Karol Pastuszewski - Polska droga do wolności

Młode ośrodki naukowe miewają więcej inwencji, energii i chęci do działania niż stare, to prawda dość powszechna. Tak jest i w tym wypadku – Opole ze swoim niezbyt dawno założonym Uniwersytetem, z pracownikami naukowymi, a także z ambitnym gronem pedagogicznym III Liceum Ogólnokształcącego im. Skłodowskiej-Curie oraz przy wsparciu życzliwych władz samorządowych i sponsorów kolejny raz dostarcza nam ciekawą książkę. 
Nie tak dawno mieliśmy tom prac wygłoszonych w czasie konferencji zorganizowanej z okazji rocznicy zamachu majowego w 1926 roku, później był Romana Dmowskiego i jego współpracownicy, a ostatnio otrzymaliśmy szczególnie ważną i ciekawą pozycję, dotyczącą przełomowych chwil z naszej najnowszej historii: „ Polska droga do wolności. Rok 1989. Polityka – Edukacja – Kultura".
Wszystkie opracowania w „ Drogach do wolności " są bardzo ciekawe, niemniej warto zwrócić szczególną uwagę na ostatni rozdział, a mianowicie na wyniki badań opinii Opolan na temat transformacji ustrojowej. Ankietę przeprowadzili uczniowie III LO pod kierunkiem  Macieja Skoczylasa (Adam Baj, Agata Wojtczak- autorzy tekstu).
Okazuje się, że poziom wiedzy z zakresu najnowszej historii nie jest najwyższy. Na pierwsze pytanie dotyczące jednego z najważniejszych wydarzeń w dziejach Polski wyborów
4 czerwca 1989 roku tylko połowa ankietowanych stwierdziła, że to bardzo ważna data. Druga połowa, złożona przeważnie z ludzi młodych, z nieukończonym 25-tym rokiem życia, a więc nie pamiętających jak było 20 lat temu i z wykształceniem podstawowym nie uważała, żeby te wybory miały aż tak wielką doniosłość. Natomiast niemal wszyscy zgodzili się, że były potrzebne. Na pytanie: -czy znasz postanowienia Okrągłego Stołu?, większość ankietowanych nie potrafiła odpowiedzieć. 57 proc. uznało, że polityka grubej kreski była polityką słuszną.
Z pytaniem o pierwszego niekomunistycznego premiera nie umiano sobie poradzić. Najwięcej odpowiedzi wymieniło Lecha Wałęsę, następna grupa ankietowanych to ci, którzy nie podali żadnego nazwiska, a dopiero trzecia, najmniejsza prawidłowo wymieniła Tadeusza Mazowieckiego. Dość łatwym okazało się pytanie o zmiany po transformacji: wskazywano na możliwość aktywności gospodarczej, wzrost zamożności, wolność, bezproblemowe wyjazdy zagraniczne.
Generalnie trzeba powiedzieć, iż doniosłość zmian jakie nastąpiły w roku 1989 przekreślających haniebne dziedzictwo II wojny światowej powinna iść w parze z odpowiednio wysoką samowiedzą społeczeństwa. Powinno ono zdawać sobie sprawę, że Polska umiała wykorzystać daną jej przez historię wielką szansę. Tą szansą była możliwość przeprowadzenia transformacji. Dojrzałość elit, dojrzałość Polaków sprawiła, że to odejście od totalitaryzmu i powrót do demokracji odbył o się w sposób bezkrwawy. Swojego rodzaju fenomen, godny pozazdroszczenia przez innych. Trzeba zdawać sobie sprawę, że wskazaliśmy drogę całej Środkowej Europie, a następnie wszystkim post radzieckim republikom jak można te sprawy rozwiązywać.  stwierdzają,   
We wspomnianej książce zredagowanej przez Marka Białokura, Joannę Raźniewską i Krystynę Stecką omawia się bardzo szeroko i wieloaspektowo okres historycznego przełomu. Autorzy poszczególnych rozdziałów powołują się na ogromną literaturę, na ważne wystąpienia prasowe czołowych postaci tamtego okresu. Przytaczają różne opinie, stwierdzenia, oceny. Podnoszą trudne do rozstrzygnięcia dylematy a mianowicie:czy należy się chwała twórcom Okrągłego Stołu, czy odwrotnie hańba za podpisanie się pod jego ustaleniami?. Czy komunizm bez czynnego działania opozycji – jak twierdzą niektórzy – upadłby prędko czy też trwałby jeszcze długo – jak utrzymują inni – czy i która ze stron potrafiła w toku rozmów zmylić i wywieść w pole kontrpartnerów negocjacji?. A może okazało się bogatsze w rozwiązania niż byli to w stanie przewidzieć politycy?.
Jedno jest bezdyskusyjne i niezwykle cenne – to co przedstawiają autorzy to nie jest „ jedna wersja historii „ podawana do publicznej wiadomości i obowiązująca wszystkich, jak to było w przeszłości. Jeśli ktoś chce utrzymywać, że światem rządzą mafie, służby specjalne, tajne układy może w to wierzyć jak w średniowieczu wielu szczerze wierzyło w czarownice, gusła i przesądy. Na drugim biegunie będą ci co uważają, że na przebieg historii wpływ mają społeczeństwa, które znają swoje dzieje, wiedzą do czego dążą i co powinno być najlepszym kierunkiem działania i oczywiście wykształciły elity przywódcze, dojrzałe, odpowiedzialne, patriotyczne.
Bardzo ważną uwagą, którą trzeba zrobić, jest uwaga dotycząca zamieszczenia w książce niezwykle fortunnego szkicu Marka Białokura i Krystyny Steckiej. Przeprowadzono w nim analizę podręczników szkolnych omawiających wydarzenia zapoczątkowane Okrągłym Stołem. Z dużą satysfakcją trzeba odnotować za autorami, że z kilkunastu tytułów znajdzie się wiele bardzo dobrych pozwalających młodzieży na rzeczowe poznanie tego okresu.
Najprawdopodobniej nie byłoby potrzeby pisania książki o drogach do wolności w roku 1989, gdyby nie wywalczenie wolności przez pokolenie wcześniejsze, aktywne w latach 1914-1918-1920. Tu zapomnieć nie można nie tylko postaci Józefa Piłsudskiego – co nam nie grozi, ale także Romana Dmowskiego. Obszerny zbiór 33 referatów z blisko dwudziestu ośrodków naukowych kraju poświęcony został osobie tego wielkiego polityka i jego współpracownikom. Temat wybrano nie przypadkowo. Organizatorzy i redaktorzy zajęli się postacią bardzo ważną dla dziejów Polski a z drugiej strony często przemilczaną i zapominaną, a jeśli już się decydowano na wspomnienie o nim to z naciskiem na popełnione błędy, a z pomniejszeniem ogromnych zasług.
Obszar działania Romana Dmowskiego był mniej barwny niż Józefa Piłsudskiego  nie pola bitewne, nie cierpiętnictwo magdeburskiej twierdzy, nie mrozy w syberyjskiej tajdze, nie podniosła inauguracja naszego parlamentu po 123 latach niewoli z uroczystymi słowami: „Przekazuję teraz całą władzę w ręce Sejmu Rzeczpospolitej jednego prawowitego gospodarza tej ziemi." Dmowski spełniał inną rolę. Dzięki niemu Polska miała w decydującej chwili na Konferencji Pokojowej w Wersalu swojego kompetentnego reprezentanta. Nie zabrakło go w momencie, gdy decydował się nowy porządek polityczny Europy, wykuwały powojenne granice, ustalane sto lat temu na Kongresie Wiedeńskim.
Ta kompetencja, to dobre przygotowanie, biegła znajomość języków, to obycie w najwyższych sferach dyplomatycznych były bardzo ważne w walce na argumenty, w sporach i polemikach historycznych, etnicznych w przekonywaniu możnych tego świata do polskiego punktu widzenia.
Istnieje kilka biografii Romana Dmowskiego, ale sporo spraw pozostaje ciągle do zbadania przez historyków. Ciekawy szkic poszerzający naszą wiedzę o tym jak było w Wersalu wyszedł spod pióra  Marka Białokura. Pisze on, że szef polskiej delegacji po raz pierwszy od czasów rozbiorów potrafił przemawiać do przedstawicieli wielkich mocarstw ich własnym językiem, przemawiać jak równy z równym, a nie jak petent żebrzący o sprawiedliwość dla swojego, biednego, uciśnionego kraju. Z jakąś stratą dla Polski, dla naszych interesów, dla bezpieczeństwa, był brak podobnej delegacji z Kijowa i z Mińska. Na niepodległość oba te kraje musiały czekać równe siedemdziesiąt lat.
Szkoła nowoczesnego, politycznego myślenia zapoczątkowana przez Romana Dmowskiego była nie do przecenienia. Dziewiętnastowiecznym koncepcjom ugody (trójlojalizmu), pracy organicznej, czy walki czynnej przeciw zaborcom przeciwstawiali endecy symbiozę tych wszystkich trzech elementów. Przedkładali skuteczność działań „ dobrze osadzonych w aktualnej rzeczywistości i dostosowanych zarówno do potrzeb życia narodowego jak i istniejących możliwości i umiejętności politycznych społeczeństwa „.     
Czemu więc tak niesprawiedliwie obeszła się pamięć narodowa z jednym z  najważniejszych twórców niepodległości?
W pierwszym rzędzie trzeba winić ( po ostatniej wojnie) nauczycieli i podręczniki szkolne. Najpierw była cenzura wymuszająca przemilczenia i pisanie półprawd, a w ostatnich latach, jak zauważa autor szkicu Jan Ryszard Sielezin niedokształcenie autorów, ich poglądy polityczne, błędna ocena wydarzeń z przeszłości.
Drugą przyczyną były błędy w koncepcjach politycznych samego Romana Dmowskiego. Antysemityzm, „ darwinizm społeczny „ albo inaczej prawo do górowania silniejszych nad słabszymi, antygermanizm jako trwały element w naszej optyce politycznej, nie uznawanie prawa Ukrainy do niepodległości, polityka asymilacji mniejszości narodowych. Wiele szkody przyniosła też endecji publicystyka prasowa, często bardzo ostra, napastliwa, krzywdząca.
W tej książce na jeszcze jeden szkic trzeba zwrócić uwagę, bo dobrze świadczy zarówno o autorze Janie Engelgardzie, jak i o organizatorach konferencji dopuszczających prezentację różnych poglądów. Engelgard przypomina losy niektórych ludzi mniej lub bardziej związanych ze Stronnictwem Narodowym. Stanisław Grabski stary działacz polityczny, minister, poseł do Dumy rosyjskiej i do Sejmu polskiego zaakceptował historyczne decyzje, które zapadły w Teheranie i Jałcie. Uczestnicząc w Moskwie wraz ze Stanisławem Mikołajczykiem w rozmowach na Kremlu (mówił płynnie po rosyjsku) wspaniale występował w obronie interesów polskich, aż Stalin nie krył słów uznania. Piękną postawę nie kajania się w czasie moskiewskiego procesu 16 przywódców Państwa Podziemnego, zajął inny członek Stronnictwa  Zbigniew Stypułkowski. Zdumiewającą godność i wytrzymałość na długotrwałe i wyrafinowane tortury wykazał Adam Doboszyński. Przypłacił śmiercią swój nielegalny powrót do Polski w 1947 roku. Nie załamał się do końca, co było ewenementem w procesach stalinowskich, w których oskarżeni przyznawali się do wszystkich niepopełnionych zbrodni, przyzwalając na poniewieranie własnej godności. On bronił swoich racji politycznych nawet w obliczu śmierci.
Bardzo cenne są choć niestety dość odosobnione uwagi Jana Engelgarda o Bolesławie Piaseckim. Engelgard pisze, że sprawa rzekomego „ punktu „ zawartego w więzieniu przez Bolesława Piaseckiego z gen.Iwanem Sierowem na temat „ rozbicia  Kościoła w Polsce „ obrosła w mity i legendy. Badania źródłowe nie potwierdzają istnienia takiego paktu. Praktycznie wszyscy historycy odrzucają tę hipotezę jako nieudokumentowaną.
Natomiast najpoważniejszym mankamentem „ Polskiej drogi do wolności „ oraz „ Romana Dmowskiego „ i poprzednich książek jest brak bibliografii na końcu, oraz skorowidza nazwisk. To dzisiaj zdumiewające. Ogromna ilość odsyłaczy do różnych tytułów, czasopism, artykułów, chyba ponad setka autorów i żadnych szans, aby wygodnie żeglować po tym oceanie wiedzy.


Red. Marek Białokur, Joanna Raźniewska, Krystyna Stecka: Polska droga do wolności – Rok 1989, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2009, ss 176
Red. Marek Białokur, Mariusz Putelski, Andrzej Szczepaniak: Roman Dmowski i jego współpracownicy. Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2008, ss 530