Elżbieta Przybył - Odpowiadam na artyk...

Odpowiadam na artykuł Jerzego Rudnickiego „Cierpienie jako ukryta przemoc kobiet wobec mężczyzn" („Akant" 2010, nr 8, s. 34)
Panie Rudnicki, niestety nie mam dla Pana dobrych wiadomości. Człowiek, który ugrzązł tak bardzo we własnym świecie zbudowanym z nienawiści, lęków i zahamowań, obsesyjnego myślenia, które wypacza w sposób chorobliwy prawidłowy czy choćby tylko refleksyjny i zrównoważony ogląd świata – człowiek, który tkwi w tak bolesnym klinczu, ma chyba znikomą szansę, by dokonać skutecznej korekty swoich uczuć i swojego myślenia.
Widzę w tym wyraźny rys masochizmu (sadomasochizmu?). Pan cierpi, stąd Pana złość. Rrzucając obelgi i poniżając słownie drugiego człowieka, próbuje Pan zracjonalizować ten ból, który jak błędne koło uwięził Pana.
Ma Pan emocjonalny przymus cierpienia na jeden temat, bardzo bolesny temat – zwany kobietą. Przeczytałam od początku do końca, co ma Pan do powiedzenia, choć muszę przyznać, że uruchomiłam w tym celu cały zapas swojej dobrej woli, tolerancji dla cudzych sądów, tudzież (Pan wybaczy małą złośliwość) – cały zasób swojej babskiej łagodności, nieko-niecznie wrodzonej.
Jeżeli wytoczy Pan naprawdę rzeczowe argumenty – chętnie odniosę się do nich. W Pana artykule nie znalazłam bowiem nic, prócz inwektyw, komunałów i okruchów pokrętnej demagogii, nie przystają-cej już nawet do bardzo odległych czasów. Może swąd stosów i palonych na nich czarownic, to jedyna asocjacja w tym przypad-ku.
Przeczytałam od początku do końca co Pan napisał i wie Pan co pomyślałam po zakończeniu lektury? Zamiast machnąć ręką, zrobi-ło mi się Pana autentycznie żal. Pomyślałam, że jest Pan bardzo nieszczęśliwym człowiekiem, który kiedyś tam w swoim życiu został bardzo skrzywdzony i tata trauma (traumy?) musiała być wyjątkowo ciężkiego kalibru, bo nosi Pan jej stygmat do dziś.
Rozumiem że temat „kobiety" dla wszystkich mężczyzn jest tematem atrakcyjnym i zasadniczym (z przyczyn atawistycznych), który w sposób naturalny wymaga samookreślenia.    
Kobiety przez mężczyzn są kochane, uwielbiane, szanowane, ale też wykorzystywane, poniżane, odtrącane, kaleczone, a nawet – w skrajnie patologicznych przypadkach – zabijane. Pomijając ostatni casus zdarza się, że mężczyźni obdarzają, w ciągu swojego życia, kolejno tymi przeciwstawnymi uczuciami różne kobiety, widząc w nich raz „święte", raz „ladacznice".
Jest natomiast jedno uczucie bardzo skrywane, kamuflowane lub zgoła nieuświadomione – zazdrość. Mężczyźni zazdroszczą kobietom tego, czego sami nie mają. Ta zazdrość wzbudza wiele innych uczuć – niepokoi, ale i fascynuje, sublimuje uczucia mężczyzn, dodaje siły i pewności, mobilizuje, ale też pcha w kompleksy, budzi agresję, złość.
Pan, Panie Rudnicki, twierdzi (cyt.), że „agresja… u mężczyzn służy zapłodnieniu, przetrzymaniu" (sic!) i i to dla Pana jest O.K. Nie, proszę Pana – to się zupełnie inaczej nazywa: w medycynie będzie postrzegane jako komponenta wielu chorób psychosomatycznych, w prawie przywołuje konkretny paragraf KK etc. etc…    
Z urazami psychicznymi już tak jest, że im bardziej człowiek nimi dotknięty, walczy, szamoce się, tym mocniej pętla zaciska się na jego szyi. Dlatego radzę szczerze dla własnego dobra zrównoważyć i urealnić swoje spostrzeżenia i poglądy, może z kimś fachowym przepracować, a przede wszystkim rozejrzeć się wokół, bo życie, to praw-dziwe życie milionów kobiet, ich rodzin, ich dzieci, ich mężów nie ma naprawdę nic wspólnego z plastikowym obra-zem kreowanym przez media różnego autoramentu.
Zarówno Pana, Panie Rudnicki jak i wszystkich „wojujących z kobietami" (również na łamach „AKANTU") proszę o szacunek dla matek, żon, córek, narzeczonych, współpracownic. O szacunek dla ich codziennej pracy, cichej i nieefektownej codziennej zapobiegliwości, rozciągniętej na wiele lat życia.
Przecież to są WASZE matki, WASZE żony i WASZE córki. Zamiast walczyć z nimi, szczególnie w tak miałki, absurdalny sposób, jak to się Panu zdarzyło, pomóżcie im w ich codziennym trudzie, wszak kobieta to też człowiek.
Według najwyższego Autorytetu jaki przytoczę na koniec… „I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich". I to by było tyle.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież