Edmund Pietryk - Marzenia Boga

Marzenia Boga


Wieczorną porą marzy Bóg o grzechu bezbronności
znużonym kotom czułą dłonią posłanie miękkie mości

Sowy to widzą - myślą więc że to dla ich rozgrzeszenia
księżyca tarcza się rozpala do wielkich granic wrzenia


A Pan Bóg marzy już o zmierzchu a jeszcze bardziej w nocy
i jego czułość wybaczania nabiera wielkiej mocy


A człowiek śpi i we śnie już nie grzeszy
a dziecka sen jest odkupieniem grzechów człowieczej rzeszy


Stare zegary odmierzają do świtu drogę cierniową
a człowiek śni czekając na boskie wybaczenia słowo


A Bóg zapewnia jutro znów pomarzę trochę jeszcze
a twoje rozpalone czoło przemyję dziennym deszczem

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora