Emil Biela - DWADZIEŚCIA DWA SAMOCHODY PREZYDENTA

Lata dwudzieste, lata trzydzieste, ubiegłego stulecia obrastają w legendę. Podobno dawniej było lepiej i piękniej... Podobno. Fak-tem na pewno jest, że czasy II Rzeczypospolitej budzą dziwną tęskno-tę. Może dlatego, że były to „czasy przedtelewizyjne", a więc zasad-niczo odmienne, inne od dzisiejszych? Z pewnością tak. O najwybitniejszych celebrytach międzywojnia pisze SŁAWOMIR KOPER w książce „Życie prywatne elit Drugiej Rzeczypospolitej". Jej bohaterowie to kolejno: Bolesław Wieniawa-Długoszewski, Józef Pił-sudski, Ignacy Paderewski, Edward Śmigły-Rydz, Stanisław Wojciechowski, Ignacy Mościcki, Walery Sławek. Zaglądając „przez dziurkę od klucza" do życiorysów tych osób, S. Kopera przywołuje często zapominaną prawdę, że owi politycy byli przede wszystkim ludźmi, którzy popełniali błędy i miewali często swoje słabości. I o tym jest jego, ze wszech miar interesująca, publikacja oparta na dostępnych materiałach źródłowych z epoki.
S. Koper we wstępie zastrzega się, że poszukiwanie taniej sensacji nie było celem jego kwerendy. Życie prywatne polityków Drugiej Rze-czypospolitej obfitowało w różne zawirowania natury osobistej, ale wydarzenia związane ze sferą intymną przedstawione zostały w sposób rzetelny, bez epatowania szokującymi informacjami. Kopera wyz-naje, że nie można było jednak w każdym wypadku personalnym uniknąć pewnych tematów: upodobania do alkoholu, problemów rodzinnych i uczuciowych, kłopotów finansowych, nałogów karcianych, zmiany wyznania itp.
Wiele wydarzeń do dnia dzisiejszego nie zostało do końca wyjaś-nionych. Do dziś nie ustalono na przykład, jakie były przyczyny śmierci przyjaciółki Józefa Piłsudskiego – Eugenii Lewickiej, ani czy piękna lekarka, młodsza od Marszałka o trzydzieści lat, była ostatnią miłością Naczelnika? Czy rzeczywiście już po jej śmierci lub u schyłku jej życia, spotykał się z Jadwigą Burhardt? Nie wiadomo też, z jakich powodów została zamordowana partnerka Edwarda Śmigłego-Rydza – Marta Zaleska. Czy powodem zabójstwa było zgubne upodobanie do rozrywki i kontakty z gangsterami na Lazurowym Wy-brzeżu, czy też próba kolaboracji jej partnera z Niemcami podczas wojny?
Rauty, bale, polowania, bankiety, herbatki to charakterystyczny rys ludzi kierujących odrodzoną Polską. Szczególne upodobanie do wyk-wintu miał Ignacy Mościcki. Ten wybitny naukowiec, który „zdradził" naukę dla zaszczytnej prezydentury, aprobował budżet swego urzędu tak dalece, że w roku 1930 wynosił on ponad 4,5 miliona złotych. Sama pensja prezydenta wynosiła 300 tysięcy złotych rocznie (kilogram cukru kosztował złotówkę!). Dla porównania: utrzymanie prezydenta USA kosztowało wtedy podatników 3,8 miliona złotych, Niemiec – 2 mi-liony, a Francji zaledwie 1,3 miliona, Ale jak tu można się dziwić, skoro prezydent Niemiec miał do dyspozycji dwa samochody, a Mościc-ki aż dwadzieścia dwa!
Tenże prezydent ostanie lata życia spędził w Szwajcarii. Utrzymywał się z nieregularnego zasiłku udzielanego przez polskie przedstawicielstwo dyplomatyczne i sprzedaży rzeczy, przywiezionych ze sobą z kraju. Zażądał, aby po śmierci (2 X 1946) pochowano go bezpośrednio w ziemi na miejscowym cmentarzu w Versoix. Na mogile ustawiono prosty, drewniany krzyż z inicjałami „I.M.". W 1993 roku zwłoki Mościckiego zostały sprowadzone do kraju i uroczyście pocho-wane w warszawskiej katedrze św. Jana.
A skoro o państwowych, czyli „naszych pieniądzach" była uprzednio mowa, to trzeba podać za Sławomirem Koperem, że nie wszyscy przedwojenni celebryci byli rozrzutni. Szczególnie uczciwy finansowo był Piłsudski. Marszałek, po osiedleniu się w Sulejówki, podróż-ował po kraju wagonem drugiej klasy. Mówiło się o chorobliwej uczci-wości. Podobnie postępowali jego współpracownicy, wywodzący się z Organizacji Bojowej PPS. Walery Sławek, kończąc urzędowanie jako premier, spakował się do jednej walizki, a następnie planował rezygnację z trzypokojowego mieszkania w stolicy, gdyż nie stać go było na czynsz. Aleksander Prystor, również były premier, wraz z żoną mieli skromny mająteczek pod Wilnem, gdzie największym luksusem były dwa konie.
No, cóż rzec? Naśladowców szukać trzeba ze świeczką.

Sławomir Koper: „Życie prywatne elit Drugiej Rzeczypospolitej", Bellona, Oficyna Wydawnicza RYTM, Warszawa 2010, ss. 320

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora