbardziej prozaiczna, stanowiła dlań zawsze obiekt szczerej afirmacji. Piękno przedmiotów i spraw powszednich, tylekroć prezentowane w twórczości autora Mylnych wzruszeń, trudno było poecie odnaleźć w ponurej, betonowej rzeczywistości PRL-owskiego blokowiska. Dlatego też Chamowo jest de facto kroniką ponownego poznawania świata, zapisem dokonującej się powoli rekonstrukcji prywatnego mikrokosmosu pisarza. Odzyskując zagubioną na krótko codzienność, uczy się bowiem Białoszewski na nowo dostrzegać ten zwłaszcza jej wymiar, dzięki któremu każde, najdrobniejsze nawet doświadczenie, przeistoczyć się może w metafizyczną epifanię.
Ostatnimi czasy, co nie jest refleksją specjalnie odkrywczą, ma się niestety coraz rzadziej okazję zetknąć się z narracjami wysokiej próby. Cieszyć więc musi, gdy tak jak w wypadku Chamowa, udostępniony zostaje publiczności fragment spuścizny naprawdę wielkiego artysty. Tym bardziej, że ocalając ważny wycinek literackiej przeszłości, wydawcy książki zapewnili zarazem odbiorcom niekwestionowaną przyjemność czytelniczą.

Miron Białoszewski, Chamowo, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2009, ss. 388.