Urszula Soja - Zakochana Rzymianka

Sulpicja była rzymską poetką, żyła w I w. p.n.e. pod opieką wuja Waleriusza Messali Korwina, dystyngowanego męża stanu i protektora poetów. Napisała sześć krótkich elegii miłosnych adresowanych do ukochanego, którego nazywa Cerynthusem. W wierszach wyraża otwarcie swe uczucia: radość zakochania, smutek rozłąki, zazdrość o rywalkę. Utwory Sulpicji zachwycają szczerością i bezpośredniością wyznania. Wiele kobiet pisało wiersze w starożytnym Rzymie. Jednak tylko utwory Sulpicji przetrwały.

I
Przyszła miłość. Nareszcie. Ukrywać ją
byłoby mi bardziej wstyd niż odsłonić.
Uproszona wierszami bogini miłości
przyniosła mi go i złożyła na moim łonie.
Wenus spełniła obietnice! Niech mą radość
opowiada ten, kto san jej nie zaznał.
Nie chcę stawiać pieczęci na liście,
nieważne, że ktoś go przeczyta przed nim.
Miło grzeszyć, mierzi mnie udawanie,
niech mówią, ze byłam z nim - godna z godnym.

II
Nadszedł niemiły dzień urodzin,
który na uprzykrzonej wsi
i bez Cerynthusa spędzić trzeba.
Cóż jest słodszego niż miasto? Po co
dziewczynie willa Arrecjum i pola
obmywane chłodnym nurtem rzeki?
Daj mi spokój, zbyt troskliwy Messalo,
Nie w porę ta podróż, mój srogi krewniaku!
Tu duszę i zmysły, odchodząc, zostawię,
skoro nie pozwalasz mi być panią siebie.


III
Czy wiesz, ze smutną podróż
odwołano po myśli dziewczyny?
W dzień urodzin wolno nam być Rzymie.
Dla nas obojga to będzie radosny dzień,
który zdarza się tak niespodziewanie.

IV
Dziękuję ci, ze ufasz mi i pozwalając sobie
na całkowitą swobodę, nie obawiasz się,
bym ja mogła upaść nisko.
Zatroszcz się lepiej o tę nierządnicę w todze,
przyciśniętą koszyczkiem z przędzą
niż o Sulpicję, córkę Serwiusza.
O mnie martwią się ci, którzy jej nie cierpią,
bym nie ustąpiła niegodnej miejsca w łożu.

V
Czy troszczysz się, Cerynthusie,
o swoją dziewczynę, gdy ciało me
zmęczone dręczy gorączka?
Nie bardziej pragnęłabym zwyciężyć
smutną chorobę niż wiedzieć, że ty
także chcesz mego wyzdrowienia.
Cóż mi pomoże, gdy pokonam chorobę,
jeśli ty lekko znosisz moje cierpienia?

VI
Obyś nie kochał mnie już, najdroższy,
tak namiętną miłością,
jak czułam się kochana kilka dni temu,
jeśli w całej mej młodości popełniłam
coś, czego, głupia, bardziej bym żałowała
niż że cię wczoraj w nocy opuściłam,
pragnąc ukryć ogień, jaki płonie we mnie.